KrajTrujka. A jednak

Trujka. A jednak

zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
Dodano 289
18 maja, dzień 76. Wpis nr 65 || Kiedy trwała w najlepsze „afera Rywina” – kolejny polityczny wiraż III RP, tym razem w wydaniu lewicowym – spotkałem kolegę, który opowiedział mi, co tam słychać w służbach w takiej zadymie. Rozbawiła mnie jego relacja z jednej z rozmów. Człowiek służb mówi do niego: „Piotrek, z tą aferą to jak z pożarem składu amunicji. Pali się, nie wiadomo, w którą stronę strzeli i kto dostanie. Trzeba poczekać, aż się wypali, a na razie – nie podchodzić”.

Tak sobie też pomyślałem o najgorętszym temacie: „Trójce”. Ale ja jednak podejdę do tematu, bo wiem, że tam więcej ognia niż nabojów. Sprawa jest w sumie dość prosta, choć (na razie?) nie do zweryfikowania. Przypomnijmy, że afera zaczęła się od tego, że piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”, ewidentnie atakująca Kaczyńskiego za jego wizyty na cmentarzach w trakcie rocznic smoleńskich, w Liście Przebojów Programu III Radia została unieważniona przez kierownictwo stacji a jej notowanie zdjęte z internetu. Szala goryczy się przelała i Trójkę opuścili autor listy Niedźwiecki, Hirek Wrona, Kydryński i wyrzucony redaktor Gil. Ruszyły oskarżenia o cenzurowanie przez PiS już nawet piosenek. Nienajlepszy z utworów Kazika nabrał znaczenia symbolu buntu, który ma nawet pomóc „młodszym nabrać odwagi” (do czego?). Druga strona – kierownictwo – mówi, że na liście dokonano manipulacji wrzucając piosenkę Kazika poza regulaminem (bez poczekania w poczekalni) i „pompując” jego wynik, bo bez tego piosenka i tak nie byłaby pierwsza. W ten sposób oskarżono pośrednio Niedźwieckiego o manipulację, to znaczy wypromowanie przeboju wbrew regulaminowi jego autorstwa, który okazało się nie istniał.

Najgorsze, że nie będziemy wiedzieli, jak było. Obie strony już zdecydowały, a teraz będzie tylko mnożenie szczególarskich argumentów, coraz trudniejszych do zweryfikowania. Świat stanął na głowie – sprawą zajął się nawet Bloomberg. PiS-owi w mediach dopisano piosenkę Kazika do długiej listy rozmontowywania Polski (ze słynną stadniną koni włącznie), zaś „druga strona” zaczęła wyciągać Trójce i Niedźwieckiemu brudy z przeszłości. Pół biedy, że nagle okazało się, że „Pan Marek” był Tajnym Współpracownikiem komunistów, co od razu z wdziękiem wypomniał mu niedawny pracodawca z Zarządu Radia. Odezwali się różni muzycy o rewelacjach w sprawie kryteriów według których popularny DJ promował (lub nie) poszczególne przeboje. Dostało się nie tylko Niedźwieckiemu, również pani Jethon (długoletnia była szefowa Trójki, co to z nie jednego pieca.., protegowana do mediów m.in. przez Samoobronę za „pierwszego” PiS-u) okazała się blokować pojawienie się w 2014 roku na liście piosenki Kukiza, ocenianego przez nią i ówczesne władze bardziej za polityka niż artystę. (Dziś p. Jethon broni się przed tymi zarzutami, że nie mogła/chciała robić piosenkami (zespołu „Piersi”) kampanii Kukizowi, ale to jakiś absurd, jakim byłby zakaz puszczania westernów z Reaganem podczas jego kampanii na pezydenta USA). Wtedy p. Niedźwiecki jak widać posłuchał kierownictwa, dziś odwrotnie. Ale wtedy, za p. Jethon, zadymy nie było. Nikt nie rezygnował z pracy, dzwony nie biły na alarm, że cenzura „u bram”. Ale większość dziś protestującej publiczności powie, że wtedy nic o tym w 2014 roku nie wiedziała. No właśnie, bo skąd miała by wiedzieć? Oczywiście wtedy by ruszyła niechybnie na dzisiejsze barykady obrony wolności. Tiaaa… No ale teraz wie i reaguje, więc o co kaman?

A więc nie dowiemy się jak było i plemiona rozejdą się jeszcze bardziej pogniewane. Ja jednak chciałbym wrócić do TEJ TRÓJKI, którą właśnie „zabija” PiS. Mam do tego prawo, bo jestem od niej starszy o rok, zaś słyszę w obronie „starej, dobrej Trójki” głosy ludzi w wieku radiowo przedpoborowym. Jak to było więc z tą Trójką? Zacznijmy od początku. Otóż komuniści mieli w swej propagandzie elementy „wentylowania”, to znaczy kreowania małych przyczółków na nieprawomyślność, wysepek do mrugnięcia okiem, że wicie-rozumicie, takie popuszczanie wentylem nadmiaru ciśnienia społecznego. Władza chciała stworzyć jakieś bufory, by szczególnie młodzież, pogrążająca się w beznadziei ustroju miała swoje ujście do odreagowania. Lepiej było stowrzyć i kontrolować takie przestrzenie niż oddawać się niepewnej spontaniczności. Tak więc powstała nowa formuła Trójki w apogeume stanu wojennego (autorstwa Turskiego) i np. festiwal w Jarocinie w roku 1980.

Ja, i większość mojego pokolenia, kupiła taki barter. I dziś nie wycofuję się z tej decyzji. Bo lepiej było wtedy mieć niż nie mieć. Posłuchać Pink Floydów z genialnym prowadzeniem Kaczkowskiego (nigdy nie próbujcie spotkać swojego ulubionego lektora w realu, nigdy!), czy poskakać pogo w błocie pod sceną.

