Analitycy, opisując przebieg możliwego wtargnięcia rosyjskich sił do Estonii, szczególną uwagę zwrócili na przygraniczne miasto nad rzeką Narwą, które jest w znacznym stopniu zamieszkane przez ludność rosyjskojęzyczną.
ISW wskazuje na możliwą akcję dezinformacyjną, która przewidywałaby oskarżanie władz w Tallinie o prześladowanie rosyjskiej mniejszości, a także o zagrożeniu Rosji ze strony Estonii i NATO.
Kolejna republika ludowa?
Według przewidywanego przez ekspertów scenariusza, niewielkie uzbrojone grupy zajęłyby wybrane obiekty w Narwie i ogłosiły powstanie tzw. Narwskiej Republiki Ludowej, Moskwa zaś przedstawiałaby kryzys jako wewnętrzną sprawę Estonii, a nie uderzenie na terytorium Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Co ciekawe, ISW wskazuje, iż Rosja nie musiałaby angażować pokaźnych sił do przeprowadzenia takiej operacji, a kluczową rolę odegrałyby drony bojowe oraz małe grupy żołnierzy sił specjalnych i piechoty. Celem działań Moskwy miałoby być wywołanie politycznego kryzysu w NATO i podważenie wiarygodności artykułu 5, zakładającego, że zbrojny atak na jednego członka Sojuszu Północnoatlantyckiego stanowi napaść na wszystkich sojuszników.
Putin: W krajach bałtyckich łamane są prawa osób rosyjskojęzycznych
W tym tygodniu z ust Władimira Putina padły niepokojące słowa. – Rosja jest świadoma, że w krajach bałtyckich łamane są prawa osób rosyjskojęzycznych, ale reaguje na to w sferze humanitarnej – powiedział prezydent Rosji.
Jednocześnie przywódca twierdził, że to Ukraina dopuściła się prowokacyjnych ataków i zaznaczył, że "teraz będzie musiała ponieść konsekwencje zdecydowanej odpowiedzi".
Jak powiedział Putin, cytowany przez agencję Reutera, wszelkie propozycje "uregulowania sytuacji na Ukrainie pozostają aktualne, jednak Moskwa musi jeszcze ocenić, co leży w jej najlepszym interesie". – Rosja nie przygotowuje się do żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie – twierdził przywódca.
Władimir Putin przekazał również, że Moskwa chciała wznowić negocjacje z Kijowem po ubiegłotygodniowych wyborach parlamentarnych w Rosji, lecz "Ukraina przeprowadziła ataki na terytorium Rosji i uderzyła w lokale wyborcze". Rosyjski prezydent przedstawiał narrację, według której to Ukraina dopuściła się prowokacyjnych ataków, a "teraz będzie musiała ponieść konsekwencje zdecydowanej odpowiedzi".
Czytaj też:
Rosja szykuje się na "hipotetyczny konflikt przygraniczny". Ruch wojsk Czytaj też:
Generał wskazuje miasta, od których może zacząć się rosyjska eskalacja
