Daniny

Podatki
Podatki Źródło: Fotolia / whitelook
Dodano: 

Podatki bez zmian, ale zapłacimy więcej

Płacimy coraz wyższe daniny na rzecz państwa, mimo że ministerstwo finansów zapewnia: nie podnosimy i nie podniesiemy podatków. Skąd się więc biorą wyższe obciążenia? Rosną przeróżne opłaty – wyższe będą np. koszty poboru wody, czy gminne podatki za farmy wiatrowe, wprowadzane są nowe abonamenty – np. tzw. abonament węglowy.

Jeżeli wszystkie zapowiedzi wejdą w życie, miesięcznie będziemy musieli płacić państwu pośrednio, lub bezpośrednio kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset złotych więcej niż obecnie.

Co najmniej 20 zł więcej za wodę dla każdego gospodarstwa rocznie

Pewne jest już, że od początku przyszłego roku wzrosną koszty poboru wody. Prezydent podpisał na początku sierpnia nowe Prawo wodne. Nowymi opłatami za korzystanie z wody zostaną objęci m.in. rolnicy, którzy posiadają duże gospodarstwa, branża energetyczna, producenci napojów, hodowcy ryb czy inni przedsiębiorcy, którzy wykorzystują duże ilości wody do produkcji. Wszyscy oni przełożą zapewne wyższe koszty wynikające z opłat za wodę na ceny wytwarzanych produktów.

Wyższe mogą być także rachunki za wodę dla indywidualnego odbiorcy. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk zapewniał wprawdzie, że w jego przypadku woda może nawet stanieć: – jej maksymalna cena dopuszczalna przez ustawę to 4,23 zł za metr sześcienny, a my w nowym projekcie mówimy – nie więcej niż 70 groszy za metr sześcienny. Obecnie opłata wynosi 11,5 grosza na metr sześcienny i – według wypowiedzi Kowalczyka – tyle samo ma wynieść w 2018 roku – czyli nadal będziemy płacić 11,5 grosza za metr sześcienny.

Wiceminister środowiska Mariusz Gajda stwierdził jednak, że opłaty dla przeciętnego Kowalskiego wzrosną, ale dopiero od 2019 roku. Jednak – jak wyliczył – już w przyszłym roku czteroosobowa rodzina zapłaci za wodę rocznie o ok. 20 złotych więcej. Wprowadzona zostanie bowiem tzw. opłata stała w celu racjonalnego wykorzystania zasobów wodnych. Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie wyliczyła z kolei, że opłata może wzrosnąć o ok. 40 zł rocznie.

Rodzina zapłaci za prąd 30 zł więcej co rok

Ale to nie koniec, wzrost cen za wodę dla firm przełoży się na wyższe rachunki dla Kowalskiego także za prąd. Towarzystwo Gospodarcze "Polskie Elektrownie" szacuje, że według optymistycznego scenariusza roczne koszty wytwarzania całej energii w Polsce wzrosną o 90 mln zł i wtedy nie będą miały zbyt dużego wpływu na rachunki za prąd. Ale według wersji pesymistycznej koszty wzrosną o 18 mld zł.

Zdaniem towarzystwa wszystko zależeć będzie od tego, czy nowe przepisy zostaną zinterpretowane na korzyść branży, czy nie (poprawki w Senacie bardziej jednoznacznie określają zasady naliczania kosztów, tak by można je było utrzymywać na niższym poziomie).

Janusz Ciechoń, poseł PO podczas debaty sejmowej wyliczył, że dla gospodarstwa domowego oznaczałoby to wyższe rachunki za prąd o 1270 zł rocznie, czyli co dwa miesiące zamiast np. 200 zł gospodarstwo domowe musiałoby zapłacić dwa razy tyle. Takie szacunki wydają się jednak grubo zawyżone, według ministra Kowalczyka nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Rząd szacuje, ze skutki zmian dla gospodarstw domowych mają być niewielkie, bo w granicach 2,5 zł miesięcznie czyli 30 z; rocznie (dla czteroosobowej rodziny). Także w przypadku firm wyższe koszty mogą w sumie wynieść maksymalnie 50 mln zł rocznie.

90 zł od gospodarstwa rocznie na elektrownie węglowe?

