KrajSąd ostateczny

Sąd ostateczny

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Dodano 8
26 maja, dzień 84. Wpis nr 73 | Odbyła się ostateczna rozgrywka o polskie sądy. PiS zamknął klamrą swoje zmiany w sądownictwie, spowolnione i zmienione nieco przez prezydenckie weto. Niektórzy mówili, że z tym wetem to była ustawka, by wykazać niezależność Prezydenta od Nowogrodzkiej, ale to są głosy osób, którym nie dogodzisz. Weto nie – niedobrze, weto tak – też źle. Wiadomo: będzie dobrze jak PiS sobie pójdzie, bo nawet jak powie, że 2×2 to cztery, to znaczy, że dalej knuje, a zresztą logika ma obowiązywać dopiero jak już się go odsunie od władzy.

Ocen reformy sądownictwa było wiele, można ją było zrobić bardziej systemowo, zaś priorytety były raczej personalne i „antykastowe”. Fakt, że ustalone przy Okrągłym Stole kuriozum, że sędziowie sami się wybierają i rozliczają to osobna sprawa w stosunku do najważniejszej – kompletnej dysfunkcji systemu sprawiedliwości, z której nota bene środowisko sędziowskie chętnie korzystało. I zamiast zmienić otoczenie, które wymusiłoby na sędziach dostosowanie do nowych reguł, postawiono na wymianę „kasty”.

Kasta się oczywiście postawiła i widać było, że się będzie opierać. Teraz odegrano ostatni akt tego oporu – zmiany w Sądzie Najwyższym. Mieliśmy najpierw podchody: prezes Gersdorf ustąpiła zanim wyznaczono jej następcę, więc Prezydent musiał wyznaczyć p.o. prezesa SN tylko na czas wyłonienia nowego prezesa. Dymisja Gersdorf to było zaproszenie do przyszłego chaosu, jaki „środowisko” zgotowało samemu procesowi wyborów. Miała być jazda, więc pani Gersdorf miała być poza nią. Najpierw zaczęło się od skandalicznego comming outu na temat upodobań towarzysko-seksualnych sędziego, który miał przeprowadzić tylko wybory – prof. Kamila Zaradkiewicza. I to w wykonaniu Gazety Wyborczej, która tak bardzo broniła ludzi ciemiężonych przez system z powodu tych właśnie upodobań. I jak system pokazał, że seksualne preferencje nie mają dla niego znaczenia, bo sędziego nominował mimo ich istnienia, to Gazeta Wyborcza publiczności o tym przypomniała. Zaś publiczność wytrenowana od lat w kalizmie uznała, że jednym wolno, a drugim nie. I beka z sędziego. Potem odbył się cyrk z obstrukcją samych wyborów prezesa. Sędziowie Sądu Najwyższego przez klika dni nie byli w stanie skompletować składu komisji skrutacyjnej. Ale i tak już się pojawiały głosy, że bez względu kto wygra to i tak pozycja nowego prezesa może być kontestowana, jeśli nie wyłonią go spośród siebie i nie zaakceptują tzw. „starzy sędziowie”. Społeczeństwo było świadkiem już ostatniego (ostatecznego?) aktu skompromitowania wymiaru sprawiedliwości, gdy „ekstraklasa” sądownictwa odstawiała publiczny spektakl obstrukcji, waląc czasami głupa.

Pełniący obowiązki prezesa na czas wyborów nowego prof. Zaradkiewicz ustąpił i nowy p.o. Aleksander Stępkowski wybory przeprowadził. W końcu SN wytypował sędziów do nominacji przez Prezydenta, ale okazało się, że to nie wystarczy. Będzie jeszcze dogrywka. Prerogatywy Prezydenta są tu konstytucyjnie jasne – wybiera on spośród sędziów przedstawionych mu przez Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego. Czyli decyduje który z tych sędziów zostanie prezesem SN. Prezydent Duda zdecydował i się zaczęło. Że powinien wybrać tego sędziego, który miał w głosowaniu najwięcej głosów i tylko taki został mu przedstawiony przez Zgromadzenie Ogólne SN – ale wtedy po co prezydent, bo w takim wypadku prezesa zawsze wybierałby Sąd Najwyższy? I to piszą i mówią te same osoby, co dzieciom Konstytucję do łóżka czytały i paradowały z transparentami w obronie trójpodziału władzy. Wybór prezesa przez Prezydenta jest właśnie wyrazem takiego trójpodziału, który nie polega na tym, że wszystkie trzy władze fruwają sobie w kosmosie, tylko, że jedna władza kontroluje drugą. Potem poszło o to, że tak właściwie to SN nikogo nie wybrał, bo nie podjął uchwały, ale jak wyszło, że robił tak zawsze lata wcześniej, to się trochę uspokoiło.

