Codzienne felietonyDziwaczna opowieść o soborowym ekspercie

Dziwaczna opowieść o soborowym ekspercie

Sobór Watykański II
Sobór Watykański II / Źródło: Wikimedia/Lothar Wolleh/CC BY-SA 3.0
Dodano 48
Polskim czytelnikom, obawiam się, ani nazwisko Gregory Bauma, ani też sensacje dotyczące jego przeszłości, które właśnie ujawnił portal Lifesitenews wiele nie mówią. A szkoda. Ten 93-letni, kanadyjski były ksiądz jak mało kto zaważył na losach Kościoła katolickiego w XX wieku, a siłą rzeczy i w wieku XXI.

To Baum był bowiem autorem pierwszej wersji jednego z najbardziej przełomowych dokumentów Soboru Watykańskiego II, o stosunku Kościoła do innych religii – „Nostra aetate”. Razem z nieżyjącymi już kardynałem Augustinem Beą i księdzem Johnem Oesterreicherem, Baum był też prawdziwym współautorem deklaracji w jej ostatecznej formie. Jak pisał o nim w 2011 roku magazyn "Commonweal": „Sobór był dziełem Gregory Bauma. (…) Pracował wykonując różne funkcje w komisjach przygotowujących najważniejsze dokumenty. Zaczął swoją pracę w listopadzie 1960 roku, a zakończył ją w grudniu 1965 roku, dzięki czemu mógł napisać pierwszy szkic Nostra aetate”.

Można zatem uznać, że to w dużej mierze dzięki aktywności Bauma, Kościół zmienił zasadniczo swoje podejście do judaizmu. Po pierwsze odrzucił zdecydowanie wszelkie próby przypisywania Żydom odpowiedzialności za śmierć Jezusa, po drugie, co było nie mniejszą nowością, praktycznie zrezygnował z głoszenia konieczności nawrócenia Żydów na chrześcijaństwo. Zamiast wzywać do nawrócenia Kościół postanowił przepraszać za własne winy i głosić walkę z wszelką formą antysemityzmu. Dokument ten stał się prawdziwym punktem wyjścia dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. To po jego publikacji pojawiła się też absurdalna teoria o istnieniu dwóch równych, niezależnych dróg do zbawienia – drogi chrześcijańskiej i żydowskiej. To do niego nieustannie nawiązywali i nawiązują kolejni hierarchowie, kiedy chcą podkreślić nowość i oryginalność posoborowego Kościoła.

Życiowa droga i ewolucja myśli Bauma doskonale pokazują ogólny proces zmian w całym katolicyzmie. Jeszcze w latach 50. kiedy był księdzem katolickim i profesorem teologii w Toronto bronił „Nowego Testamentu” przed zarzutami o antysemityzm, twierdząc, że oskarżane o to teksty były jedynie niewłaściwie interpretowane. Wydawał się zapewne wyjątkowo wiarygodnym świadkiem – jego matka była Żydówką, a on sam musiał uciekać z Europy przed prześladowaniami Niemców. Po przybyciu do Kanady i studiach nawrócił się na katolicyzm. Zdobył sławę i rozgłos, dzięki czemu mógł wyjechać do Rzymu. Wtedy też zaczął zmieniać swoje stanowisko. Dzięki licznym spotkaniom z przedstawicielami środowisk żydowskich i zaangażowaniu w działalność ekumeniczną doszedł do wniosku, że problemem nie jest interpretacja niektórych tekstów z Nowego Testamentu, ale w ogóle wiara chrześcijańska jako taka. Kto wierzy w to, że Jezus jest Chrystusem, utrzymywał, ten potępia tych, którzy owej wiary nie przyjęli, tym samym zaś odrzuca Żydów. Przyjęcie chrześcijaństwa kwestionuje tożsamość żydowską, sądził, zatem wszelkie próby konwersji powinny zostać odrzucone. Po Holocauście dążenie do nawracania Żydów stawało się przejawem antysemityzmu. Jak powiedział sam Baum: „Po Auschwitz kościoły chrześcijańskie nie chcą już nawracać Żydów. Nawet jeśli nie mogą być one pewne teologicznych podstaw, które pozwalają im odejść od tej misji, kościoły doszły do świadomości, że próba nawracania Żydów na chrześcijaństwo jest drogą do ich duchowego wymazania z powierzchni Ziemi i faktycznym dopełnieniem Holocaustu”.