Na zwiększenie naszych rachunków za prąd może też wpłynąć opłata węglowa, której pomysłodawcą jest minister energii Krzysztof Tchórzewski. Ustawa o abonamencie węglowym trafiła już do Sejmu. Z abonamentu sfinansowane mają być budowy elektrowni węglowych (w planach są budowy elektrowni w Ostrołęce (przez spółkę Energa), elektrowni Dolna Odra w okolicach Szczecina (przez PGE) i elektrowni na terenie zakładu chemicznego w Puławach (Grupa Azoty). Resort energii wyliczył, że ustawa przyniesie 27 mld zł w ciągu 10 lat. Z czego odbiorcy indywidualni (abonament ma być doliczany do rachunku za prąd) zapłacą 7 mld zł, czyli ok. 90 zł rocznie, a duże zakłady przemysłowe – 2,1 mld zł. Aż 15 mld zł zapłacą małe i średnie firmy. Skutek będzie niestety taki, że zwiększą się koszty ich działalności, a tym samym spadnie konkurencyjność.

Istnieje jednak szansa, że pomysł wprowadzenia takiego abonamentu zablokuje Komisja Europejska, która chce zakazać dotowania węgla. Ministerstwo Energii przekonuje jednak, że 27 mld zł jest niezbędne, żeby sfinansować budowę nowych elektrowni węglowych, bo tylko one są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne.

Droższy gaz – 5-7 proc. dla rodziny

Czeka nas też podwyżka cen gazu. W czerwcu rząd przyjął projekt zmieniający ustawę o rezerwach strategicznych. Wprowadza ona kosztowny obowiązek magazynowania błękitnego paliwa przez firmy, które go sprowadzają do Polski. W efekcie import gazu do naszego kraju przez niezależne podmioty stanie się nieopłacalny, a ceny gazu dla odbiorców końcowych – gospodarstw domowych czy firmy – mogą wzrosnąć nawet o 5-7 proc. Ustawa ma wejść w życie w 2018 roku.

Raczej przesądzone jest też to, że 500 mln zł więcej podatku zapłacą właściciele farm wiatrowych. Wszystko przez zmiany zasad ich opodatkowania, które weszły w życie od stycznia br. Tzw. ustawa wiatrakowa wprowadziła do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych zapis, który mówi o naliczaniu podatku od nieruchomości od całej konstrukcji, a nie jak było wcześniej od części budowlanej turbin wiatrowych – czyli fundamentów i masztów. Co prawda część gmin nadal nalicza podatek według starych zasad, ale ministerstwo infrastruktury jest zdania, że podatek należy się od całej konstrukcji.

Zmiany w VAT – mniej pieniędzy w firmie

Szykowana jest też nowelizacja ustawy o podatku od towarów i usług, która rozszerza art. 108 o mechanizm podzielonej płatności – tzw. split payment. Jeśli posłowie przyjmą projekt, od 1 stycznia 2018 roku każdy podatnik posiadać będzie obowiązkowy rachunek VAT prowadzony nieodpłatnie przez bank, w którym posiada konto rozliczeniowe. Mechanizm ma służyć uszczelnieniu podatku od towarów i usług. Zgodnie z wyliczeniami przygotowywanymi na zlecenie Komisji Europejskiej luka w podatku VAT, czyli niezapłacony podatek wynosi około 10 mld euro. Ponad połowa tej kwoty to wynik uchylania się od opodatkowania i działalności szarej strefy. Mechanizm podzielonej płatności ma zapobiec nadużyciom podatkowym. Zgodnie z art. 108a noweli, podatnicy, którzy otrzymali fakturę z wykazaną kwotą podatku, zarówno przed dokonaniem dostawy towarów lub wykonaniem usługi jak i przy dokonywaniu płatności za nabyte dobra, mogą zastosować mechanizm podzielonej płatności. Wówczas płatność za nabyty towar lub usługę jest dokonywana w taki sposób, że zapłata odpowiadająca wartości sprzedaży netto jest odprowadzana na rachunek bankowy dostawcy. Pozostała część odpowiadająca kwocie podatku VAT trafiałaby na specjalne kontro dostawcy – rachunek VAT. W efekcie sprzedające towar czy usługę firmy nie otrzymają całej kwoty brutto co zdecydowanie zmniejszy wartość pienidzyy, którymi obraca (pogorszy płynność).

Zgodnie z szacunkami ustawodawcy, do 2028 roku budżet państwa z tytułu wpływów z VAT zostanie zasilony o 82 mld złotych.

Podatek dla hipermarketu?