Nie obchodziła mnie wtedy sprytna taktyka lewicowych macherów od „urządzania się w du..ie”. Ja z chęcią słuchałem rocka w „Muzycznej Poczcie UKF” wracając umęczony z jakiegoś podziemnego drukowania. Nie przeszkadzało mi to, ale tylko w muzyce. Bo „stara, dobra Trójka” ma też czarne karty historii. Została w stanie wojennym otwarta po najdłuższej przerwie w działaniu anten radiowych, czyli 5 kwietnia 1982 roku. Przez pięć miesięcy nie dało się skompletować redakcji ze zdziesiątkowanej ekipy, która została wyrzucona na bruk w ramach kilku fal weryfikacji stanu wojennego. Ktoś przyszedł na ich miejsca i usiadł przy ich biurkach i mikrofonach. Pamiętajmy, że wtedy wiele dzisiejszych gwiazd (również resortowych) mediów zaczęło tak karierę – od łamistrajków. Jak pisałem – pół biedy z dj-ami, ja tam zahandlowałem dobrą muzykę za ich domniemany „wallenrodyzm”, ale nie zaakceptowałem do dziś tych, którzy wtedy wzięli jeszcze ciepłe mikrofony i poszli w miasto chwalić stan wojenny. Moja ulubiona scena, chyba kronika filmowa leci w stanowojennej telewizji, a dzisiejsza gwiazda wolności mediów i mówienia tego co się uważa, p. Monika Olejnik reporterka Trójki, dociska jakiegoś biedaka w skupie butelek (było coś takiego), że nie przyjmuje pojemności 0,7, tylko same 0,75l. My właśnie przewalamy kolejną ryzę na powielaczu prawdy, a tu oglądamy „prawdziwe problemy”, którymi żyje Polska. I potem człowiek latami ogląda marsz „Pani Moniki” przez wszystkie telewizje i rozgłośnie i słucha tego do znudzenia fałszywego hymnu hipokryzji o demokracji i obronie wolności przed dyktaturą.

I tak Trójka dotrwała do okresu upadku systemu słusznie byłego. Jest to dziś (było?) radio sentymentu dinozaurów tamtych czasów i ich dzisiejszych akolitów. Ale to wspomnienie z rodzaju tych, które każą nasze pierwsze dziewczyny z młodości pamiętać jako najcudowniejsze piękności. „Czas nas uczy pokory”, ale wygładza zmarszczki przeszłości. I teraz takie „sentymentalne” radio zderzyło się z nową rzeczywistością po 1989 roku – polityczną i rynkową.

Zacznijmy od rynkowej – „Trójka” jest zupełnie niesformatowana. Państwo pewnie nie wszyscy wiecie, że rodzajów „radiów” jest parę na krzyż. Nam się wydaje, że co stacja to inna kolacja, a tak nie jest. Nie chcę się teraz zanurzać w szczegóły, ale największa góra, z którą się zderzyła Trójka to właśnie formaty, z CHR (Contemporary Hit Radio) na czele, czyli kombajny nawalające przeboje. Trójka przy tej ofensywie wyglądała jak staruszek na techno w klubie. Poza tym jeszcze jedno – dzisiaj nie można puszczać w radio całych płyt. Dla młodych wyjaśniam, że kiedyś poważni wykonawcy wydawali po kilkanaście albumów, z kilkunastoma utworami na każdym z nich. Dziś mamy wykonawców łątki-jednodniówki, które po jednym-dwóch przebojach znikają. Wtedy były płyty i Trójka je puszczała, był to czyn zabroniony, bo mogłeś nagrać płytę i już jej nie kupić, ale za komuny zachodnie wytwórnie mogły nam nagwizdać – byliśmy za Żelazną Kurtyną. Dziś tego nie ma – lecą, nawet w Trójce, same przeboje jeden za drugim, góra po 4 minuty każdy, i nawet jednego utworu nie nagrasz, bo DJ (wie co robi) wejdzie na piosenkę „na zakładkę” ze swoją gadką lub jinglem. Zresztą kto teraz nagrywa z radia?

Trójka, która była w tamtych czasach przystanią wolności, lub choćby ucieczki od szarości dla wielu, stała się radiem dla koneserów. A więc i robionym przez koneserów. I z natury rzeczy zaczęła tracić rynkowo na słuchalności. Do tego doszły zmiany polityczne – Trójka, jak każde medium z tych publicznych podlegała natychmiastowym fluktuacjom zmian politycznych w każdym kierunku, a to nie przysparza wierności słuchaczom, zwłaszcza, gdy są nimi koneserzy.

I Trójka traciła pokoleniowo na wiarygodności i słuchalności. Jeśli była jakąś oazą, to raczej muzyczną, gdzie można było posłuchać dobrej muzy w towarzystwie inteligentnego i kompetentnego entuzjasty. Ale z nią było tak jak z Teatrem Telewizyjnym – każdy jest za, a nikt nie ogląda. Każdy troszczył się o Trójkę, był to zresztą znak pewnego wyrobienia kulturowego, ale niewielu jej słuchało.

PiS nie bardzo umie w media. Jego konkurenci są tu bardziej subtelni. W końcu mamy do czynienia ze starciem dwóch postaw. Ci bardziej postępowi szybciutko zmieniają pojęcia i znaczenia, są bardziej wyluzowani, bo nie ma się co przejmować „płynną rzeczywistością”, ci drudzy są zbyt pryncypialni, mało giętcy, a tego wymaga dzisiejsza komunikacja. W dodatku są przekonani o swej racji, jakież to inne niż w przypadku tych, którzy mówią odbiorcom to, co odbiorcy chcą usłyszeć. Ortodoksi są przyspawani do swej prawdy, czynią z niej męczącą towarzyszkę życia, taką jak cnota opisywana przez Herberta.