Rzeczywiście, dość to śmiały wniosek jak na soborowego eksperta. Przyjęcie takiego punktu widzenia oznacza przecież nie tylko zerwanie z całą historyczną tradycją chrześcijaństwa, ale też prowadzi do wzięcia na siebie przez Kościół współwiny za cierpienie Żydów w czasie II wojny światowej. Nie ma wątpliwości, że to co Baum nazywał eufemistycznie brakiem pewności co do teologicznych podstaw nowego podejścia, było po prostu zerwaniem i zaprzeczeniem całej wcześniejszej tradycji i żadna dialektyka nie jest tego w stanie przekreślić. Całe posłannictwo Jezusa było skierowane najpierw do Izraela, wszystkie misje Pawła kierowały się najpierw do Żydów, a dopiero później do pogan, w czasie pierwszego wystąpienia w Jerozolimie do mieszkańców świętego miasta Piotr wyraźnie wzywał do nawrócenia i wiary w Chrystusa. Można się pytać jak Kościół może zachować powszechność, rezygnując z misji do Żydów? Jednak wraz z przyjęciem nowej teologii i uznaniem dokumentu „Nostra aetate” wszystko się zmieniło. Nagle pojawiła się teoria dwóch dróg, dwóch ludów, starszych i młodszych braci. To, że sam dokument nie był końcem, ale raczej początkiem dialogicznej przygody świadczy dalszy życiorys Bauma. Właśnie wskutek prac nad soborowym tekstem doszedł on do wniosku, że chrześcijaństwo ma w sobie nieusuwalny bakcyl antysemityzmu i wrogości. Zanim jednak osiągnął ten stan oświecenia cieszył się sławą autorytetu i pracował nad najważniejszymi tekstami kościelnymi.

I właśnie tego jeszcze okresu dotyczą informacje z Lifesitenews. Portal cytuje własne, szczere wyznania Bauma, który opowiada o swoim czynnym homoseksualizmie i powodach jego dotychczasowego skrywania. „Nie opowiadałem wcześniej publicznie o moim homoseksualizmie, gdyż taki akt uczciwości zmniejszyłby mój wpływ jako krytycznego teologa” – stwierdził kanadyjski profesor. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że swoją aktywność homoseksualną Baum rozpoczął w 1963 roku, kiedy to trwały w najlepsze prace Soboru i Baum przygotowywał tekst „Nostra aetate”. „Miałem 40 lat (1963 r.) kiedy doszło do mojego pierwszego stosunku seksualnego z mężczyzną. Spotkałem go w restauracji w Londynie. To było podniecające i jednocześnie rozczarowujące, bo wiedziałem czym jest miłość i tym co naprawdę chciałem to dzielenie życia z partnerem”.

Rzeczywiście, taki skandal mógł wpłynąć na jego pozycję jako teologa. Od 1962 roku był redaktorem pisma „The Ecumenist”, współpracował także z innym znanym pismem „Concillium”, gdzie publikowali m.in. Yves Congar, Hans Kueng i Karl Rahner. Baum od lat 70. zaangażował się w popieranie teologii wyzwolenia, walkę z niesprawiedliwością społeczną i inne lewicowe projekty. Jak wielki był jego wpływ na Kościół w Kanadzie świadczy to – zauważa John-Henry Westen – że to pod wpływem Bauma i jego publicznej krytyki kanadyjscy biskupi odrzucili encyklikę Pawła VI „Humanae Vitae”. Sam Baum ogłosił o swym wystąpieniu z kapłaństwa w gazecie, mimo to nadal uważany był za wpływowego i miarodajnego teologa katolickiego. Następnie ożenił się z byłą zakonnicą, o której mówił, że „nie przeszkadzało jej to, że gdy w 1986 roku przeprowadziliśmy się do Montrealu spotkałem Normanda, byłego księdza, w którym się zakochałem.” Jak opisywał dalej Baum, Normand jest „gejem i dobrze przyjął moją orientację seksualną”.

