Jak podają światowe media, po atakach USA i Izraela tankowce zaczęły zawracać z newralgicznego szlaku transportowego. Przez wąski, liczący zaledwie ok. 33 km w najwęższym miejscu przesmyk przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy oraz znacząca część globalnego handlu LNG.
"Nie identyfikujemy zagrożeń" – zapewnia Orlen
Koncern w sobotnim oświadczeniu przekazał, że na ten moment nie widzi zagrożeń dla dostaw ropy do Grupy Orlen. Spółka podkreśla, że realizuje strategię dywersyfikacji źródeł surowca i stale monitoruje sytuację geopolityczną. Orlen wskazuje, że ropa trafia do jego rafinerii z różnych kierunków – m.in. z regionu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej oraz Skandynawii. Spółka posiada także długoterminowe kontrakty z Saudi Aramco oraz Equinor, które pokrywają znaczną część zapotrzebowania.
"Obecnie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy naftowej do Grupy Orlen" – podkreślono w komunikacie przekazanym Polskiej Agencji Prasowej.
Tankowce zawracają, rynki w napięciu
Decyzja Teheranu ma jednak wymiar globalny. Koncerny naftowe zaczęły wstrzymywać transporty ropy, paliw i LNG z regionu. Część jednostek oczekuje przed wejściem do cieśniny, inne zawróciły już w trakcie tranzytu. Statki miał odbierać komunikaty radiowe nadawane przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej z ostrzeżeniem, że "żaden statek nie ma prawa przepłynąć przez Cieśninę Ormuz". Misje międzynarodowe oraz marynarki wojenne państw zachodnich zalecają najwyższą ostrożność.
W związku z zaostrzeniem sytuacji na Bliskim Wschodzie, niepewna pozostaje także kwestia LNG z Kataru. Polska sprowadza z tego kierunku ok. 2 mld m sześc. gazu rocznie, co stanowi istotną część krajowego importu LNG. Resort energii zapewnia jednak, że obecnie nie ma sygnałów o zagrożeniu realizacji kontraktów, a ewentualne braki mogłyby zostać uzupełnione zakupami spotowymi.
Czytaj też:
Netanjahu: Wiele wskazuje, że Aliego Chameneiego już nie maCzytaj też:
Krwawa sobota w Iranie. Szkoły w ruinach, dziesiątki martwych dzieci