I teraz słyszmy, że może i jakoś tam z konstytucją było może i ok, ale już sama prezes ma słabą pozycję, ba, utraci status sędziego, bo wybrano ją w wątpliwej procedurze, przez sędziów co do których inni sędziowie mają wątpliwości czy są oni sędziami i że nowa pani prezes pracowała kiedyś w ministerstwie pod wodzą znienawidzonego ministra Ziobry. Czyli jej legitymacja do prezesury jest podważalna, zaś wszelkiej jej posunięcia z góry skazane na zarzut politycznej zawisłości. Taka inwestycja na przyszłośc, by było o co robić dym.

Lud się temu przygląda i cznia powyższe wygibasy prawne. Ale widział ostatni akt samozaorania się sądownictwa w Polsce. I to się działo w Sądzie Najwyższym, który dla Polaków miał być ostateczną ostoją sprawiedliwości. Widzieli sędziów walących głupa, pytających się o dezynfekcję sali, przedłużających żenujący spektakl. I to są niepowetowane straty – bez względu na to, która strona jak to ocenia. Czy jako ostateczny skok PiS-u na sądownictwo (to zobaczymy, jak się odezwie w sprawie… Bruksela, a odezwie się – już tam „nasi” przypilnują) czy jako ostatnia walka starego układu o pozostanie w uprzywilejowanej pozycji kasty, którą zagwarantował jej układ Okrągłego Stołu.

Lud to widział, zapamiętał i wie, że te pohulanki dotrą kiedyś do jego lokalnego sądu. Nie wiem kto i kiedy to odbuduje, ale społecznie ugruntowane poczucie, że prawo nie jest prawem a sprawiedliwość – sprawiedliwością prędzej czy później resetuje CAŁY układ. Dzisiaj granie, że „przed nami choćby potop” wygeneruje to czego chcą polityczni macherzy – właśnie zamieszanie.

A nie ma czegoś takiego jak kontrolowany potop.

Jerzy Karwelis

Więcej wpisów na blogu „Dziennik zarazy”.

