Igranie z inflacyjnym ogniem

Igranie z inflacyjnym ogniem

Dodano: 
Portfel z banknotami. Zdj. ilustracyjne
Portfel z banknotami. Zdj. ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / Marcin Bielecki
Stale podnosząc stawkę płacy minimalnej w warunkach galopującej inflacji, rząd prowadzi bardzo ryzykowną grę.

W samym szczycie kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r. prezes Jarosław Kaczyński rzucił hasło wprowadzenia płacy minimalnej w wysokości 4000 zł brutto do końca 2023 r. Jako że w momencie, gdy wypowiadał te słowa, wynosiła ona zaledwie 2250 zł, zdecydowana większość komentatorów przyjęła te słowa z niedowierzaniem lub co najmniej z głęboką rezerwą. Oznaczało to wszak, że w ciągu zaledwie czterech lat najniższe wynagrodzenie będzie w Polsce zaledwie 800 zł niższe niż ówczesna średnia płaca. Z tej perspektywy zapowiedź prezesa PiS mogłaby się sprawdzić jedynie pod warunkiem, że Polska wkroczy na ścieżkę niezwykle dynamicznego rozwoju.

Pomocna inflacja

Nie wiadomo, co dzisiaj rządząca partia zrobiłaby ze swoją wyborczą obietnicą sprzed czterech lat, gdyby na pomoc nie przyszła jej galopująca inflacja. A ściślej rzecz biorąc, Zjednoczona Prawica pomogła sobie sama, ponieważ wbrew wszelkim opowieściom o „putinflacji” i braku wpływu na światowe trendy to właśnie polityka rządu wpłynęła najmocniej na to, że od kilkudziesięciu już miesięcy inflacja pustoszy majątek Polaków. Trudno oczywiście zakładać, aby już latem 2019 r. lider Zjednoczonej Prawicy wiedział, że w kolejnym roku jego formacja przystąpi do tak drastycznego psucia siły nabywczej pieniądza w imię walki z tajemniczym wirusem, lecz koniec końców jego zapowiedź jest już bardzo bliska realizacji (choć odrobinę spóźniona).

W obecnym roku zaplanowano dwie podwyżki płacy minimalnej: od 1 stycznia wynosi już 3490 zł, a od 1 lipca ma wzrosnąć do 3600 zł brutto. Zdaniem przedstawicieli rządu takie zmiany to konieczność wynikająca ze stałego wzrostu średniego wynagrodzenia dyktowanego przez rynek.

Cały artykuł dostępny jest w 4/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Jakub Wozinski
Czytaj także