Jeszcze trzy lata temu było to po prawej stronie nazwisko znane i wpływowe. Mateusz Matyszkowicz to niegdysiejsza gwiazda „Frondy Lux”, komplementowany eseista, nadzieja środowiska „Teologii Politycznej”, a potem bohater błyskotliwej kariery telewizyjnej – najpierw szef TVP Kultura, a potem prezes TVP po Jacku Kurskim.
Krążyły plotki, że potrafił zainteresować swoją osobą samego Jarosława Kaczyńskiego. Ponoć lider Prawa i Sprawiedliwości lubił długie rozmowy z Matyszkowiczem na tematy intelektualne. Po cichu Matyszkowicza miał też wspierać premier Mateusz Morawiecki. Wszystko to skończyło się w grudniu 2023 r. w czasie przejęcia TVP przez ekipę Donalda Tuska. W tamtych dniach w prawicowych mediach spekulowano, dlaczego Matyszkowicz nie zapobiegł zdradzie ze strony telewizyjnego biura ochrony – dlaczego oddał swój gabinet bez żadnego oporu i pozwolił na przejęcie emisji przez ludzi wysłanych przez Platformę Obywatelską.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