Czytaj także:
Kampania – sprawdzam
Czytaj także:
Panikarze i foliarze

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

 8
  • Deja vu IP
    Wydaje mi się że żeby zrozumieć dzisiejsze zachowanie nadzwyczajnej
    kasty trzeba wiedzieć jak budowane były struktury sądowe, komu służyły
    i kto kogo sady zatrudniały. Dzisiejsi sędziowie to w dużym stopniu to
    POmioty przybyszy z b. ZSRR tzw.„poP” jako prezent Stalina głównie z
    pochodzeniem chazarskim, budować komunę w PRLu. Trzeba wiedzieć że
    przybyszami tymi w ilości około 340 000 obsadzone zostały
    najważniejsze instytucje w PRL-u; bez szkoły i wykształcenia / należy
    dodać że Stalin nie przysłał arystokracji tylko najgorsza kategorię
    ludzi; meneli, przestępców i oprychów NKWDoewskich / zostali oni
    oficerami w wojsku i aparacie bezpieczeństwa UB, a jak mieli chociaż
    średnie wykształcenie to zostali nauczycielami, lekarzami,
    prokuratorami a także też sędziami. Dzisiaj najczęściej pod
    zmienionymi nazwiskami w znacznym stopniu funkcje sędziów sprawują ich
    dzieci i wnuki , gdyż przybysze ci wszelkie synekury traktują jako
    dziedziczne. Ci ludzie jak się wydaje mentalnie nie czują Polski jako
    ojczyzny, która atawistycznie jest dla nich obca .W tym też należy
    upatrywać że Polska dla nich jako ojczyzna istnieje wyłącznie przez
    pryzmat czerpania korzyści materialnych, a jeżeli następuje ich utrata
    zaczyna się szkalowanie, współpraca z wrogimi organizacjami Polsce,
    eskalowanie anty polonizmu i donosy do najróżniejszych organizacji
    międzynarodowych w tym do Unii i TS. zaś interesy Kraju staja się
    nieistotne i niewazne. Należy podkreślić że sądy są jedyną instytucją
    państwa polskiego, które od 1945 roku nie zreformowały się i pozostaje
    w nich odum PO-bolszewickie, bo trzeba wiedzieć że nie tylko budowa
    strukturalna w sądach zaimplementowana została przez b.ZSRR ale i
    personalna narzucona była przez b. ZSRR. Nawet konstytucja z 1952 r.
    tchnęła bolszewizmem, a ta z 1997 r pisana była w konsultacji z
    czołowymi komunistami Polski pochodzenia z b. ZSRR niewiele zmieniła,
    ale dodatkowo nadała kaście nowe przywileje. Chazarski w głównej
    mierze rodowód kasty dla Kraju skutkuje tym że wszelkie niezadowolenia
    , żale kierują do Niemiec w przypadku b. KRS głownie do ambasady
    niemieckiej i Unii a SN do BGH w Karlsruhe - powiem tak daje się
    zauważyć sentyment chazarów do Niemców, budowali im kiedyś nawet
    girlandy jak napadli na Polskę. Wymownym epizodem jest scena z filmu
    "Wołyń" Chazarzy z girlandami i entuzjazmem witają Niemieckich
    okupantów, a ci po chwili zaczynają egzekucję i ich wieszać - to tak
    dla POmiotów chazarskich do przemyślenia czy warto donosić obcym i
    raportować Polskie sprawy Niemcom - co potwierdza to „Prezes
    niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH) Bettina
    Limperg, która powiedziała na konferencji w Karlsruhe , że Gersdorf od
    dwóch lat sprawozdawała przedstawicielom sądów najwyższych w Europie o
    tym, co się dzieje w Polsce. Obecny parlament podjął wreszcie próbę
    reform wymiaru sprawiedliwości. Te próby spotkały się z histerycznym
    oporem zarówno grup interesów beneficjentów okrągłego stołu jak grup
    przestępczych nie tylko kasty
    Dodaj odpowiedź 13 0
      Odpowiedzi: 1
    • WHAT'S GOOD IP
      LEWACTWO W POLSCE .....Czym jest lewactwo w Polsce ? Otóż Stalin po wojnie „przysłał” do Polski 200 tys. swoich zaufanych, 100% ateistów, rozstawiając ich w wojsku, policji, UB, sądach, administracji i szkołach, głównie w dużych miastach. Sprawdzam zatem: 200 tys. tych ruskich wie-przy pożeniło się między sobą i z innymi co daje 250 tys par.
      Pierwsze pokolenie okres 25 lat, 1945-1970: licząc po 3 dzieci = 500
      tys rodziców + 750 tys ich dzieci = 1 mln 250 tys osobników,
      Drugie pokolenie 1970-1995: 500 tys dzia-dostwa, 1 mln 500 tys
      rodziców i po 2 dzieci = 1 mln 500 tys dzieci = 3 mln 500 tys
      osobników,
      Trzecie pokolenie 1995-2020: mln 500 tys dzia-dostwa, 3 mln rodziców i
      3 mln dzieci, co daje razem 7 mln 500 tys osobników !
      To jest dokładnie tyle samo ilu lewaków ateistów głosowało 13.10.2019
      na PO i Lewicę : 5 mln +2 mln 300 tys = 7 mln 300 tys osobników i 200
      tys. głosujących na PO w Wielkiej Brytanii i Norwegii ! No to teraz
      wszystko jest jasne skąd oni pochodzą !!! Oni są potomkami ru-skiej
      czerwonej zarazy, zawszonej sw-ołoczy i sowieckich tęp-aków !!! Oni są
      po prostu Homo sowie-tikusami !!!

      Polsko języczne ho-mo sowiet-ikusy nie mają polskiej tożsamości, nie
      są więc Polakami. Czy u homo sowiet-ikusa znajdziemy rozum,
      prawdomówność, uczciwość, roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie,
      moralność, etykę lub choćby elementarną przyzwoitość ? Oczywiście, że
      nie znajdziemy...
      Lenin cytat..
      „Nasz kodeks moralny jest absolutnie nowy. (…) nam wszystko wolno, ponieważ jako pierwsi na świecie wyciągamy miecz nie w celu zniewolenia, lecz w imię wolności i wyzwolenia spod ucisku.
      Dodaj odpowiedź 8 0
        Odpowiedzi: 0
      • juras siemas tw zloty melon IP
        tylko brat michnika niejeki shechter bylby niezaleznym i sprawiedliwym sedzia i zgodny z konstytucja
        Dodaj odpowiedź 10 0
          Odpowiedzi: 0
        • Akcent pesymistyczny IP
          Jeśli nowy Noe postąpi jak jego biblijny odpowiednik i weźmie po egzemplarzu każdego gatunku, spór znowu odżyje. ;)
          Dodaj odpowiedź 2 1
            Odpowiedzi: 0
          • Berkovitz IP
            Konfederacja oszukala swoich wyborców bo teraz głosuje razem z PO SLD
            Dodaj odpowiedź 9 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także