Przestrzelony balon

Przestrzelony balon

Dodano: 124
Kadr z filmu "Polityka" Patryka Vegi
Kadr z filmu "Polityka" Patryka Vegi / Źródło: Facebook
Z nadmuchanego przez samego Krzemienieckiego balonu z napisem: „Vega demaskuje kulisy władzy” po środowej premierze nie zostało właściwie nic. Zwolennicy opozycji, którzy liczyli na moc rażenia „Polityki” będą srodze zawiedzeni – kolejna demonizacja Jarosława Kaczyńskiego okazała się klapą. Prezes w wykonaniu Andrzeja Grabowskiego budzi raczej sympatię.

Przy poprzednich premierach Vega wielokrotnie podkreślał, jak bardzo nie interesuje się polityką. Przez lata interesował się mafijnym półświatkiem, umieszczał prawdziwe historie gangsterów bez cenzury i ten „autentyzm” jakoś się bronił. Dzięki niemu Vega wychował sobie swoją wierną, milionową, publiczność, która dzięki niemu może poznać smak zakazanego świata zza krat i zaciemnianych okien drogich samochodów.

Tamten w przypadku demaskowania kulisów „dobrej zmiany” zupełnie się nie sprawdził. Dwa najsłabsze elementy „Polityki” to z pewnością odtwórczy, klejony na kolanie scenariusz i tekturowe postacie, których nie pomaga nawet gwiazdorska obsada.

W filmie nie znajdziemy żadnej nowej historii. Rozdziały to, kolejno, powyciągane z czołówek brukowców dobrze wszystkim znane, podkolorowane „wpadki” polityków. W filmie pojawia się historia miłosna posła Pięty, problemy z kolanem Prezesa Kaczyńskiego, wypadek premier Beaty Szydło, wyskoki Bartłomieja Misiewicza … wszystko to już było i z tego co zauważyłam wywołuje u widzów, raczej ziewanie.

Postacie, podwójnie przerysowane z Ucha Prezesa w dialogach, które mają przypominać mafijne rozrachunki wypadają zupełnie nieautentycznie i zwyczajnie nużą.

Zupełnie osobno i z urbanowską zaciekłością został potraktowany wątek Antoniego Macierewicza. Wizyta byłego szefa MON i likwidatora WSI w psychiatryku została dosłownie skopiowana z wcześniejszego filmu Vegi –Służb Specjalnych. To tak jakby reżyser nie miał na niego nowego „pomysłu”. Scenarzystów wyraźnie zabolała nieznana szerszemu widzowi sprawa CEK NATO. Twórcy poświęcają jej bardzo dużo uwagi, choć ten watek dla nieoczytanego widza jest kompletnie niezrozumiały i może ucieszyć chyba tylko byłych oficerów WSI.

Cały wątek „gejowski” śmierdzi na kilometr poprzednią epoką, kiedy to wmówienie komuś homoseksualnych skłonności miało go automatycznie dyskredytować…

Majstersztykiem manipulacji jest wieńcząca to pisane na szybko przed październikiem „dzieło” jest łzawa scena końcowa – patetyczna przemowa inaugurująca, wygraną przez obecną opozycję, kadencje. „Wszystko to bagno pamiętajcie, drogie dzieci”- mówi parafrazując, grany przez Olbrychskiego poseł, emerytowany nauczyciel, „nie interesujcie się polityką za bardzo, tak jak ja – Patryk Vega”- można złośliwie dodać, „tylko zarabiajcie pieniądze”.

Magdalena Piejko, Polskie Radio

Źródło: DoRzeczy.pl
 124
Czytaj także