Kochani, jak wiecie, z racji naszych socjologicznych zainteresowań uważnie śledzimy mundial – głównie w celu analizy zachowań polskiego Janusza, ale także, iżby empirycznie przekonać się, czy to jęczenie, iż Europa ma za mało miejsc i to zabija futbol, rzeczywiście jest prawdą.
No i okazja do pierwszych refleksji nad kondycją współczesnego Polaka cebulaka nadeszła bardzo szybko, a papierkiem lakmusowym społecznych nastrojów okazało się odpadnięcie reprezentacji Niemiec z drużyną z Paragwaju. Przy okazji: mówi się w końcu Paragwaj czy Urugwaj?
Jak można było się oczywiście spodziewać, odpadnięcie „somsiada” spowodowało wysyp memów, szyderstw, radości podszytej zawiścią, iż oni na mundialu byli, a my jednak nie. Nic się więc w tym kraju nie zmieniło: Niemcy odpadają, a Polacy się cieszą. To takie typowo tenkrajowe, prawda?
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