To było powodem ciągłego wycieku ludzi z Trójki, bo ostatni (?) eksodus to tylko któryś z etapów. W Trójce powstało „środowisko”, bo jego osobowe filary pracują tam już od ponad 30 lat. To dobre dla radia koneserskiego, ale rodzi to napięcia, jeśli publiczny zarządca medium nie przyjmie bezwarunkowo reguł „środowiska”, a tak było w przypadku nowej władzy. Z jednej strony małe zrozumienie dla subtelności układu ze strony „pryncypialnych”, z drugiej – dinozaurowe środowisko pewne swojej pozycji z siłą rzeczy układowymi mechanizmami kooptacji. To musiało zaiskrzyć i iskrzyło od początku.

A trzeba było zrobić jak w 2006 roku. Wziąć na szefa jakąś Jethonową, która „by Wam wszystko wyśpiewała”. Zgrane towarzystwo wiecznych redaktorów, na których stoi image stacji by ją klepnęło i byłby spokój. A to, że by sobie redaktorzy od czasu do czasu dla higieny towarzyskiej podworowali z władzy, potraktować jak kiedyś komuniści, gdy Trójkę powoływali do życia po stanie wojennym. Jako mrugnięcie okiem do „innego” towarzystwa, że wicie-rozumicie, nie jesteśmy tacy znowu źli. Te ideologiczne rytuały dla centrali nas samych męczą, więc odbębnimy co się da na innych antenach, a u Was (u nas?) – azyl. I nie musielibyśmy się zastanawiać teraz czy „Niedźwiedź” zrobił aferę z Kazikiem jako fajerwerk na swoje odejście do projektu „Nowy Świat”. Czy czy to zrobili nadgorliwi kierownicy stacji, by chronić przed obrazą Prezesa, który może i tej ochrony nawet i nie chciał, a która dla niego jest teraz tylko politycznym kłopotem. A teraz co mamy? Rokosz osobowych filarów Trójki do nowego projektu, czyli „starej, dobrej Trójki”, który poprowadzi oczywiście niezastąpiona p. Jethon. Teraz przybędzie im nowy znany DJ?

To nie PiS czy PO wykańczają Trójkę. Wykańcza ją wojna polsko-polska. Kultowe radio stało się kolejną już pożywką do wymiany ciosów między zwaśnionymi na śmierć i życie plemionami. Ta wojna wsysa już wszystko. Ostatnio się zastanawiałem: czy w ogóle jest coś, co pozostało poza jej zasięgiem? Długo myślałem i właściwie nie znalazłem już nic. Może jeszcze seks i przyjaźnie, ale co to za czasy, że trzeba być aż najlepszym przyjacielem, aby porozmawiać z kumplem, który ma inne poglądy. Kiedyś to był akt zwykłej ogłady, dziś – heroizmu. (A a propos seksu pomiędzy peowcem a pisówką, to musi być jakieś sado-maso ze zmianą pozycji co kadencję).

Świat zwariował. Kwestia niespecjalnej piosenki stała się kluczowym problemem politycznym, oddziałującym na sondaże poparcia wyborczego. W kalendarzu kampanii wyborczych pojawiła się nowa ważna data – najbliższy piątek godz. 19.10. Wtedy Polska zamrze w oczekiwaniu na emisję Listy Przebojów Trójki. Wiadomo kto jej nie poprowadzi, ale nie wiadomo czy piosenka Kazika pójdzie. Na pewno będzie miała rekordową liczbę głosów. Ale Kazik nie ma co się cieszyć – to taki sukces, jak zebranie pizdyliona tysięcy złotych na Seicento dla gościa co się zderzył z limuzyną Szydło. Tu chodzi tylko o to by było na złość. Świat zwariował powiadam – losy Polski będą zależały od jednego przeboiku. Ludzkość się chwieje w pandemicznych posadach a my się emocjonujemy czymś takim. Obyśmy nie zasłużyli na los, który sobie gotujemy.

A Trójki mi żal, ale jako wspomnienia z młodości. To jest tak jak z pierwszym misiem – lepiej go pamiętać jak go dostaliśmy i nosiliśmy ze sobą przez tyle lat, niż zobaczyć na stryszku potargane przez innych i zapomniane przez współczesnych truchełko.

Idę posłuchać Pink Floydów, całej płyty…

Jerzy Karwelis

Więcej wpisów na blogu „Dziennik zarazy”.

Czytaj także:
Pan Rafał idzie na wojnę

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

 289
  • Dariusz IP
    Wszystko potwierdzam. Pan Jerzy nie tylko jest z mojego pokolenia, ale ma też dobrą pamięć. Ja trochę pozapominałem. Potrzebne mi było lekkie przypomnienie i dalej już poszło...
    Dzięki i pozdrawiam.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kacper IP
      Treść została usunięta
      Dodaj odpowiedź 3 8
        Odpowiedzi: 1
      • COGITO-ERGO-SUM-LEKTURA OBOWIĄZKOWA IP
        zobacz kto (jakie … DZBANY) stoją za „niezależnymi mediami” – na przykładzie produktu dziennikarsko-podobnego w osobie Magdaleny Jethon: w latach 2009 oraz 2010–2016 szefowa radiowej Trójki, następnie założyła portal internetowy Koduj24.pl, a dzisiaj chyba w projekcie Radia Nowy Świat.

        Pozwoliłem sobie zamieścić tutaj obszerny fragment wywiadu (rozmowy)
        red.R. Mazurka z M. Jethon z 3 marca 2017 na portalu dziennik.pl

        https://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/544003,robert-mazurek-magdalena-jethon-polskie-radio-trojka-konstytucja-pis.html
        Jethon do Mazurka: Wpuściłam się w kanał, na którym się nie znam [CAŁA ROZMOWA]

        Choroba obiektywizmu bywa czasami zła. W demokracji mniejszość trzeba pokazywać, ale trzeba zachować proporcje. Z Magdaleną Jethon rozmawia Robert Mazurek.

