FelietonyRekonstrukcja Nowaka

Rekonstrukcja Nowaka

Dodano
Sławomir Nowak miał pecha. Rekonstrukcja miała go ominąć

Nie tak miało być. Straszony nieprzyjęciem corocznego sprawozdania prokurator generalny miał nie sprawiać kłopotów. Media są coraz słabsze i z różnych powodów coraz mniej skłonne do kontrolowania rządzących. Wszystkie organy władzy publicznej w rękach ludzi z jednego obozu. Opinia publiczna miała być nie stresowana doniesieniami o nadużyciach ludzi władzy. A tu taki pech. Na dodatek krótko po wygranych szczęśliwie wyborach na szefa pomorskiej Platformy. I to wtedy, gdy tak pięknie wycinani są konkurenci wewnątrz pomorskiego regionu Platformy. Fakt, że CBA interesuje się tymi konkurentami był miłym uzupełnieniem tej dobrej passy.

W ten oto sposób pieszczoch premiera Donalda Tuska, jego potencjalny następca w roli szefa partii, został cofnięty o kilka pól – jak w grze planszowej. Premier spróbuje mu pomóc, w najgorszym razie wyśle się go na przeczekanie do Parlamentu Europejskiego. Ale straconego czasu i straconych okazji nic nie nadrobi.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. PDT będzie mógł za jakiś czas wyjść i powiedzieć, że dokonał naprawdę głębokiej rekonstrukcji rządu. Bo m.in. nie ma Nowaka. Do tej pory bowiem w rozważaniach komentatorów przeważała następująca wątpliwość: kogo Tusk musi zwolnić, aby zrobiło to wrażenie na Polakach. Tej wątpliwości towarzyszyły śmichy chichy, że nikt nie zauważy zwolnienia np. ministra środowiska. Tylko dymisja ministrów Rostowskiego i Sikorskiego zrobiłyby wrażenie, gdyż reszta to osoby całkowicie nieznane opinii publicznej lub przez nią zapomniane. Rostowski może odejdzie, Sikorski nie – bo po co? Niezależnie od oceny jego realnej pracy przeważająca część opinii publicznej jest dobrego o nim zdania.

Zatem Tusk będzie mówił o głębokiej rekonstrukcji, ale postawi na ilość, nie jakość. Rozpędzi większość swoich ministrów i w to miejsce przyjmie nowych, równie mu posłusznych i bezbarwnych. W Sejmie siedzi cała rzesza znudzonych bezczynnością posłów PO, którzy z miejsca przyjmą propozycję premiera. Klucz będzie jeden: niesprawianie kłopotów premierowi. W myśl zasady BMW.

Dużo się nasłuchamy o wadze tych zmian, ale gotów jestem się założyć, że ich realne znaczenie będzie takie, jak PRL-owskie roszady na stanowisku ministra przemysłu terenowego czy handlu wewnętrznego.

Czytaj także

 0

Czytaj także