Ktoś ukradł z przychodni płyn do dezynfekcji. Pomogli mieszkańcy

Ktoś ukradł z przychodni płyn do dezynfekcji. Pomogli mieszkańcy

Dodano: 7
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Wojciech Pacewicz
W sytuacji, gdy każdy litr płynu do dezynfekcji jest na wagę złota, ktoś postanowił ukraść ten produkt z przychodni w Zatorze. Płyn stojący w poczekalni okazał się dla złodzieja zbyt wielką pokusą.

Samodzielny Zakład Opieki Zdrowotnej w Zatorze w obliczu pandemii koronawirusa radzi sobie, jak może. Wprowadzając pierwsze środki ostrożności, wydzielono tam m.in. specjalną poczekalnię, przedsionek, ograniczający kontakt pacjentów z lekarzami i personelem – opisuje krakow.wyborcza.pl.

Ktoś jednak postanowił utrudnić przychodni działalność. – Ktoś chyba nie pomyślał, że kradnąc płyn dla zwiększenia swojego bezpieczeństwa, jednocześnie naraża zdrowie i życie innych pacjentów – mówi "Wyborczej" dyrektor placówki. I dodaje: – Co prawda nie był to wielki baniak, więc płynu nie skradziono tak dużo, ale sytuacja jest taka, że każdy jego litr jest na wagę złota. Podobnie zresztą jak innych środków ochrony osobistej.

Na szczęście okoliczni mieszkańcy i przedsiębiorcy nie pozostali bezczynni. Kto miał zapasy i dostęp do płynu oraz masek, przynosił, co mógł. Park rozrywki Energylandia przekazał 2 automatyczne dozowniki z płynami dezynfekcyjnymi oraz 200 sztuk ochronnych maseczek.

Czytaj też:
Świdnik: Zamknięto porodówkę. Żona zakażonego listonosza jest położną
Czytaj też:
"Temat jest zbyt poważny, żeby robić z tego żarty". Cymański przeprasza

Źródło: krakow.wyborcza.pl
+
 7
Czytaj także