        CIĘŻKO?
        Mam nadzieję, że to sytuacja tymczasowa, to się musi jakoś zmienić. Strasznie mnie ten Kaczor wpieprza.

        CO ROBI?
        Wpieprza! Przecież my żyjemy w jakimś kosmosie!

        TO JUŻ DYKTATURA?
        Jesteśmy na najlepszej drodze, ale jeszcze pewne swobody obywatelskie zostały zachowane.

        PEWNE SWOBODY?
        Na razie nawet większość tych swobód, ale kierunek jest naprawdę bardzo niebezpieczny.

        A KTÓRE SWOBODY NAM ODEBRANO?
        Mam to wszystko wymieniać?

        CHOĆ JEDNĄ.
        Hm, nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Może nie odebrano nam swobód tak wprost, ale pojawił się strach przed wyrażaniem poglądów.

        NAJPIERW MÓWI PANI, ŻE ZACHOWALIŚMY TYLKO PEWNE SWOBODY,
        POTEM – ŻE WIĘKSZOŚĆ, A JAK PYTAM KONKRETNIE, TO NIE POTRAFI PANI WSKAZAĆ ANI JEDNEJ, KTÓRĄ NAM ODEBRANO?
        Chciałabym na to inaczej odpowiedzieć. Skoro ludzie z radiowej Trójki boją się konsekwencji rozmów ze mną czy z innymi wyrzuconymi, to znaczy, że jakieś swobody zostały im odebrane.

        DOWODEM NA TO, ŻE PiS POZBAWIŁ POLAKÓW SWOBÓD OBYWATELSKICH, JEST TO, ŻE DZIENNIKARZE TRÓJKI NIE CHCĄ Z PANIĄ ROZMAWIAĆ?
        W pewnym sensie tak. Może źle się wyraziłam o swobodach obywatelskich, ale każdy widzi gołym okiem, że dziś w Polsce nie jest przestrzegana konstytucja.

        A W JAKICH DZIEDZINACH?
        Chce mnie pan teraz przepytywać z konstytucji?

        ANI TROCHĘ. PYTAM TYLKO, CO Z NIEJ NIE JEST PRZESTRZEGANE.
        Jestem słabym rozmówcą, jeśli chodzi o konstytucję.

        NA BOGA, PRZECIEŻ SAMA PANI NARZUCIŁA TEN TEMAT.
        Dobrze, wpuściłam się w kanał, na którym się nie znam. Nie mam siły teraz kombinować...

        DOBRZE, TO RZUCAM KOŁO RATUNKOWE. CO WIDZI PANI GOŁE OKO?
        Mam panu teraz opowiadać o zamachu na Trybunał Konstytucyjny i o pani sędzi Przyłębskiej? Nie chce mi się w kółko mówić o wojsku, o mediach.
        Zdecydowanie nie podobają mi się działania Ziobry, skok PiS-u na sądownictwo.

        I TU ZNÓW POWINIENEM SPYTAĆ, NA CZYM POLEGA TEN SKOK? PANI OCZYWIŚCIE CZYTAŁA USTAWĘ O KRS?
        Nie czytałam, bo to nie moja specjalność. Wie pan, ja się zastanawiam,
        czemu Kaczyński nieustannie obraża, poniża ludzi drugiej strony? Po co mu to?

        TAK NIGDY DOTYCHCZAS NIE BYŁO?
        Nigdy. Nie słyszałam, by ktoś o tysiącach manifestujących mówił,
        że to komuniści i złodzieje. To on wprowadza taki język! Niech pan
        później wejdzie na te fora i zobaczy, co się dzieje.

        WIDZIAŁEM, JAK ŻYCZONO PREZYDENTOWI I PREMIER ŚMIERCI PO WYPADKACH.
        Ja tego nie widziałam.

        POKAZAĆ PANI?
        No dobrze, a dlaczego tak jest? Bo może przykład idzie z góry.

        NAWET ZA TO, ŻE JEMU SAMEMU ŻYCZĄ ŚMIERCI, TEŻ JEST ODPOWIEDZIALNY KACZYŃSKI
        Przepraszam, ale kto pierwszy zaczął posługiwać się taką agresją, no kto?!
        To PiS wprowadził straszny, agresywny język. To jest po prostu obrzydliwe.
        I do tego te nieustające kłamstwa. I to takie kłamstwa, że człowiek staje osłupiały.

        POWIEDZIAŁABY PANI, ŻE TO RACZEJ PODŁA ZMIANA, CZY ŻE PARSZYWA ZMIANA?
        (cisza)

        DLACZEGO PANI MILCZY?
        Zastanawiam się, które słowo byłoby trafniejsze.

        NA PANI PORTALU CZYTAM RACZEJ O PARSZYWEJ ZMIANIE.
        Możliwe.

        I TO NIE JEST TA AGRESJA, KTÓRA TAK PANIĄ BRZYDZI?
        Autorzy mają prawo wypowiadać się tak, jak zechcą.

        WRÓCĘ DO PYTANIA: TO NIE JEST MOWA NIENAWIŚCI?
        Jeśli piętnujemy agresywny język, to sami powinniśmy mówić elegancko?
        Ja tak uważam. Codziennie dyskutujemy na ten temat, rozmawiamy o tym,
        czy coś określić dosadnie, czy nie. I nawet pan nie wie, ile tekstów łagodzimy, wyrzucamy zbyt ostre sformułowania. Ja jestem łagodniejsza, więc
        powiedziałabym – paskudna zmiana, ale wiele osób wśród nas,
        nawet tak wyważonych jak Jerzy Sosnowski, się zradykalizowało.

