"Mówił, że ktoś chce go zniszczyć”. Nowe fakty dot. policjanta z Piaseczna

"Mówił, że ktoś chce go zniszczyć”. Nowe fakty dot. policjanta z Piaseczna

Dodano: 
Policja. Zdj. ilustracyjne
Policja. Zdj. ilustracyjne Źródło: Unsplash / Daniel Silva
Sprawa gwałtu dokonanego przez policjanta na 22-letniej stażystce w warszawskim oddziale prewencji w Piasecznie od początku budzi ogromne emocje.

41-letni dowódca 9. kompanii przebywa w areszcie tymczasowym. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a mężczyźnie postawiono zarzut z art. 197 § 1 i 2 Kodeksu karnego. Nie przyznaje się do winy.

"Nie wierzę w to, że syn mógł skrzywdzić tę dziewczynę"

W rozmowie z "Faktem" głos zabrała jego matka. Jej słowa są pełne emocji, niedowierzania i przekonania, że za dramatem może kryć się coś więcej. – Zimno mi się robi, gdy sobie o tym pomyślę. Nie wierzę w to, że syn mógł skrzywdzić tę dziewczynę – mówi kobieta. – To jest dobry człowiek. Poświęcał się pracy w policji. Ma tyle wyróżnień, dyplomów, podziękowań. Podkreśla, że przez 20 lat służby syn żył pracą. – Potrafił wrócić znad morza, jeśli go potrzebowali. Zawsze był do dyspozycji. Jako chłopak, ojciec, syn – był najlepszy – zapewnia.

Nie ukrywa, że słyszała od niego o możliwym awansie. – Wspominał, że jest ktoś, kto próbuje go zniszczyć. I go zniszczył – mówi wprost. Choć zaznacza, że nie chce nikogo oskarżać, sugeruje, że w tle mogła pojawić się rywalizacja o stanowisko. – Nie wiem. Nie chcę nikomu zaszkodzić, ale może ktoś chciał wejść na jego miejsce – dodaje.

Dramat policjantki wydarzył się na początku roku

Do zdarzenia miało dojść w nocy z 2 na 3 stycznia w jednostce prewencji w Piasecznie. Według relacji medialnych, w budynku odbywało się spotkanie kilku funkcjonariuszy, podczas którego spożywano alkohol. W pewnym momencie dowódca miał poprosić 22-letnią stażystkę o przyjście do gabinetu. Następnie mieli przejść do innego pomieszczenia, które zostało zamknięte. Część relacji mówi o krzykach i dobijaniu się do drzwi przez innych policjantów, inne wskazują, że kobieta wybiegła z pomieszczenia bezpośrednio po zdarzeniu.

Oficjalne zawiadomienie o przestępstwie zostało złożone następnego dnia rano. Funkcjonariusz nie został zatrzymany od razu – początkowo opuścił jednostkę. Po kilku godzinach wrócił na polecenie przełożonego. Badanie wykazało około 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Czytaj też:
Gwałt na komendzie. Ruch komendanta stołecznego
Czytaj też:
Gwałt na 22-letniej policjantce. Kolejne informacje po skandalu w Piasecznie

Źródło: Fakt / DoRzeczy.pl
Czytaj także