KrajKs. Stanisław Małkowski: Mniej szaleństwa, więcej wiary

Ks. Stanisław Małkowski: Mniej szaleństwa, więcej wiary

Ks. Stanisław Małkowski
Ks. Stanisław Małkowski / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 104
– Tegoroczne święta Zmartwychwstania Pańskiego z jednej strony będą, jak co roku, niezwykle radosne, bowiem Zwycięzca Śmierci, Piekła i Szatana wychodzi z grobu, Alleluja, Alleluja! Niestety, przez państwowe zarządzenia w kościołach będzie mogło w tym radosnym dniu przebywać maksymalnie pięcioro wiernych. Właśnie dlatego są to jedne z najsmutniejszych, jeśli nie najsmutniejsze święta Wielkiej Nocy w moim życiu – mówi portalowi DoRzeczy.pl ks. Stanisław Małkowski.

W ocenie ks. Małkowskiego, ani biskupi, ani kapłani nie powinni się zgodzić na państwowe obostrzenia związane z liczbą wiernych na Mszach Świętych, nabożeństwach i pogrzebach. – Nikt nie ma prawa selekcjonować wiernych na tych, którzy zostaną wpuszczeni na Eucharystię, Drogę Krzyżową czy nabożeństwo Pierwszej Soboty Miesiąca. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacji, w której kapłan mówi do wiernych: albo nadliczbowi wierni wyjdą, albo nie odprawię Mszy Świętej – ubolewa.

– Gdyby polscy biskupi zajęli męskie, twarde stanowisko w tej sprawie, to może władze choć trochę ustąpiłyby w tej sprawie. Tak się jednak nie stało i nie zanosi się, aby miało się to zmienić – dodaje legendarny kapelan „Solidarności”.

Ks. Małkowski jest zdania, że spędzenie świąt Zmartwychwstania Pańskiego w domu przy radiu bądź telewizji nie tylko nie zastąpi wiernym uczestnictwa w Eucharystii, ale nawet nie skłoni większości z nich do zastanowienia się nad istotą religii katolickiej. – Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że słyszymy głosy i to wśród hierarchów, iż udział w Triduum Paschalnym nie jest obowiązkowy. Podobnie z poświęceniem ognia: wielu kapłanów mówi otwarcie, że w Wielką Sobotę nie będzie święcenia ognia. Słucham tego wszystkiego i nie wierzę własnym uszom. To tak jakby uroczystości i obrzędy Triduum Paschalnego były dla niektórych czymś nieistotnym, jakimś nic nie znaczącym symbolem... tłumaczy.

– Kościół w osobie hierarchów powinien się bronić przed tego typu zabiegami – podkreśla ks. Małkowski. – Niestety w ostatnim czasie widzę, że więcej odwagi mają wierni. A potem dziwimy się, że coraz większą popularność zdobywa dominujący na Wschodzie pogląd, że Kościół można budować na samych wiernych, bez kapłanów i bez struktur kościelnych. Tzw. opcja Benedykta nie wzięła się znikąd dodaje.

Na koniec ks. Stanisław Małkowski apeluje do Czytelników portalu DoRzeczy.pl i tygodnika „Do Rzeczy”:

Bracia i Siostry w Chrystusie!

Chrystus zmartwychwstał! My też zmartwychwstaniemy i dlatego jestem pełen nadziei, że już niedługo Boży porządek zostanie przywrócony. Pamiętajcie, że bramy piekielne Kościoła nie przemogą!

Nie dajmy się zwariować, nie dajmy się złamać! Mniej szaleństwa, więcej wiary! Bądźmy wierni Chrystusowi, który jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem! Ci którzy są z Chrystusem od zawsze zwyciężają i zawsze zwyciężać będą!

Z całego serca wszystkim Wam błogosławię!
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 104
  • Monika IP
    Bardzo mądre slowa , oby więcej było takich księży którzy glosza prawdziwa ewangelie .
    Dodaj odpowiedź 9 0
      Odpowiedzi: 0
    • nie będziesz miał Bogów... IP
      Największym szaleństwem jest wiara w coś czego nie ma. Tych Bogów było i nadal jest tyle, że trudno się w tym połapać. Zabawne jest to, że ich wyznawcy wierzą, że tylko ich Bóg jest prawdziwy.
      Dodaj odpowiedź 2 19
        Odpowiedzi: 0
      • Proszę księdza, trzeba się pogodzić, nowe... IP
        ZBLIŻAMY SIĘ DO EUROPY ?

        Dzięki epidemii NOWE IDZIE ? IP dzisiaj 04:31


        Jeśli, dzięki epidemii, ludzie przyzwyczają się do uczestniczenia w mszach odprawianych w TV, albo internecie, to kościoły mogą stać się niepotrzebne.