Dziwaczna to bardzo opowieść, w której współautor najbardziej znanego tekstu Soboru opowiada o swoich stosunkach z byłą zakonnicą i księżami gejami. Trudno oczywiście przyjąć, że homoseksualna postawa Bauma determinowała całą jego działalność w czasie Soboru. Z drugiej strony czy można mieć wątpliwości, że istotnie musiała ona wpłynąć na jego ocenę Kościoła i na dążenie do podważenia jego nauki i doktryny? Dla wielu kanadyjskich i amerykańskich katolików Baum stał się symbolem wierności duchowi Soboru. Tyle, że nic wcześniej o jego homoseksualnej orientacji nie wiedzieli. To, co wydaje się wielce prawdopodobne, to to, że Baum musiał od wczesnych lat 60. dążyć do rozmycia i osłabienia katolicyzmu, czego doskonałym przykładem jest właśnie tekst „Nostra aetate”.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ zma
 48
  • katol IP
    Kościół posoborowy NIE jest Kościołem Katolickim, a uzurpującą do tego miana sektą, która się odeń odłączyła wraz z tym przeklętm Vaticanum II.
    "Kto ma rozum, zrozumie" - wystarczy porównać to co było potępione w KK, w sekcie posoborowej jest wychwalane, np. ekumenizm, indyferentyzm, komunia dla rozwodników, bałwochwalstwo (nastawienie bardziej na figury niż na osoby ich przedstawiające), kłamstwa (np. Dziwisz sprzedający testament Wojtyły, gdy ten pierwszy zapewnił na łożu śmierci(!), że je spali.
    "Szczęśliwy człowiek co ćwiczy się w mądrości, a radzi się swego rozumu" - Błagam tych co mają resztki wiary! Użyjcie go i "wynijdzie z niej ludu mój" z tej nierządnicy i pozostańcie katolikami!
    Dodaj odpowiedź 5 5
      Odpowiedzi: 0
    • czytelnik IP
      W podobny sposób mogę podejrzewać, że fakt, że p. Lisicki opuścił żonę i dzieci i związał się z inną kobietą wpływa na jego sądy na temat współczesnego Kościoła. Duchowy i moralny problem zostawienia rodziny jest usprawiedliwiany oraz racjonalizowany złem posoborowego Kościoła.
      Dodaj odpowiedź 7 4
        Odpowiedzi: 0
      • Patriota IP
        Tak samo demoralizacyjnie czyni teraz aborcjonista Kłamczyński i warto się zastanowić, czy to przypadkiem nie właśnie z tych PeDalickich względów nie pofatygował się nawet na Intronizację Chrystusa Króla w Łagiewnikach, lecz wprost przeciwnie wspiera LGBT w UnioSojuzie jak tylko może wraz z całym swoim Kaczolandem.
        Dodaj odpowiedź 2 12
          Odpowiedzi: 0
        • Błazen IP
          " (...)musiała ona (postawa homoseksualna) wpłynąć na jego ocenę Kościoła i na dążenie do podważenia jego nauki i doktryny?" Wybaczcie, ale to jakieś kretyństwo, niedorzeczność. może mi ktoś wyjaśni, w jaki sposób "homoseksualna postawa" stoi na przeszkodzie obiektywnej oceny stosunku Kościoła katolickiego do Żydów...?
          Dodaj odpowiedź 1 18
            Odpowiedzi: 2
          • Obywatel IP
            Przykro słyszeć, że koścoił katolicki zmierza drogą coraz batdziej odchodzącą od Pisma Świętego. Nie ma żadnych dwóch dróg do Boga. Jest tylko jedna. Jak powiedział Chrystus, nota bene do Żydów: (Jan 6:14) "Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie". Natomiast seksualne wybryki twórców myslenia "dwudrożnego" tylko potwierdzają ich dwudrożność na innych polach ich osobowości...
            Dodaj odpowiedź 24 0
              Odpowiedzi: 0
            • Tak tylko pytam IP
              Tylko pytanie, czy on faktycznie nawrócił się na chrześcijaństwo, czy był V kolumną?
              Dodaj odpowiedź 18 0
                Odpowiedzi: 0
              • katolik2014 IP
                SW II to największa tragedia w dziejach świata, Odstępstwo zapowiedziane przez św. Pawła 2 Tes.
                Kościół Katolicki, Kościół wojujący z piekłem i z herezjami, Kościół nawracający pogan, heretyków i schizmatyków, przestał istnieć wraz ze śmiercią papieża Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, jednak walka z piekłem nie ustała i trwać będzie do końca świata.
                Ap 12:17 "I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa."
                http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
                Dodaj odpowiedź 8 5
                  Odpowiedzi: 1
                • Tychik IP
                  Kościół od samego początku był i jest miejscem gdzie Judasz(e) mają swoją rolę do odegrania i jest on jak gdyby "wpisany w istnienie kościoła powszechnego". To co wydarzyło się wtedy trwa do dzisiaj i w złej i dobrej formie. Przez wieki przeżywamy przecież tak samo zdradę , śmierć, jak i odrodzenie i zwycięstwo nad szatanem i tak będzie aż do dnia ostatecznego!