        CZYLI AUTORZY PISZĄ JESZCZE OSTRZEJ, ALE PANI ŁAGODZI?
        Tak, robię to, bo dołączanie do chóru, który krytykujemy, nie jest dobre,
        ale też nie można być zawsze grzecznym i stać na uboczu.

        DLATEGO WYBRAŁA PANI POZYCJĘ NA PIERWSZEJ LINII FRONTU.
        Bo czasem trzeba tupnąć nogą.

        KODUJ24.PL TO GŁÓWNE MEDIUM KOD-U?
        Nie jesteśmy organem KOD-u w takim znaczeniu, w jakim
        „Trybuna Ludu” była organem PZPR, nie ma żadnej formalnej zależności
        między nami. Jesteśmy wolnym i niezależnym portalem, który powstał
        na fali niezadowolenia wobec tego, co się dzieje w kraju.

        WOLNY I NIEZALEŻNY OD KOD PORTAL, KTÓREGO POWSTANIE MATEUSZ KIJOWSKI OGŁASZAŁ NA KONFERENCJI.
        No tak, to było drobne nieporozumienie czy raczej niezręczność.

        DROBNE NIEPOROZUMIENIE? PANI MNIE ZABIJE ŚMIECHEM. KIJOWSKI MÓWI, ŻE KOD TWORZY WŁASNE MEDIA, A PANI MÓWI, ŻE TO CAŁKOWICIE NIEZALEŻNY PORTAL …
        Dobrze, to było przepastne nieporozumienie. Polegało, w skrócie, na tym,
        że opowiedziałam Mateuszowi, że chcę stworzyć portal, a on ogłosił to na
        konferencji i trochę się pośpieszył. Ciągle się borykamy z problemami
        finansowymi. Ja wiem, że do puszek trafiały jakieś pieniądze na KOD,
        ale ja z nich nie korzystałam. Do dziś za swoją pracę nie wzięłam ani złotówki.

        ZOSTAWMY KOD...
        ...to dobrze, bo mi łatwiej mówić o Koduj24.pl. My bardzo się staramy być
        rzetelni i staramy się punktować władzę.

        ZNA PANI JAKIEŚ INNE, RZETELNE MEDIUM?
        Każdemu zdarzają się wpadki, ale porządna jest „Polityka”.
        Starają się być rzetelni i trzymać równy dystans do wszystkich stron konfliktu.

        „POLITYKA” TRZYMA RÓWNY DYSTANS DO WŁADZY I OPOZYCJI?
        Tak mi się wydaje.

        TO PEWNIE NIE ZGODZIŁABY SIĘ PANI Z OPINIĄ, ŻE
        „«POLITYKA» KEST DZIŚ SZTANDAREM PEWNEGO OBOZU – NAZYWANEGO ANTYPISEM”
        Ja bym tak nie powiedziała.

        TYLE TYLKO, ŻE TO SŁOWA NACZELNEGO TEJ GAZETY, JERZEGO BACZYŃSKIEGO
        (cisza)

        NAPISAŁ TO OSTATNIO, Z OKAZJI 60. URODZIN TYGODNIKA.
        Nie czytałam tego. Ale to się kłóci? Można krytykować i PiS, i opozycję...

        BŁAGAM PANIĄ, NIE MUSI BYĆ PANI BARDZIEJ BACZYŃSKA OD BACZYŃSKIEGO. JAKA JEST DZIŚ ROLA MEDIÓW?
        Ta sama, co zawsze. Media są po to, by rzetelnie informować i kontrolować
        władzę, być w opozycji.

        PANI PRZEZ LATA UDOWODNIŁA W TRÓJCE, JAK SIĘ PATRZY WŁADZY NA RĘCE, PRAWDA?
        Zawsze pokazywaliśmy rzetelnie dwie strony konfliktu, ale nie byliśmy
        radiem politycznym, nie taka była nasza główna rola.

        NIE MIELIŚCIE KIEDY KONTROLOWAĆ WŁADZY?
        Tym się powinny zajmować media polityczne, przecież nie te, które
        puszczają seriale i programy rozrywkowe albo radio, które gra muzykę.

        SZEŚC GODZIN DZIENNIE „ZAPRASZAMY DO TRÓJKI”, ROZMOWY Z POLITYKAMI, „KLUB TRÓJKI” – TAM WSZĘDZIE BYŁA POLITYKA.
        Jakby pan policzył samą politykę, to nie byłoby jej więcej niż 10 proc. czasu antenowego.

        JASNE, W NOCY BYŁA MUZYKA. POLITYKI BYŁO ZA TO PEŁNO W NAJLEPSZYM CZASIE ANTENOWYM.
        I staraliśmy się pokazywać wszystkie strony sceny politycznej, bo nam
        wyliczali, ile czasu poświęcono tej partii, ile innej.

        TRÓJKA POD DYREKCJĄ MAGDY JETHON KONTROLOWAŁA WŁADZĘ?
        Oczywiście, na tyle, na ile mieściło się to w naszym profilu. Na przykład bardzo rzetelnie omawialiśmy aferę podsłuchową. Nie mieliśmy jednak dziennikarzy śledczych, którzy by się tymi sprawami szczególnie zajmowali.

        MOGŁA ICH PANI ZATRUDNIĆ.
        Nie mogłam, bo nie miałam pieniędzy.

        A KOGO PANI PRÓBOWAŁA ŚCIĄGNĄĆ, A NIE UDAŁO SIĘ Z POWODU PIENIĘDZY?
        Naprawdę nie miałam takich możliwości, nie zamierzałam zmieniać profilu stacji, więc nie było o czym mówić.