        Jak będą niepotrzebne, to część zostanie wyburzona, albo sprzedana deweloperom i zaadoptowana na mieszkania, kina, teatry, baseny, sale sportowe itp., tak jak to się stało / dzieje w całej Europie.
        Czy w ten sposób mogą zostać rozwiązane w Polsce problemy z mieszkaniami, zwłaszcza dla młodych Polaków oraz nastąpi wzrost zamożności społeczeństwa, które nie będzie musiało utrzymywać 11 000 kościołów i dziesiątków tysięcy duchownych ?
        Wzrost zamożności społeczeństwa może przyczynić się do poprawy jakości życia Polaków ?

        Czy wreszcie Polacy mogą mieć pieniądze na posiadanie dzieci oraz na zaspokajanie potrzeb wyższych, np. uprawianie hobby, rozwijanie swoich talentów, zainteresowań i pasji ?

        Amen
        P.S.
        Ciekawe, jak by przerobić imperium Rydzyka na osiedle mieszkaniowe, to ile mogło by być mieszkań dla młodych ?

        Może dla PiS jest to sposób na zrealizowanie niespełnionych obietnic wybudowania dla młodych Polaków 100 000 mieszkań ?

        A jakby do tego znieść celibat, to program 500+ poprawiłby wreszcie współczynnik dzietności ?

        Ciekawe, ile przeznaczy pieniędzy na walkę z epidemią koronawirusa najbogatsza instytucja w Polsce, która przez wieki zgromadziła majątek o wartości bilionów zł, w tym "pozyskała", albo jak mówią "przytuliła" od wiernych 3 % powierzchni Polski (ok. 1 000 000 ha ziemi) ? !
        Dodaj odpowiedź 5 14
          Odpowiedzi: 0
        • ks.Małkowski, ten od kłamstwa smoleńskiego? IP
          Lech Wałęsa mówi JAK JEST:

          Polityczną odpowiedzialność za wojnę polsko-polską w 2010 r. ponoszą bracia Kaczyńscy.

          Gdy J.Kaczyński stracił władzę w 2007 r. po aferze gruntowej, która miała doprowadzić do aresztowania A. Leppera i wyeliminowania go z polityki, a dzięki "talentom" M.Kamińskiego i M.Wąsika doprowadziła do upadku rządu Kaczyńskiego i przejęciu władzy przez D.Tuska, Pałac Prezydencki stał się jedynym ośrodkiem władzy kontrolowanym przez braci Kaczyńskich, którzy dążyli wszystkimi możliwymi sposobami do powrotu J. Kaczyńskiego do władzy.
          Stąd nieustające konflikty prezydenta z rządem Tuska. Prezydent L. Kaczyński rozpychal się jak mógł, chcąc umocnić swoja pozycje polityczna i pomoc bratu wrócić do gabinetu w Alejach Ujazdowskich.
          Wyborcza eskapada L. Kaczyńskiego do Smoleńska/Katynia w bizantyjskiej obsadzie - przedstawiciele elity władzy zaproszeni na pokład prezydenckiego TU-154 potrzebni byli prezydentowi Kaczyńskiemu jako scenografia wyborczego przemówienia i wyborczych klipów - była częścią tej wojny. Jej głównym reżyserem po pisowskiej stronie barykady był J. Kaczyński.

          J. Kaczyński wepchnął L. Kaczyńskiego do samolotu lecącego do Smoleńska, a ten nie potrafił podjąć jedynie słusznej decyzji - odlot na lotnisko zapasowe - i dlatego por. A. Protasiuk zdecydował się na wykonanie niewykonalnego zadania.

          Jarosław Kaczyński WALCZY O ŻYCIE, broni się przed oddaniem władzy ze strachu, przed odpowiedzialnością karna ?

          Kaczyński nie odda władzy, bo się boi, że tzw. "podkomisja smoleńska Macierewicza" będzie rozwiązana i prokuratura zakończy śledztwo oparte na raporcie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, z którego wynika jasno kto zawinił i kto przyczynił się do katastrofy !

          Boi się, że będzie musiał przed prokuraturą i sądem wyjaśniać, być może przy użyciu wykrywacza kłamstw, czy namawiał brata do wymuszania na załodze TU154 decyzji o lądowaniu, pomimo braku odpowiednich warunków pogodowych !