                  Jezus również jako człowiek dopuszcza zło do siebie, ale w przeciwieństwie do nas nie dlatego żeby się mu poddać(wtedy by nie zmartwychwstał) tylko pod pełną kontrolą , panowaniem, zgodnie z planami bożymi i w celu ściśle określonego "zadania aktu zdrady",które to mogło wykonać tylko zło !
                  Judasz(e) byli , będą i są miernikiem naszej wiary! Jeśli mogą zabić tylko ciało to oczywiście bardzo dużo i bardzo źle ale i tak jeszcze nie wszystko, ponieważ ciało odejdzie!
                  Najgorsza sprawa jest kiedy zabijają naszego ducha!
                  KK jako od wieków był penetrowany jako jedna z form walki , czy to przez wiadomych życzliwych : )
                  , później masonów, w końcu przez komunizm i lewactwo!
                  NASZYM ZADANIEM JEST UMIEĆ ZŁO ROZPOZNAĆ, WSKAZAĆ I GŁOŚNO NAZWAĆ PO IMIENIU, ZANIM ZROBI Z NAMI CO ZECHCE! :)
                  Kilka razy cytowałem tu już kazanie św p Ks Bajdy , całość tutaj:
                  http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/ani-jedna-jota-mt-5-18/
                  niżej fragmenty polecam :
                  Książka(Iota unum. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku”. Autorem dzieła jest Romano Amerio) stanowi ścisłe, fachowe, merytoryczne ustosunkowanie się do nauczania Soboru Watykańskiego II i całego towarzyszącego mu zawirowania ideologicznego, religijnego, kulturowego, które jest już trudne do ogarnięcia, a będzie miało dalekosiężne skutki dla Kościoła i ludzkości. Chodzi o postrzegane z perspektywy świata i historii przemiany, które w dużym stopniu zmieniły oblicze Kościoła, choć nie zmieniły jego istoty, która opiera się na Słowie i Czynie samego Założyciela – Jezusa Chrystusa....
                  Poważny kryzys
                  Skala i głębia zmian, o których mówi książka Amerio, upoważnia do tego, by określić owo zjawisko terminem „kryzys”, lecz słowo to nie wyczerpuje jego istoty. Problem jest głębszy. Bo jak wytłumaczyć fakt, że Sobór, który miał się przyczynić do odnowy Kościoła, przyniósł takie skutki, jak porzucenie kapłaństwa przez tysiące duchownych, zachwianie wiary w centralne dogmaty chrześcijaństwa jawnie i cynicznie podważane i przeinaczane przez promotorów „unowocześnienia” Kościoła przy milczącej aprobacie Magisterium Kościoła, choć dotychczasowa dyscyplina kościelna, ta przedsoborowa, wymagałaby nałożenia poważnych sankcji w postaci ekskomuniki. Przecież mniejszą stratą jest odejście jednego „teologa”, który już przestał wierzyć w cokolwiek poza własnym rozumem, niż dopuszczenie do tego, by miliony wiernych uwikłały się w błędy dotyczcące Eucharystii, Bóstwa Chrystusa, istoty Kościoła, istoty Objawienia i wiary. Jak wytłumaczyć to, że Kościół, który miał budować mosty – w postaci dialogu z odłączonymi chrześcijanami i społecznościami pozachrześcijańskimi – doprowadził do takiego zamętu, że Kościół katolicki zaczęto traktować na równi z różnymi pogubionymi w swojej tożsamości ugrupowaniami religijnymi. Zatrzymało to cały ekumenizm w martwym punkcie i zawiesiło w próżni istotny dla Kościoła misyjny charakter jego posłannictwa. Jak to się stało, i jak wytłumaczyć fakt, że Kościół, który jest posłany do świata jako zaczyn ewangeliczny i powszechny Sakrament zbawienia i „Lumen Gentium”, zamiast przeniknąć naszą cywilizację duchem wiary i nadprzyrodzoności, sam uległ czemuś w rodzaju kontrewangelizacji, upodabniając się do świata, do jego ideologii, jego filozofii dogłębnie skażonej sekularyzmem, ciasnym antropocentryzmem i mitologią postępu opierającego się na technologii? Jak to się stało, że Kościół, który przez wieki formował cywilizację wielkiej części globu, został zredukowany do poziomu pewnych wspólnot o przekroju humanistycznym, i jest tolerowany przez wielkich tego świata jako pożyteczne zjawisko służące umocnieniu kultury o wartości jedynie doczesnej i utylitarnej?
