W nocy z piątku na sobotę (z 2 na 3 stycznia) na terenie warszawskiego oddziału prewencji w Piasecznie doszło do gwałtu na policjantce. Podejrzany funkcjonariusz został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych, a w jego sprawie toczy się postępowanie dyscyplinarne. Obecnie Marcin J. przebywa w areszcie. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Sprawę jako pierwsza opisała Telewizja Republika.
Tymczasem w mediach pojawiają się nowe informacje. Według dziennika "Fakt", dowódca 9. kompanii prewencji w Warszawie miał już wcześniej robić aluzje o seksualnym podtekście w stosunku do innych policjantek.
Gwałt na komendzie. "Z pomieszczenia zaczęły dobiegać krzyki"
Co tak naprawdę stało się na terenie jednostki w Piasecznie? Na komendzie odbyła się libacja alkoholowa z udziałem kilku policjantów na czele z Marcinem J. W trakcie posiadówki dowódca wielokrotnie miał poruszać temat 22-letniej stażystki, która "wpadła mu w oko". "W końcu została tam zwabiona na jego prośbę. W trakcie spotkania Marcin J. miał przejść z 22-latką do innego pomieszczenia i zamknąć drzwi na klucz. (...) Około godz. 3:30 w nocy z pomieszczenia zaczęły dobiegać krzyki. Policjanci, słysząc, że ich koleżanka wzywa pomocy, nie zważali na to, że w pomieszczeniu przebywa ich przełożony, tylko zaczęli dobijać się do pomieszczenia i kazali mu natychmiast otworzyć drzwi. Dopiero wtedy mężczyzna przekręcił zamek w drzwiach" – opisał "Fakt".
Dokładny przebieg zdarzeń z nocy i poranka przedstawiło również Radio Zet. Z tych informacji wynika, że o godz. 10:30 pokrzywdzona kobieta oficjalnie złożyła zeznania, w których powiadomiła o gwałcie.
1,5 promila po pięciu godzinach
Co ważne, dowódca kompanii nie został zatrzymany bezpośrednio po zdarzeniu. Jak relacjonowało Radio Zet, oficer pojechał do domu. Dopiero rano na polecenie przełożonego wrócił do policyjnego koszarowca. Został trzykrotnie przebadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wynik pokazał około 1,5 promila alkoholu we krwi.
O godz. 14:00 funkcjonariusz został zatrzymany i przesłuchany. Prokurator postawił mu zarzut z art. 197 par. 1 i 2 Kodeksu karnego, który mówi: "Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od lat dwóch do 15".
22-letnia policjantka jest obecnie pod opieką psychologa. Z pomocy psychologicznej korzysta też rodzina sprawcy. Marcin J. ma 41 lat, żonę i dwójkę dzieci. Od 20 lat służy w policji.
Czytaj też:
Trzęsienie ziemi w policji. Będzie kolejna dymisja po gwałcie na policjantceCzytaj też:
Gwałt na policjantce. Jest dymisja
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