        NIE, PANI WYBRAŁA INNY MODEL, ZAMIAST PATRZEĆ WŁADZY NA RĘCE, PARADOWAŁA PANI Z WŁADZĄ RĘKA W RĘKĘ RAZEM Z CZEKOLADOWYM PTAKIEM.
        Chcieliśmy pokazać inny sposób przeżywania patriotyzmu, pokazać,
        że możemy być dumni z bycia Polakami – może pan powiedzieć, że 
        coś się w akcji „Orzeł może” nie udało, ale nikt nie może mi zarzucić,
        że chciałam ośmieszyć patriotyzm czy Polskę.

        CZEKOLADOWY PTAK I RÓŻOWE BALONIKI BĘDĄ MI SIĘ NIEODŁĄCZNIE KOJARZYĆ Z PANI MODELEM PATRIOTYZMU.
        Może pan kpić, ale zrobiliśmy sto audycji o patriotyzmie. To kogo, jak nie 
        prezydenta, mieliśmy prosić o patronat? I gdyby to było teraz, to oczywiście poprosiłabym o to Andrzeja Dudę. Każde medium stara się o taki patronat
        i byłoby idiotyzmem, byśmy my z niego rezygnowali.

        I CHCE MI PANI POWIEDZIEĆ, ŻE ZARÓWNO PANI, JAK I MEDIA PUBLICZNE ORAZ OGROMNA WIĘKSZOŚĆ PRYWATNYCH PATRZYŁY KOMOROWSKIEMU I RZĄDOM PO NA RĘCE?
        Oczywiście, że tak było.

        JA PRZY PANI UMRĘ ZE ŚMIECHU.
        Trójka była rzetelna. Generalnie media publiczne były dużo bardziej rzetelne
        niż teraz. Ja nigdy w życiu nie naciskałam na dziennikarzy! Raz w życiu
        poprosiłam jednego: „Jak będziesz brał kogoś z tej partii, to weź może tego
        drugiego, a nie ciągle tego samego”, na co usłyszałam, że właśnie chciał go zaprosić, ale skoro naciskam, to zrobi mi na przekór. I tak zrobił.

        NAPRAWDĘ CHCE MNIE PANI PRZEKONAĆ, ŻE MEDIA PUBLICZNE I PRYWATNE PATRZYŁY POPRZEDNIEJ WŁADZY NA RĘCE?
        Oczywiście! A kto opisał aferę reprywatyzacyjną w Warszawie?
        Niepokorni z „wSieci”? Nie, „Gazeta Wyborcza”. Bardzo drapieżny
        jest teraz „Newsweek” Tomasza Lisa.

        I BYŁ TAK DRAPIEŻNY WOBEC WŁADZY WCZEŚNIEJ?
        Lis zawsze był drapieżny, ale tamtej władzy nie było tyle do zarzucenia.
        Przecież to z tego się bierze.

        JAK JA MOGŁEM NA TO NIE WPAŚĆ! TO NIE JEST TAK, ŻE WY SŁUŻYLIŚCIE TAMTEJ WŁADZY. PO PROSTU ONA OBIEKTYWNIE BYŁA ŚWIETNA.
        Może nie świetna, ale nieporównanie lepsza od obecnej.

        DZIENNIKARZ MOŻE CHODZIĆ NA MANIFESTACJE POLITYCZNE?
        Chodzić tak, ale chyba nie powinien się angażować przywódczo, że tak to ujmę.

        PAMIĘTA PANI DEMONSTRACJE KOD, NA KTÓRYCH PRZEMAWIALI DZIENNIKARZE „WYBORCZEJ” I „NEWSWEEKA”?
        Może uznali, że przyszedł taki moment, że muszą się angażować?
        Ludzie często mówią: „Nie powinniśmy się mieszać”, ale rozumiem tych,
        którzy nie zgadzają się na takie postawienie sprawy. Każdy powinien
        sam w swoim sumieniu decydować, czy chce się angażować, czy nie.

        ALE JEST JESZCZE WTEDY DZIENNIKARZEM CZY AKTYWISTĄ?
        Jeśli to są legalne manifestacje, to nie widzę problemu, każdy może wziąć
        w nich udział. Tak samo jak z artystami, którzy w normalnych czasach
        się nie wypowiadają, ale teraz zabierają głos.

        KAŻDY ARTYSTA POWINIEN SIĘ OPOWIEDZIEĆ?
        Ja tego od nich nie żądam, sami muszą dokonać wyboru, ale osobiście
        uważam, że każdy powinien być społecznie zaangażowany.

        I MA SIĘ ANGAŻOWAĆ W PEŁNI W SPÓR POLITYCZNY?
        Jak ktoś za ścianą katuje dziecko, to też wielu mówi: „Nie mieszajmy się,
        nie nasza sprawa”, inni zaczną się zastanawiać, czy dziecko nie zasłużyło.
        Pan by milczał?

        JA, NIESTETY, PIERWSZY SIĘ WTRĄCAM.
        To czemu pan się dziwi?

        BO JEST RÓŻNICA MIĘDZY PROTESTOWANIEM PRZECIWKO BANDZIOROM A PROTESTOWANIEM PRZECIWKO PIS-OWI< CHYBA, ŻE DLA PANI NIE MA.
        Ja uważam, że przyzwoitość nakazuje, by każdy, także artysta, opowiedział się przeciwko złym praktykom tej władzy.

        I ROZLICZA PANI TYCH, KTÓRZY NIE DEMONSTRUJĄ.
        Nie rozliczam.
        CZYTAŁEM PANI WYWIAD Z KABARECIARZEM MICHAŁEM KEMPĄ, KTÓRY OGŁOSIŁ, ŻE CHCE BYĆ POZA WOJNĄ OBU PLEMION, I STRASZNIE GO PANI SKRZYCZAŁA, ŻE SIĘ NIE CHCE ZAANGAŻOWAĆ.
        On powiedział, że nie chodzi na wybory, a ja uważam, że na wybory
        chodzić trzeba i to się powinno wpajać już dzieciom. I że jeśli mu się nie podoba
        to, co dzieje się w Polsce, to powinien o tym mówić.

