KrajEkspert: Tracimy trochę kontrolę nad COVID-19, zarażają głównie dzieci

Ekspert: Tracimy trochę kontrolę nad COVID-19, zarażają głównie dzieci

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Dodano 76
Tracimy w tej chwili trochę kontrolę nad rozwojem epidemii. W dwóch na trzy przypadki nie znamy źródła zakażenia chorego. Wiemy jednak, że w dużej mierze są nimi dzieci w szkołach – powiedział PAP dr Jakub Zieliński z Zespołu Modelu Epidemiologicznego ICM Uniwersytetu Warszawskiego.

– Z naszego modelu wynika, że to w znacznej mierze dzieci są głównym czynnikiem, który obecnie wpływa na rozprzestrzenianie koronawirusa. Mamy rozproszone w naszym modelu "ludziki" – ponad 30 mln. Odwzorowują one zagęszczenie ludności w Polsce. Śledzimy poruszanie się ich w modelu. Wiemy, ile w gminach jest szkół. Nasz model pokazuje, że szkoły są tak naprawdę "złośliwymi" ogniskami" – wytłumaczył.

Dr Zieliński stwierdził, że zakażenia pochodzące ze szkół tak naprawdę nie są identyfikowane. – Dzieci zakażają rodziców i dziadków. I nagle gdzieś indziej ten wirus wybucha i nie jest to wiązane zupełnie z zakażeniem w placówce – powiedział.

– W związku z tym tylko jedna trzecia zdiagnozowanych zakażeń jest zidentyfikowana i znamy jej źródło. Co też sugeruje, że tracimy nad tym kontrolę. Najczęściej identyfikujemy zakażenia w domach, co nie znaczy, że to największe źródło zakażeń, bo u większości po prostu nie jesteśmy w stanie go zidentyfikować – dodał.

Zaznaczył też, że wskaźnik trafności wykonanych testów wynosi obecnie blisko 3 proc., co oznacza, że na 100 wykonanych testów diagnostycznych wykrywa się prawie 3 chorych.

Ile naprawdę jest zakażonych?

Jednocześnie ekspert wytłumaczył, że zakażonych COVID-19 może być nawet 10 razy więcej niż pokazują oficjalne dane.

– Od zakażenia do diagnozy mija kilka dni, więc nasz obraz epidemii jest już nieco nieaktualny. Kolejna "generacja" chorych pojawia się po mniej więcej tygodniu i jest półtora razy większa od poprzedniej. Obecnie po około 12 dniach liczba chorych jest już dwukrotnie większa. Dziennie stwierdzamy ponad 2 tys. nowych przypadków, ale to oznacza, że faktycznie jest ich ponad 20 tys., a to z kolei oznacza, że za miesiąc będzie ich 80 tys. – prognozuje dr Zieliński.

Jego zdaniem w najbliższym miesiącu może być 3-5 tys. zarejestrowanych nowych przypadków dziennie, dochodząc nawet do 10 tys.

– To jeszcze pół biedy. Gorsze jest to, że przed wrześniem, gdy dzieci poszły do szkoły, liczba zgonów wynosiła około 10 lub kilkanaście na dobę. To stanowiło około 1 proc. wszystkich zgonów, których dziennie notuje się w Polsce około 1 tys. To nie było gigantyczne obciążenie dla ochrony zdrowia. Ale jeśli nastąpi w ciągu miesiąca czterokrotny wzrost zgonów, wobec tego, co widzimy teraz (we wtorek zmarło 58 osób – PAP), to dojdziemy do granicy wydolności systemu. Oznacza to też, że w listopadzie, grudniu tych dziennych zgonów z powodu COVID-19 mogłoby być około 1 tys. Oczywiście do tego nie dojdzie, bo pewnie resort zdrowia będzie reagować – powiedział.

"Trochę tracimy kontrolę nad epidemią "

Ekspert zauważył, że w Polsce śmiertelność nie jest wysoka. Jego zdaniem, jeżeli dojdzie do kilku tysięcy wykrywanych dziennych zakażeń, to liczby zaczną spadać, bo społeczeństwo nadbierze już odporności. – To się stanie przy 20 proc. populacji, która przeszła zakażenie – dodał.

Powiedział też, że mamy duże wzrosty nie tylko zakażeń, ale też liczby hospitalizacji, najciężej chorujących i zgonów.

– Rośnie też odsetek pozytywnych próbek, co oznacza, że liczba chorych rośnie szybciej niż liczba wykonywanych testów. Niestety to teraz wygląda tak, że trochę tracimy kontrolę nad epidemią – przyznał.

Jego zdaniem powinno się izolować ogniska zakażeń, co jest utrudnione, bo nie można dzisiaj wytypować grupy, która jest zakażona – testowane w tej chwili są głównie osoby, które mają objawy choroby.

– Wiadomo jednak, że faktycznych zakażeń jest kilka razy więcej. To, co nam zostało w tej chwili, by ograniczać rozwój epidemii, to izolowanie się od siebie nawzajem. Do końca nie jest to wykonalne z różnych przyczyn, więc pozostaje noszenie maseczek, zachowanie dystansu czy dezynfekcja, ale wiadomo, jak to wygląda w społeczeństwie. Dlatego właśnie epidemia się rozwija – zauważył.

Czytaj także:
Pogorszył się stan byłego prezydenta. Złe wiadomości z Ukrainy

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 76
  • wasyl IP
    Róbcie więcej chorych testów a komputery wszystko przyjmą i podbiją statystyki . Dobry punkt myślenia , jak nie ma kogo się czepić to teraz dzieci zarażają . To idealne wciskanie kitu .
    Dodaj odpowiedź 5 4
      Odpowiedzi: 0
    • johny bravo IP
      "trochę" traci kontrolę??? wcale nie, przeszli na model szwedzki - tyle, że polacy to nie bardzo szwedzi. a co tam, zus zarobi więcej na emeryturach i rentach.
      Dodaj odpowiedź 7 2
        Odpowiedzi: 0
      • Antek Tupolewski IP
        On jest słaby ten wirus. Jest w odwrocie i nie ma czego się bać. "Pinokio" "
        Dodaj odpowiedź 7 6
          Odpowiedzi: 1
        • pissOFF IP
          zdyagcja pis
          Dodaj odpowiedź 3 7
            Odpowiedzi: 0
          • wewnętrzniewolna31 IP
            dzieci nie zarażają.
            chyba że zaraża dopiero mutacja jesienna.
            jak się zorientują ludzie święcie wierzący i święcie bojący się przekartkują notesik (ja się bałam np. w kwietniu jeszcze i robiłam notatki) to będzie cyrk. będzie coś więcej na ulicach niż spacerki
            ja zapraszam na spacerek 10 października w 50 miastach w całej Polsce, sprawdź u siebie i zaproś znajomych, jeśli nie chcesz, żeby to szaleństwo postępowało, a społeczeństwa radykalizowały się, bo to też nie jest dobre https://www.facebook.com/justynasochastopnop/photos/pb.1564667263797640.-2207520000../2692954084302280/?type=3&theater
            Dodaj odpowiedź 6 8
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także