Ministerstwo finansów przygotowało też przepisy, które mają uniemożliwić unikanie płacenia podatków przez firmy. W tym tych należących do międzynarodowych korporacji. Dotyczy to podatników posiadających biurowce o znacznej wartości czy galerii handlowych. W założeniu podatek od dochodu powinien być płacony w miejscu, gdzie znajdują się aktywa, które przynoszą dochód. Ma być obliczany od hipotetycznego przychodu z najmu, w oparciu o wartość początkową nieruchomości. – Rocznie minimalny podatek dochodowy będzie wynosił 0,5 proc. wartości nieruchomości. Zakładamy, że właściciele nieruchomości komercyjnych zyskują rocznie średnio 5 proc. od kwoty zaangażowanego kapitału. Gdyby kwota ta była deklarowana jako zysk podatkowy, to przy stawce 19 proc. CIT dałoby to rocznie do budżetu państwa 1 proc. od zaangażowanego kapitału. My chcemy pobierać rocznie połowę tej kwoty jako minimalny podatek – wyjaśnia ministerstwo.

Minimalny podatek dochodowy mają płacić podatnicy posiadający nieruchomości handlowo-usługowe o wartości co najmniej 10 mln zł. Przykładowo więc hipermarket, który jest wart 20 mln zł musiałby co roku płacić państwu 100 tys. zł podatku. Pomysł na dodatkowy podatek Ministerstwo Finansów zapisało w dużej nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych PIT i CIT.

Nie wiadomo jednak, czy wejdzie on w życie, bo w ocenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyłączenie spod opodatkowania podmiotów posiadających nieruchomości o niższej wartości, budzi zastrzeżenia pod względem zgodności z prawem pomocy publicznej. Część przedsiębiorstw otrzymuje bowiem korzyść, która może zakłócać konkurencję i wpływać na handel wewnętrzny między państwami członkowskimi. Chodzi np. o budynki urzędów pocztowych – usługi pocztowe stanowią działalność gospodarczą i w związku z tym przyznanie podmiotom prowadzącym taką działalność, jakichkolwiek preferencji podatkowych będzie stanowiło dla nich pomoc publiczną – twierdzi urząd. UOKiK przypomina też, że Komisja Europejska kwestionowała możliwość wprowadzania przez państwa członkowskie progresywnych podatków przychodowych, jako stanowiących niedozwoloną pomoc publiczną dla przedsiębiorstw o niższych przychodach. Ministerstwo Finansów liczy jednak, że nowy podatek wejdzie w życie z początkiem przyszłego roku.

Koniec z wykorzystywaniem optymalizacji podatkowej

Zmiany szykują się też dla podatkowych grup kapitałowych (PGK) – pod koniec czerwca Ministerstwo Finansów wydało ostrzeżenie przed optymalizacją w ramach PGK. Wykryto bowiem przypadki, że były one zakładane tylko po to, by sprzedać nieruchomość, nie płacąc podatku od zysku z tej sprzedaży. Przeanalizowane przez Ministerstwo Finansów transakcje, zrealizowane z wykorzystaniem tej optymalizacji, obejmowały majątek o wartości wielu miliardów złotych w skali kraju. Resort wyliczył straty na kilka milionów złotych. Zamierza więc wprowadzić przepisy, które uniemożliwią nadużywanie PGK do optymalizacji – chociażby wykluczyć możliwość traktowania darowizn jako kosztu i przychodu podatkowego, co też było wykorzystywane do agresywnych optymalizacji. Obniżeniu ulegnie też – z 1 mln zł do 0,5 mln zł – wysokość przeciętnego kapitału zakładowego spółek tworzących PGK. Z 95 proc. do 75 proc. spadnie limit bezpośredniego udziału spółki dominującej w spółkach zależnych. Z kolei minimalny trzyprocentowy próg dochodowy PGK wyniesie po zmianach 2 proc.

Jednym z pomysłów na ściągnięcie pieniędzy z podatników miało być też utworzenie Funduszu Dróg Samorządowych, z którego miały być finansowane remonty i budowa dróg lokalnych. Zasilać go miała tzw. opłata paliwowa – olej napędowy, benzyna i autogaz miały podrożeć o 20 groszy za litr plus VAT, co razem dawałoby 24-25 groszy. W ten sposób rocznie miało się uzbierać 5 mld zł. Projekt wniesiono pod obrady Sejmu, ale parę dni później PiS się z nich wycofał. – Zapadła decyzja o wycofaniu ustawy benzynowej. Będziemy szukać innych metod na zgromadzenie środków potrzebnych na budowę. Na pewno nie będziemy sięgać do kieszeni obywateli – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Niewykluczone jednak, że pomysł w tej lub innej formie wkrótce wróci, bo limit finansowy Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.) zwiększono do 135 mld zł ze 107 mld zł.