                  Pytania te można mnożyć, choć trudno w ten sposób ująć całość niesłychanie bogatego zjawiska historyczno-socjologicznego. Dotykamy tu jakiejś tajemnicy. Tajemnicą jest to, że Kościół mimo wszystko istnieje i pozostaje znakiem dla świata, dla tych, którzy są zdolni odróżniać prawdę od fałszu. Tajemnicą jest także to, dlaczego wielu ludzi należących do Kościoła, włożyło tyle wysiłku, aby zafałszować naukę Kościoła, by zepchnąć go z właściwej drogi, zmieszać z prądami tego świata, zamącić transcendentne ukierunkowanie jego życia duchowego, strącić go z tych wyżyn, na których króluje Majestat Wiecznego Boga i kazać mu pełzać po ziemi, gdzie może on konkurować z różnymi odmianami socjalizmu obiecującego dobrobyt i raj na ziemi. Na ludzki rozum nie da się tego pojąć i trzeba przyjąć, że działają tutaj te „duchowe potęgi”, o których mówił św. Paweł w swoich listach. Ksiądz kardynał Ugo Poletti napisał w „L’Osservatore Romano” 7 października 1984 roku: „W latach posoborowych doszło w Kościele do czegoś, co jest być może nieuniknione po każdym znaczącym soborze, a mianowicie do dużego zamętu doktrynalnego i duszpasterskiego, który Karlowi Rahnerowi, uczonemu będącemu poza wszelkim podejrzeniem, kazał mówić wręcz o kryptoherezji. Prawdą jest, że ów klimat powoduje wśród wiernych sporą dezorientację. Trzeba wyjść z tego impasu, a za wskazówkę może nam służyć zachęta św. Pawła, aby ‚trwać przy prawdzie w miłości’ (Ef 4, 15)”.....
                  Dodaj odpowiedź 14 1
                    Odpowiedzi: 1
                  • Pan Artur IP
                    Odrodzenie się cywilizacji chrześcijańskiej jest jeszcze możliwe m.in. dzięki Polsce. Nazwę Europa na określenie tego kontynentu zaczęto stosować powszechnie w okresie Rewolucji Francuskiej aby 
                    wymazać wcześniej stosowane Christianitas, oznaczające po prostu kraje chrześcijańskie, podobnie jak dzisiaj używa się określenia "kraje islamskie". To właśnie dlatego antychrześcijańscy nienawistnicy z UE próbują osączyć politycznie Polskę.
                    Dodaj odpowiedź 27 0
                      Odpowiedzi: 1
                    • Dawać tu egzorcystę IP
                      Duch wieje, kędy chce, ale przydałoby się, gdyby następny papież miał odwagę przybrać imię Piusa XIII i okazać się godnym tego imienia... Przy okazji: to już chyba nowa, świecka tradycja, że wszelkiej maści "racjonaliści", "ateiści" i inni "moralnie neutralni" spod znaku cyrkla i węgielnicy urządzają sobie sabat pod niedzielnym felietonem red. Lisickiego.
                      Dodaj odpowiedź 20 0
                        Odpowiedzi: 0
                      • Dariusz IP
                        Bóg posługuje się różnymi ludźmi. Na szczęście nasze myśli słowa, myśli osądy nie odzwierciedlają jego... Autor tego artykułu niech się nad tym dobrze zamyśli
                        Dodaj odpowiedź 0 14
                          Odpowiedzi: 1
                        • barakuda IP
                          Treść została usunięta
                          Dodaj odpowiedź 1 21
                            Odpowiedzi: 2
                          • SieNNA IP
                            Dziwne, że ten wielki Bóg nie potrafi (nie chce?) uporządkować swojego(?) królestwa.
                            Jak to jest możliwe, że taki wielki Bóg stworzył tak małostkowych, "grzesznych" ludzi?
                            Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? - Zatem nie jest wszechmocny.
                            Czy może, ale nie chce? - Jest więc niemiłosierny.
                            Czy może i chce? - Skąd zatem zło?
                            Czy nie może i nie chce? - Dlaczego wiec nazywać go Bogiem?
                            Dodaj odpowiedź 14 23
                              Odpowiedzi: 4
                            • Obserwator IP
                              Jeśli Chrystus rzekł, że "bramy piekielne nie przemogą" jego Kościoła to przecież miał na myśli także Kościół żywy czyli także aktywność wiernych, w tym i ich krytyczne głosy mobilizujące pozostałych. Zatem nie ma powodu potępiać red. Lisickiego za jego teksty krytyczne dla obecnego Kościoła instytucjonalnego. Tylko myśleć, wyciągać wnioski i nie tracić wiary.
                              Dodaj odpowiedź 24 2
                                Odpowiedzi: 1
                              • Pan Artur IP
                                To wszystko jest bardzo smutne ale najwyraźniej prawdziwe. I ci wszyscy lewaccy teologowie razem stanowią tę bestię 666, o której pisze apokalipsa św. Jana.
                                Dodaj odpowiedź 42 2
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także