Żurek o aferze w Szpitalu Południowym: Prokuratura nie podejmuje decyzji politycznych

Żurek o aferze w Szpitalu Południowym: Prokuratura nie podejmuje decyzji politycznych

Dodano: 
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek Źródło: PAP / Piotr Nowak
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odniósł się do afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie.

Po ujawnieniu nieprawidłowości dotyczących przyjmowania polityków poza kolejnością i gigantycznych zarobków jednego z lekarzy, sprawą zajmuje się już prokuratura. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zapewnia, że śledztwo będzie prowadzone bez politycznych nacisków. – Prokuratura nie podejmuje takich decyzji, które są decyzjami szybkimi, politycznymi, tylko musi zebrać materiał dowodowy – powiedział w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News.

Prokuratura sprawdzi przekroczenie uprawnień

Żurek zapowiedział, że śledczy w pierwszej kolejności sprawdzą, czy doszło do złamania prawa i nadużycia kompetencji. – Muszą zbadać, czy łamano prawo, czy przekroczono uprawnienia, nie dopełniono obowiązków. Z reguły przepis, który jest podstawą śledztwa, to artykuł 231 kodeksu karnego – mówił.

Jak zaznaczył, śledczy zabezpieczą dokumentację i ustalą listę świadków. Pod lupą znajdą się też finanse. – Musimy zobaczyć kwestie finansowe, czy osoby, które miały jakieś nadzwyczajne przywileje, korzystały z nich również w sposób nieprawidłowy finansowo – dodał.

Minister sprawiedliwości bronił także reakcji obecnego rządu na reakcję na ujawnioną aferę, porównując ją do działań poprzedników. – Wydaje mi się, że poprzednicy w czasach rządów PiS mieli o wiele gorsze przypadki – mówił. Jak podkreślał, dziś decyzje zapadają natychmiast. – Lekarz zwolniony, zarząd odwołany. Tutaj premier reaguje błyskawicznie, właściciel szpitala reaguje błyskawicznie – zaznaczył. I dodał: – Ja widzę ogromną zmianę jakości.

Lekarz zarobił 1,6 mln zł

Jednym z głównych wątków afery jest sprawa lekarza Dawida Kacprzyka. Medyk, będący w trakcie specjalizacji, miał w 2025 roku zarobić w Szpitalu Południowym 1,6 mln zł. Po nagłośnieniu sprawy szpital przeprowadził audyt. Jego wyniki wykazały nieprawidłowości w rozliczeniach. Kacprzyk skorygował już 33 faktury obejmujące okres od stycznia 2025 do czerwca 2026 roku i zwrócił placówce pół miliona złotych.

Audyt dotyczy też korzystania przez lekarza z pomieszczeń należących do Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa. Według dotychczasowych ustaleń miał wykorzystywać je bez formalnej zgody. W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym miała ponadto funkcjonować nieformalna ścieżka dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Chodzi o szybkie przyjęcia na SOR i ekspresową diagnostykę, bez standardowego oczekiwania.

Trzaskowski odwołał cały zarząd

Konsekwencje przyszły szybko. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdecydował o odwołaniu całego zarządu Szpitala Południowego. "Wszystkie wątpliwości muszą zostać wyjaśnione dogłębnie i transparentnie. W toku ustaleń wyciągamy konsekwencje – także personalne" – napisał w mediach społecznościowych.

Nową prezes placówki została Aneta Gomółka-Siembora, specjalistka od audytów i kontroli w ochronie zdrowia.

Czytaj też:
NIK skontroluje szpitale. Sprawdzi zarobki lekarzy i personelu medycznego
Czytaj też:
Arłukowicz do Sobierańskiej-Grendy: Trzeba wybrać między pacjentami a środowiskiem

Źródło: Polsat News / DoRzeczy.pl
Czytaj także