Abonament i kara dla spóźnialskich

Są też inne pomysły na wzrost opłat, tym razem dla spóźnialskich. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce zmobilizować kierowców do wykonywania przeglądu samochodu w terminie. Obecnie przegląd samochodu osobowego kosztuje 99 zł. Po zmianie przepisów opłata ta wzrośnie do 126 zł, ale ci kierowcy, którzy spóźnią się z wizytą w warsztacie samochodowym ponad 30 dni, będą musieli zapłacić aż 252 zł. Nowe stawki mają obowiązywać od 2018 roku.

Wszyscy, którzy posiadają odbiorniki RTV muszą się najprawdopodobniej przygotować na opłacanie składki na radio i telewizję. Ma ona wynosić maksymalnie 8 zł i być odprowadzana od PIT-u i KRUS-u – w zależności od tego w jakiej formie rozlicza się dana osoba. Składka ma być odprowadzana co miesiąc podobnie jak to jest obecnie w przypadku składki zdrowotnej. Rząd zapowiada, że dzięki niej udzieli wszystkim państwowym mediom wsparcia nieprzekraczającego 3 mld zł rocznie. (taka wysokość jest dopuszczona przez UE). Środki będą odprowadzane do funduszu, którym tak jak obecnie będzie zarządzała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i to ona będzie w dalszym ciągu rozdzielać pieniądze z abonamentu pomiędzy publiczne radio i telewizję. Nowe przepisy miałyby wejść w życie od stycznia 2019 r.

Podwyżki uderzą też w palaczy. E-papierosy i tzw. nowatorskie papierosy (np. produkowane z mieszanek tytoniowych), które są zwolnione z akcyzy, mają być traktowane tak samo, jak tradycyjne papierosy. Akcyza na 1 ml liquidu może zostać obłożony podatkiem w wysokości 70 gr. To by oznaczało wzrost ceny o blisko 100 proc. (10 ml pojemnik kosztuje ok 7-9 zł). Nowe przepisy zaczną obowiązywać prawdopodobnie od stycznia 2018 r.

W poszukiwaniu pieniędzy

Ekonomista, prof. Stanisław Gomułka uważa, że rząd przygotowuje pakiet zmian w opłatach i podatkach, ale nie jest w stanie powiedzieć, na jakim jest etapie, ani jak daleko one mają sięgać. – Jak pokazuje rzeczywistość pewne rzeczy są przesuwane, inne nie wychodzą w życie – podsumowuje.

W jego ocenie pewne jest jednak, że rząd poszukuje nowych źródeł finansowania dla budżetu. – Pamiętajmy, że trzeba sfinansować obietnice i spróbować obniżyć deficyt finansów publicznych do zapowiadanego przez rząd 1,2 proc. PKB w 2020 roku– wyjaśnia ekonomista. – Może się to jednak okazać trudne z racji chociażby dużego obciążenia dla budżetu w postaci obniżenia wieku emerytalnego.

Profesor przypomina, że do końca przyszłego roku z rynku pracy zniknie 400 tys. ludzi, co oznacza 2,5 proc. wszystkich pracujących. Wzrosną więc wydatki ZUS, a dochody spadną. – To musi niepokoić ministra finansów, stąd poszukiwanie nowych wpływów do budżetu – wyjaśnia Gomułka.

Z kolei Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA uważa, że jeśli są potrzebne i uzasadnione wydatki, to nie ma co się oburzać, że rząd poszukuje dla nich finansowania. – Rząd wycofał się z opłaty paliwowej, ale pamiętajmy, że środki unijne, które teraz idą na budowę dróg kiedyś się skończą – zaznacza Mrowiec. – Trzeba więc będzie się zastanowić, skąd wówczas wziąć pieniądze na ich finansowanie.

Jego zdaniem potrzebna jest dyskusja o tym, co trzeba w kraju zrobić i jak za to zapłacić. – Ja bym się przyjrzał strukturze obciążeń różnych grup podatników i zastanowił, czy nie warto czegoś tu zmienić – wyjaśnia ekonomista. – Dla przykładu warto zastanowić się, czy KRUS w obecnym systemie składkowym, który de facto subsydiuje część społeczeństwa ma rację bytu. Albo czy organizacja i sposób finansowania służby zdrowia są odpowiednie, biorąc pod uwagę, że rolnicy i bezrobotni z niej korzystają, ale za nią nie płacą.

Autor: Elżbieta Glapiak
Czytaj także