Gdy libańsko-amerykański ekonomista Nassim Nicholas Taleb w roku 2007 formułował swoją teorię o „czarnych łabędziach”, mało kto wyobrażał sobie jeszcze, że w drugiej i trzeciej dekadzie XXI w. przyjdzie nam żyć w aż tak „ciekawych czasach”. Pandemia koronawirusa, rosyjska pełnoskalowa inwazja na Ukrainę czy ogromny kryzys migracyjny w Europie to przykłady nieprzewidywalnych zdarzeń, które wywarły ogromny, negatywny wpływ na losy współczesnego świata. A także na globalne rynki finansowe i wyceny poszczególnych klas aktywów. Dla rynków niepewność jest bowiem dużo gorsza od ryzyka. Ryzyko ekonomiści potrafią bowiem dość dobrze oszacować, tymczasem nagłego pojawienia się czarnego łabędzia i związanej z tym niepewności oszacować się już nie da.
Gdy leje się krew…
Przy całym szacunku do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa jego nieprzewidywalna polityka – w kwestii ceł, potencjalnej inwazji na Grenlandię, podejścia do wieloletnich sojuszników, a także do wszczynania nowych wojen bez odpowiedniego przygotowania – sprawia, że rynki muszą radzić sobie nie z jednym czarnym łabędziem, lecz z całym ich stadem.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