          STRACH🌚STRACH🌚RANY BOSKIE🌚🌚🌚

          DLA PRZYPOMNIENIA, Z ZAPISU "CZARNYCH SKRZYNEK", KTÓRYCH WIARYGODNOŚCI ŻADEN INSTYTUT NAUKOWY NIE PODWAŻYŁ:
          ~Przeczytajcie to! :-kapitan Protasiuk nie miał ważnych uprawnień lotniczych, bo nie przechodził kontroli w wyznaczonym czasie. Z całej załogi TU-154 10 kwietnia 2010 r. tylko technik pokładowy miał prawidłowo nadane i ważne uprawnienia do wykonywania lotu. Reszta nie miała prawa polecieć do Smoleńska. Nawigator miał wylatane na TU154 zaledwie 26 godz.
          -minimum dla TU-154 na lotnisku w Smoleńsku wynosiło 1000 m widoczność pozioma i 100 m widoczność pionowa. Minimum dla kapitana Protasiuka wynosiło 1800 m w poziomie i 120 m w pionie. Na lotnisku było odpowiednio 400 m i 100 m. Według oceny załogi Jak-40 było zaledwie 200 m w poziomie i 50 m w pionie. O 08:37,01 załoga Jak-40 informuje: „Arek, teraz widać 200”. Załoga TU-154 nie miała prawa lądować w tych warunkach.
          -rosyjscy kontrolerzy w Smoleńsku przy pierwszym połączeniu radiowym z TU154 o 8:24,50 informują: "Usłowij dla posadki niet".
          -rozmowy z wieżą prowadził kapitan, bo jedynie on znał rosyjski. Rozmowy powinien prowadzić nawigator;
          -w kokpicie przez niemal cały czas są osoby postronne, które trzeba uciszać. O 8:15,32 słychać: „Co to jest?”; „Piwko. A ty nie pijesz?”. O 8:21,52 "Cicho tam"; o 8:27,34 „Poszedł kurde stąd”; o 8:32,15 „Dlaczego pasażerowie nie siedzą na swoich miejscach?”; a o 8:33,43: „Wychodzić mi stąd!”. O 8:38,33 „Kur.., przestańcie proszę!”; o 8:38,51 „Ćśś ćśś”;
          -załoga lądowała na autopilocie, czego nie powinna była robić na słabo wyposażonym lotnisku (brak systemu ILS);
          -samolot podchodził do lądowania za szybko: ok. 300 km/godz. zamiast 265 km/godz.
          -samolot zniżał się za szybko: 7 m/s zamiast 4 m/s. O 8:40,13 słychać „Jest 7 metrów” (7 m/s opadania);
          -załoga odczytywała wysokość z radiowysokościomierza, zamiast wysokościomierza barycznego (pierwszy pokazuje faktyczną odległość od ziemi; drugi - wysokość nad pasem lotniska);
          -załoga nie reagowała na ostrzeżenia "Terrain ahead; PULL UP!";
          -załoga podjęła próbę lądowania bez pozwolenia kontrolera, który dał zezwolenie zejścia jedynie do 100 m. O 8:35,22 kontroler mówi „Ot 100 metrów byt’ gotowym k uchodu na wtoroj krug”. I dalej o 8:39,40 pada: „Posadka dopołnitielno”.
          -na marginesie: załoga Jaka-40 wylądowała na tym samym lotnisku bez pozwolenia kontrolera, co jest złamaniem podstawowych procedur. Mało tego: załoga zignorowała polecenie kontrolera „Uchodi na wtoroj krug”. Po wylądowaniu Jaka-40 kontroler mówi "mołodcy" (jest zdziwiony, że udało im się wylądować). Pierwszy pilot Jaka-40 por. Artur Wosztyl zachęca do lądowania ("Ogólnie to tu piz.. jest, ale wiesz możecie spróbować, nam się udało”);
          -załoga zdawała sobie sprawę, że nie powinni lądować w tych warunkach. O 8:40,08, po pierwszym ostrzeżeniu „Terrain ahead”, drugi pilot mówi: „Mówisz do widzeniaaa!”; a dowódca dodaje: „Niee, ktoś za to beknie!”. „Po-my-sły!” kwituje gen. Błasik. O 8:40,38 słychać „To się nie uda”;
          -załoga wyraźnie czekała na decyzję Błasika, Kazany, lub Kaczyńskiego o lądowaniu na lotnisku zapasowym, żeby zdjąć z siebie odpowiedzialność i uniknąć losu kapitana Pietruczuka (vide: lot do Tbilisi i interpelacja posła Karskiego). O 8:26,33 dyr. Kazana mówi: „Będziemy próbować do skutku”; a o 8:30,30: „Na razie nie ma decyzji prezydenta co dalej robimy”;
          -za plecami załogi stał ich bezpośredni przełożony, który zachęcał do lądowania. O 8:35,49 generał mówi: "Faktem jest, że my musimy to robić do skutku"; o 8:40,22: "Zmieścisz się,śmiało";
          -w momencie uderzenia skrzydłem w brzozę samolot znajdował się ok. 8 m nad ziemią i 1 km od progu pasa. Do tego samolot znajdował się poniżej progu pasa (przed pasem było obniżenie terenu). Samolot nie miał prawa być w tym miejscu, dlatego dyskusje n.t. brzozy nie mają żadnego sensu. Samolot i tak by się rozbił
          Dodaj odpowiedź 5 3
            Odpowiedzi: 0
          • Qba82 IP
            5 Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni3 6 i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»4. 7 Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»5.
            Dodaj odpowiedź 4 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także