        ARTYŚCI POWINNI SIĘ OPOWIEDZIEĆ. A RESZTA? ARCHITEKCI, PRAWNICY, WOLNE ZAODY?
        Nikomu nie będę niczego nakazywać, ale jeśli ktoś jest osobą publiczną
        i ma jakiś pogląd, to dlaczego miałby się go wstydzić? Znam wielu artystów,
        którzy prywatnie są przerażeni tym, co się dzieje, ale nie chcą zaangażować
        się publicznie.

        A DLACZEGO JA, DZIENNIKARZ, MAM PYTAĆ, NA KOGO GŁOSUJE FRONCZEWSKI? CZASEM PYTAM AKTORÓW, DLACZEGO SIĘ ZADEKLAROWALI, ALE ŻEBYM NAPASTOWAŁ FRONCZEWSKIEGO CZY WOLI PiS, CZY PLATFORMĘ?
        W normalnych czasach nikogo to nie interesuje, ale jeżeli Janusz Gajos
        uważa teraz, że władza robi z niego idiotę, że jest obrażany, to chyba
        ma prawo się wypowiedzieć.

        MA PRAWO. JA PYTAM, CZY MA OBOWIĄZEK.
        Proszę pana, nikt nie ma takiego obowiązku, ale moje pytania i moje
        rozmowy biorą się z tego, że ja osobiście, prywatnie czuję się bardzo źle.
        Mnie się nie podoba ta narracja, mnie się nie podoba to napięcie.
        Nie podoba mi się ta nienawiść, to, że ludzie sobie skaczą do oczu.

        NIE PODOBA SIĘ PANI?
        Bardzo mi się to nie podoba, źle to znoszę.

        CZYŻBY? JAK MALEŃCZUK MÓWI PANI W WYWIADZIE: „NIENAWIDZĘ PiS-U,
        NIENAWIDZĘ TYCH LUDZI. JA NA NICH K … A, PATRZEĆ NIE MOGĘ!”
        TO PANI NIE REAGOWAŁA. JEŻELI CHAM ROBI COŚ CHAMSKIEGO, NALEŻY DAĆ MU W MORDĘ - TAK CHCIAŁABY PANI ROZWIĄZYWAĆ SPORY POLITYCZNE?
        Miałam go pouczać, mówić, co jest grzeczne, a co nie, co powinien czuć?

        PRZECIEŻ TO OBŁUDA. NIECH PANI PRZYNAJMNIEJ NIE UDAJE, ŻE PRZESZKADZA PANI NIENAWIŚĆ. PANI PRZESZKADZA TYLKO NIENAWIŚĆ
        Z JEDNEJ STRONY.
        Być może, że się trochę zradykalizowałam, ale nigdy nikogo nie nawoływałam
        do nienawiści.

        ZGADZA SIĘ PANI Z POGLĄDEM, ŻE SKOCZYŁ SIĘ CZAS NEUTRALNOŚCI?
        Zgodzę się, że choroba obiektywizmu bywa czasami zła.

        CHOROBA OBIEKTYWIZMU? CZY JA DOBRZE SŁUSZĘ?
        Podam panu przykład. Jest koncert Madonny, po koncercie mamy 100 tys. zadowolonych fanów i dziesięcioro, którzy nie byli zachwyceni i którzy
        protestowali. I teraz te tak zwane obiektywne media będą po równo przedstawiały obie racje?

        A POWINNY JAK TYLKO WIĘKSZOŚĆ?
        W demokracji mniejszość też trzeba pokazywać, ale trzeba zachować jakieś proporcje. Bo przecież zawsze jest jakiś margines i nie możemy dopuścić
        do sytuacji, że racje są sztucznie wyważone, że jest pół na pół,
        połowa zadowolonych, a połowa nie. To jest fałszywy obraz.

        JAK WYGLĄDA TA CHOROBA OBIEKTYWIZMU W POLITYCE?
        Naprawdę jest bardzo trudno powiedzieć coś dobrego o tych rządach,
        bo co się człowiek nie odwróci, nie spojrzy, to coś się tam złego dzieje.

        I DLATEGO NIE MOŻNA TEGO POKAZYWAĆ W SPOSÓB WYWAŻONY?
        To znaczy jak, udając, że nikt nie ma racji?

        WIĘC PORA OPOWIEDZIEĆ SIĘ PO KTÓREJŚ STRONIE, BO SPORY SĄ ZBYT POWAŻNE I NIE CZAS NA ŻARTY CZY SZPAGATY NA BARYKADZIE?
        Uważam, że jeśli ktoś nie zgadza się z tym, co robi rząd, to powinien dawać
        temu wyraz. Jeśli ma się udać odsunięcie ich od władzy, to musi się
        wypowiedzieć.

        ALE JA NIE O TO PYTAM. JA PYTAM, CZY MOŻNA BYĆ POMIĘDZY, POZA TYM SPOREM? JERZY SOSNOWSKI NAPISAŁ U PANI: „SYTUACJA W POLSCE ZMUSZA NAS DO WYBRANIA STRONY KONFLIKTU. ŚRODEK ZNIKNĄŁ – ŻAŁUJĘ, ALE JUŻ GO NIE MA”.
        W jakimś sensie Sosnowski ma rację. Można dzielić włos na czworo, można
        dzielić rację, ale ostatecznie i tak człowiek musi się opowiedzieć.
        Ja też panu powiem, że program 500+ jest dobry, ale to nie znaczy,
        że wspieram rząd.

        NIE MOŻNA BYĆ PONAD TĄ PARTYJNĄ WOJNĄ?
        Środek zniknął, nie dlatego, że ja czy Sosnowski tego chcieliśmy,
        ale tak się po prostu stało. I każdy musi się jakoś opowiedzieć.

