Nawrocki zawetuje kontrowersyjną ustawę? "Trudno sobie wyobrazić, aby zmienił zdanie"

Nawrocki zawetuje kontrowersyjną ustawę? "Trudno sobie wyobrazić, aby zmienił zdanie"

Dodano: 
Karol Nawrocki i Marcin Przydacz
Karol Nawrocki i Marcin Przydacz Źródło: PAP / Leszek Szymański
Marcin Przydacz podkreślił, że jeśli w ustawie wdrażającej DSA będą "instrumenty cenzorskie, to trudno sobie wyobrazić, aby prezydent zmienił zdanie".

Senat w miniony wtorek przyjął ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie. Przepisy mają pozwolić na wdrożenie unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Prezydent podpisze ustawę DSA? Przydacz wyjaśnia

Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, pytany w poniedziałek w Radiu ZET o decyzję prezydenta w sprawie tej ustawy, odpowiedział, że "pan prezydent oczywiście analizuje wszelkie argumenty i zapisy tych przepisów, zapisy tej ustawy".

– Tak, aby one z jednej strony – odpowiadały na pewne wyzwania, które są obserwowane w sieci, ale z drugiej strony – nie były narzędziem cenzora – wyjaśnił.

Prezydencki minister zauważył, że "tu jest pewnego rodzaju obawa, że tego typu instytucja prawna, jaką się próbuje wprowadzać, może być instrumentem polityki cenzorskiej, że będzie się wycinać komentarze czy publicystykę, która byłaby niezgodna z interesem politycznym np. danej opcji politycznej".

– Na to się pan prezydent nigdy nie zgodzi, aby cenzurować w Polsce wolność słowa. Natomiast ochrona dzieci jak najbardziej. Ale nie możemy podchodzić do tego w sposób cyniczny, tak jak to robił pan premier w ostatnim czasie, że próbuje oskarżać o wszystko już pana prezydenta. Nawet o to, że istnieje zagrożenie w sieci dla polskich dzieci – mówił.

Marcin Przydacz zaznaczył, że jeśli w ustawie będą "instrumenty cenzorskie, no to trudno sobie wyobrazić, aby tutaj prezydent zmienił zdanie, ale przeanalizujemy, zobaczymy". – Pan prezydent samodzielnie podejmuje w tej sprawie decyzję i ją ogłosi – podkreślił.

Co zakłada przegłosowana ustawa?

Zgodnie z przegłosowaną w Senacie nowelizacją ustawy, sądy i właściwe organy będą mogły wydawać nakazy dotyczące treści w internecie. Chodzi o sytuacje, gdy w sieci pojawiają się treści niezgodne z prawem, np. związane z oszustwami internetowymi, kradzieżą tożsamości, handlem ludźmi, propagowaniem ustrojów totalitarnych, sprzedażą podróbek oraz nielegalnym handlem towarami.

Dostawcy usług internetowych, w tym np. platformy internetowe, będą musieli blokować wskazane w decyzjach organów treści. Użytkownicy, których treści ograniczono, będą mogli złożyć wniosek o przywrócenie dostępu, jeśli doszło do błędnej blokady. Przed złożeniem wniosku do organu konieczne będzie skorzystanie z systemu zgłaszania treści u dostawcy usługi.

Rejestr wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści stron internetowych będzie prowadził prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Od decyzji nakazujących ograniczenie dostępu do nielegalnych treści będzie można odwołać się do sądu powszechnego, który sprawdzi, czy dana treść rzeczywiście narusza prawo. Dlatego też nakazy nie będą wykonywane automatycznie przed możliwością ich zakwestionowania w sądzie.

W szczególnie pilnych przypadkach decyzjom organów może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Prokurator, policja, Krajowa Administracja Skarbowa oraz Straż Graniczna będą mogli występować o szybkie blokowanie treści naruszających prawo, w tym związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci.

Czytaj też:
Senat zaostrzył ustawę cenzorską. Konfederacja reaguje
Czytaj też:
Cenzura pod pretekstem bezpieczeństwa? Nawrocki ostro o planach rządu

Źródło: DoRzeczy / radiozet.pl
Czytaj także