Bal na wraku

Dodano
Z tonącego ORP „Trzecia Rzeczypospolita” chyłkiem zbiegł kapitan, bosman robi słitaśne focie, a załoga naparza się o ostatnie szalupy ratunkowe. Ale orkiestra gra.

A wieczorem nie tylko zagra orkiestra, ale i pęknie szkło, a cała armia polityków, różnej maści samozwańczych, telewizyjnych autorytetów i celebrytów wdzięczyć się będzie do kamer, życząc wszystkim „Do Siego 2015 roku”. Ba, życzenia wieczorem, w przerwie między reklamami, złoży również prezydent Bronisław Komorowski. Padną zapewne banalne: „Szczęśliwego Nowego Roku” czy „Niech się wam darzy”, bo w takich powiedzonkach lubuje się pan prezydent. Ot,  wyświechtane frazesy, które głowie państwa raz w roku wygłosić wypada.

Ale dziś, zwłaszcza dziś w sylwestrową noc, będzie to bal na wraku. Impreza na szczątkach państwa, które istnieje już tylko teoretycznie, którego tylko poszczególne segmenty próbują jeszcze funkcjonować, a cała reszta to "ch…j, dupa i kamieni kupa". U progu 2015 roku Polska bowiem przypomina tonący okręt, z którego właśnie zbiegł kapitan, opuścił wrak chyłkiem zaraz po tym, jak wprowadził go na rafy. Tyle, że jego następcą został bosman, kobieta o intelekcie różowego kucyka pony, w dodatku świetnie się bawiąca całą sytuacją. A załoga? W Nowy Rok wchodzimy ze stojącą za sterem zbieraniną tanich łotrzyków, żulików z mentalnością dresiarzy w portkach z kreszu, handlarzy wieprzowiną z postpeerelowskich „szczęk”? Cześć właśnie się naparza o ostatnie szalupy ratunkowe, pozostali rabują bagaże pasażerów, licząc, że skoro tyle lat się udawało to i później jakoś to będzie.

Czego więc możemy sobie wzajemnie życzyć w 2015 r.? Przede wszystkim:

1. – Pieniędzy. – Grupa trzymająca władze postarała się byśmy wejście w nowy rok odczuli dotkliwie. Najbardziej w kieszeniach i portfelach. W nowym roku, wbrew temu co deklarowała premier Ewa Kopacz, zapłacimy wyższe rachunki za prąd. I to sporo, bo średnio o kilkanaście złotych więcej. Wzrosną też ceny za wodę, ogrzewanie, odprowadzanie ścieków, samochodowe polisy OC. Więcej będziemy musieli wydać też u fryzjera, kosmetyczki, w przypadku prywatnej wizyty u lekarza czy dentysty. Wszystko dlatego, że posłowie PO wpadli na pomysł, by nakazać im używania kas fiskalnych, i to bez względu na obroty.

2. – Zdrowia: – Będzie nam bardzo potrzebne. W 2015 roku w budżecie państwa zapisano o ok. 400 mln zł mniej pieniędzy na ochronę zdrowia niż w 2014 r. A w trakcie głosowania koalicja PO – PSL nie zgodziła się na propozycję PiS, by przenieść 150 mln zł na utworzenie rezerwy na prowadzenie gabinetów lekarskich i stomatologicznych w szkołach.

3. – Cierpliwości: – Przyda się tym z nas, którym zdrowia jednak nie staje. Nieudolność ministra Bartosza Arłukowicza zaowocowała tym, że od 1 stycznia nowego roku szereg poradni lekarskich może zostać zamkniętych. Szacuje się, że problem może dotknąć nawet 12 milionów Polaków zmuszonych do peregrynowania po kraju w poszukiwaniu pomocy lekarskiej.

4. – Bezpieczeństwa: – Bo tyran czai się za wschodnim progiem, a Polski mają strzec, jak to powiedziała kompetentna niczym cały rząd minister Piotrowska, „samoloty bez głowy”. Zaś, jak wytknął w swoim felietonie Piotr Gabryel, „nasza wreszcie zawodowa i coraz nowocześniejsza armia osiągnęła stan bliski całkowitej niewidzialności”. W dodatku, wbrew deklaracji złożonej przez Bronisława Komorowskiego podczas spotkania z Barakiem Obamą, małe są szanse, by wydatki na polskie wojsko rzeczywiście, w sposób realny, wzrosły do 2 proc PKB.

5. – Humoru: – Bo tylko uśmiechem, nawet jeśli jest to uśmiech przez łzy, można przyjmować kolejne wpadki rządowych decydentów, postępującą kompromitację, kolejne afery zamiatane pod dywan przez służby, które stworzono po to, by je stamtąd właśnie wymiatały. Poza tym każda nieudolna władza, władza o zakusach autorytarnych (a te coraz częściej widać w Platformie) najbardziej boi się śmiechu i dowcipów. Więc niech ten humor nam mimo wszystko dopisuje.

I wreszcie na koniec, choć to bynajmniej nie najważniejsze, wypada nam wszystkim życzyć:

6. – Nadziei: – Nadziei, że w przyszłym roku dwukrotnie dojdzie do zmian na najwyższych szczeblach władzy państwowej. A jeśli nie? Cóż, pozostanie nadzieja, że jak zwykle „jakoś to będzie”.

/ atr
 0

Czytaj także