        TO SOSNOWSKI NAPISAŁ: „PYTANIE JEST PRZERAŹLIWIE PROSTE: WSPIERASZ TĘ WŁADZĘ CZY NIE?”
        Czy popierasz demontaż prawa, powolne odbieranie swobód czy nie.

        JESTEŚ Z NAMI CZY PRZECIW NAM?
        Ostatecznie wszystko można do tego sprowadzić.

        ALE SKORO MUSIMY SIĘ OPOWIEDZIEĆ, TO MOŻE STWÓRZMY DWA PAŃSTWA: LEMINGÓW I MOHERÓW? NIE KŁÓĆMY SIĘ NAWET, PO PROSTU NIE ZNAJMY SIĘ, NIE ROZMAWIAJMY ZE SOBĄ, ŻYJMY OBOK, SKORO JUŻ MUSIMY BYĆ W JEDNYM KRAJU.
        To nie jest żadne rozwiązanie. Ja bym widziała zamiast tego rozwiązanie może bardzo naiwne, żebyśmy od dziś zaczęli szukać wspólnych płaszczyzn,
        szukać tego, co dla nas wspólne.
        WYWIAD UKAŻE SIĘ W PIĄTEK. NIECH PANI OD PIĄTKU ZACZNIE NA KODUJ24.PL SZUKAĆ TYCH PŁASZCZYZN.
        Oczywiście, ja będę od teraz mówić, że jesteście fajni, a wy mi powiecie,
        że jestem idiotką? O nie, tak się nie da. Musimy się najpierw razem umówić.
        Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy mieli jakieś wspólne autorytety.
        Tu oczywiście jest problem, bo PiS niszczy wszystkie, nawet Andrzeja Wajdę...

        JAK KTOŚ JEST AUTORYTETEM, TO NIM POZOSTANIE.
        Wystarczy powiedzieć kilka kłamstw, rozdmuchać drobne błędy i przestaje
        być autorytetem. W efekcie dziś nie ma nikogo, kto by powiedział temu,
        co się dzieje: „stop”.

        A PANI BY CHCIAŁA POWIEDZIEĆ „STOP”?
        Naturalnie, próbuję, szukam kontaktu z innymi ludźmi. Zadzwoniłam jakiś
        czas temu do aktorki Anny Chodakowskiej, którą znam od dawna. Ucieszyła
        się. Zaproponowałam jej wywiad. „O nie, w żadnym wypadku” – powiedziała. Prywatnie tak, ale wywiadu mi nie da. Dlaczego?

        MOŻE MA DOŚC POLITYKI? OLBRYCHSKI ZERWAŁ Z NIĄ PRÓBY, BO JEST Z PiS-U. PO CO JEJ TO?
        Ona się o nim bardzo ładnie wypowiada, on o niej zresztą też,
        ale nie chce z nią grać.

        TO NIE JEST OBŁĘD? NIE ZAGRAM Z PANIĄ, BO PANI GŁOSUJE NA PiS? NIE PÓJDĘDO DENTYSTY, BO MA ZNACZEK KOD-U?
        To prawda, to jest szaleństwo.

        PANI MÓWIŁA W TYM WYWIADZIE RZECZY, KTÓRE SIĘ WZAJEMNIW WYKLUCZAJĄ.
        Jest taka możliwość.

        OK, ROZBROIŁA MNIE PANI I NIE WIEM, CO POWIEDZIEĆ.
        To niech już tak zostanie.

        -----------------------------------------------------------------------------------------------------
        Magdalena Jethon dziennikarka radiowa, w latach 2009 oraz 2010–2016 szefowa radiowej Trójki, założyła portal internetowy Koduj24.pl

        PS!
        Trudno mi uwierzyć, że taka prostaczka przez lata kierowała „Trójką” PR.
        Za to nie mam już żadnych wątpliwości, jak „demokratyczna” i „niezależna” była wówczas „Trójka” pod jej kierownictwem …
        Co więcej, redaktorowi R. Mazurkowi udało się wydobyć „profil ideowy”
        M. Jethon – jest to coś na kształt „nowoczesnego bolszewizmu”, czego przejawem jest zaangażowanie p. Jethon w manify i zadymy KOD …
        Jednocześnie zauważmy, jak poważnym zagrożeniem w realu dla wolności
        w naszym kraju jest prowadzona przez M. Jethon i jej współtowarzyszy antydemokratyczna działalność stricte polityczna.
        Dodaj odpowiedź 6 0
          Odpowiedzi: 0
        • "Boże, uchroń Polskę przed moimi synami... IP
          Za co się pisie syny nie wezmą to wszystko spieprzą, częściej przypadkiem niz celowo, bo  taki już ich urok.........na psa........ Sami niczego zbudować nie potrafią to niszczą dorobek innych, z zazdrości, z głupoty lub dla samego niszczenia. Mam nadzieję, że ziobrowe prawo będzie wykorzystane do sądzenia pisiowego towarzystwa, łącznie z odbieraniem majątków, których dorobili się kosztem Polski i Jej uczciwych obywateli. Sromota na was na wieki!
          Dodaj odpowiedź 9 6
            Odpowiedzi: 1
          • uj wam w pupę dorzeczy.pl IP
            „Marek Niedźwiecki – którego audycje także lubiłem – brał w latach 90-tych 20 tys. zł za 3. miejsce na liście przebojów Trójki. (…) I to możemy udowodnić. Wszyscy muzycy w Polsce to wiedzą i do tej pory nikt z tym nie zrobił porządku” – napisał w obszernym poście b. muzyk zespołu Antyquariat, Tomasz Pawlak podpisany jako „Tomaldo Banjo”. Post został już skasowany. - Nie chce się teraz ciągać po sądach z Niedźwiedziem i prosić kolegów z którymi mam już słaby kontakt o zeznania – poinformował nas były muzyk.
            Dodaj odpowiedź 5 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także