Kandydatka zgłoszona przez Koalicję Obywatelską i Lewicę otrzymała 18 głosów "za", przy 9 głosach "przeciw". Negatywną opinię uzyskał kandydat Prawa i Sprawiedliwości Adam Borowski – za jego kandydaturą zagłosowało 10 posłów, przeciw było 18.
W skład komisji wchodzi 38 posłów: 19 z klubów koalicji rządzącej, 18 z klubów i kół opozycyjnych oraz jeden poseł niezrzeszony.
Kandydatura od początku budziła spory
Sylwia Gregorczyk-Abram została zgłoszona przez Koalicję Obywatelską 23 czerwca. Przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński przedstawiając kandydaturę napisał, że jest to "prawniczka i działaczka społeczna, od lat zaangażowana w sprawy dotyczące praw obywatelskich i praworządności", dodając: "To dobra kandydatura. Z myślą o obywatelach".
Gregorczyk-Abram jest współzałożycielką inicjatywy "Wolne Sądy", Komitetu Obrony Sprawiedliwości oraz członkiem zarządu Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy. W maju 2025 r. została przewodniczącą komisji przy Ministerstwie Sprawiedliwości badającej mechanizmy represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego z lat 2015–2023. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości otwarcie krytykowała reformy wymiaru sprawiedliwości.
W tle grupa "Wejście"
W publikacjach dotyczących kandydatury przypominano również udział Gregorczyk-Abram w grupie "Wejście", w której omawiano przejęcie mediów publicznych – TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej. Cytowano także jedną z wiadomości zamieszczonych na grupie: "Pachnie stanem wojennym, ale lepszy krzyk 50 niż dowód na bezsilność władzy".
Sprawę tę przypomniał jakiś czas temu poseł PiS Marcin Warchoł. – Wcześniej była zaangażowana w promowanie i podsycanie chaosu i anarchii w wymiarze sprawiedliwości, a później została zamieszana lub sama się zaangażowała w tzw. grupę "Wejście", czyli w bezprawne przejęcie mediów publicznych w Polsce – powiedział. Jak dodał, śledztwu ukręcono łeb, jednak – jego zdaniem – "dowody obciążają m.in. Gregorczyk-Abram.
"Osoba skompromitowana i skrajnie upolityczniona"
Marcin Warchoł ocenił, że kandydatka KO nie powinna objąć urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. – To osoba skompromitowana i skrajnie upolityczniona, która powinna stanąć przed wymiarem sprawiedliwości za to wszystko, a nie dostawać jeszcze laury w postaci RPO – powiedział. Były wiceminister sprawiedliwości stwierdził również, że nie można wykluczyć, iż kandydatura ma związek z próbą uzyskania ochrony wynikającej z immunitetu przysługującego RPO.
Podczas publicznego wysłuchania w Sejmie sama Gregorczyk-Abram przekonywała, że urząd RPO powinien być niezależny od polityki. – Jestem gotowa być adwokatką wszystkich obywateli. Wierną konstytucji, niezależną od władzy, stojącą po stronie tych, których głos jest najsłabiej słyszalny – mówiła.
Czytaj też:
Kontrowersyjna kandydatka na RPO. "Skompromitowana i skrajnie upolityczniona" Czytaj też:
Kandydaci na RPO to ponury żart
