Dramat pacjentów. Stracili dostęp do leków na raka, bo urzędnicy zamknęli szpitalną aptekę

Dramat pacjentów. Stracili dostęp do leków na raka, bo urzędnicy zamknęli szpitalną aptekę

Dodano: 27
Apteka
Apteka Źródło: Flickr / Kojach/CC BY 2.0
Jakub Zgierski | Pacjenci z dnia na dzień stracili dostęp do specjalistycznych leków onkologicznych i kardiologicznych, bo urzędnicy kazali zamknąć szpitalną aptekę w Legnicy.

Kilkunastu farmaceutom grozi utrata pracy, a właściciel tonie w długach. To wynik kuriozalnego klinczu urzędniczego. Decyzję o unieruchomieniu placówki podjęła Inspekcja Farmaceutyczna. I to wbrew opinii UOKiK, który chciał, by pacjenci mogli dalej korzystać z apteki.

W sumie chodzi o trzy apteki w Brzegu i Legnicy, które – decyzją Wojewódzkiej Inspekcji Farmaceutycznej – zostały 1 stycznia zamknięte dla pacjentów. Ich właściciele ponoszą 200 tysięcy złotych miesięcznie kosztów niezbędnych do ich utrzymania i wypłacenia zatrudnionemu personelowi pensji. W aptekach zatrudnionych jest 18 farmaceutów i techników farmaceutycznych. Jeśli właściciele zbankrutują – ludzie stracą pracę. Aptekarze muszą też na bieżącą spłacać kredyt wzięty na zakup aptek.

Zamknięte apteki to gehenna dla pacjentów

Dramat przeżywają przede wszystkim chorzy, którzy stracili dostęp do leków. Działania inspekcji farmaceutycznej to problem w sumie dla 14 tysięcy pacjentów korzystających na co dzień z usług tych trzech aptek. Szczególnie dla tych chorujących na choroby przewlekłe. Gdy zrealizowali już część recepty w którejś z zamkniętych aptek, nie mają możliwości przeniesienia jej do innej apteki. Muszą uzyskać nową receptę, co dla osób chorych w czasie epidemii koronawirusa jest drogą przez mękę i niepotrzebnym narażaniem zdrowia.

Najdotkliwsze konsekwencje ma zamknięcie apteki w Legnicy. To jedna z dwóch działających w mieście całodobowych aptek. Zamknięta apteka mieści się przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. Była zaopatrzona w szereg bardzo drogich, specjalistycznych i deficytowych leków dla pacjentów onkologicznych czy kardiologicznych.

UOKiK chciał, by apteki działały

Historia dwójki farmaceutów, właścicieli aptek w Brzegu i Legnicy, zaczyna się w 2020 r. Wówczas decydują się oni na nabycie 3 aptek dotychczas działających w ramach jednej z sieci. W 2019 r. UOKiK wydał bowiem zgodę na zmiany właścicielskie w niej pod warunkiem, że 3 placówki apteczne zostaną sprzedane na rzecz niezależnego nabywcy i będą działać dalej, zaopatrując w leki pacjentów. Farmaceuci zostali zaakceptowani przez UOKiK jako nabywcy aptek, a w listopadzie wystąpili do właściwych Wojewódzkich Inspektorów Farmaceutycznych o wydanie promesy zezwolenia. Inspektorzy odmówili wydania promes, ale nie poinformowali też, że zmiana właściciela aptek skończy się ich zamknięciem.

W grudniu doszło do sfinalizowania umowy. Farmaceuci stali się właścicielami 3 aptek położonych na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku: dwóch w Brzegu i jednej w Legnicy. Następnego dnia po podpisaniu umowy nowi właściciele aptek złożyli do WIF niezbędne wnioski o przeniesienie zezwoleń na ich prowadzenie. I tydzień później zaczęły się problemy.

Zamiast decyzji – odwlekane i umarzane postępowania

W połowie grudnia, tydzień po podpisaniu umowy i złożeniu wniosku, Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny we Wrocławiu wszczął postępowanie przeciwko sieci, która sprzedała farmaceutom 3 apteki. Miesiąc później taką samą decyzję podjął także Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Opolu.

Farmaceuci próbowali wyjaśnić sprawę bezpośrednio w organach inspekcji farmaceutycznej. Inspektorzy żądali od nich kolejnych dokumentów, często niemających związku ze sprawą. Chcieli między innymi tłumaczeń umów, dokonanych przez tłumacza przysięgłego, które kosztowały wiele tysięcy złotych. Wreszcie wrocławski WIF zażądał od aptekarzy informacji na temat powiązań kapitałowych banku, w którym wzięli kredyt pod groźbą nieprzeniesienia zezwolenia. Jak przekonują właściciele Apteki Plus, inspektorzy sugerowali, że kiedy już skompletują te dokumenty, to ich sprawa będzie „odblokowana” i uzyskają konieczne zezwolenia. Finał jednak jest taki, że dwa miesiące od złożenia wniosków farmaceuci w dalszym ciągu nie otrzymali od Inspekcji pozytywnych decyzji w swojej sprawie. Opolski WIF zawiesił postępowanie do czasu wydania rozstrzygnięcia w sprawie postępowań dotyczących sieci aptecznej, która apteki sprzedała, a jego wrocławski odpowiednik nie wydaje decyzji, przedłużając postępowanie kolejnymi wnioskami o przekazanie dokumentów i informacji.

Samorząd Aptekarski najpierw donosi, a potem chowa głowę w piasek

Poszkodowani farmaceuci zwrócili się z prośbą o pomoc do samorządu aptekarskiego. Poprosili o wsparcie Dolnośląską Izbę Aptekarską, ale ta pozostała głucha na ich apele. Zapytali wprost, „dlaczego cofnięte mają być zezwolenia na apteki kupione przez farmaceutów”, ale nie dostali odpowiedzi ani wsparcia. Jest to o tyle ciekawe, że to właśnie Izba zainicjowała postępowanie w sprawie sieci, od której farmaceuci kupili apteki w Legnicy i Brzegu.

W lipcu 2020 r. Dolnośląska Izba Aptekarska zarzuciła sieci rzekome naruszenie ustawy „Apteka dla Aptekarza”, w związku ze zmianą właścicielską. Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny we Wrocławiu pierwotnie nie zgodził się z interpretacją Izby, ale po pozytywnym dla samorządowców rozpatrzeniu odwołania przez GIF zmienił zdanie. Tyle, że koniec końców postępowania zostały wszczęte już po sprzedaży aptek w Brzegu i Legnicy na rzecz farmaceutów. Mimo tego, Izba w żaden sposób nie zmieniła swojego stanowiska.

Poprosiliśmy Dolnośląską Izbę Aptekarską o komentarz. W odpowiedzi Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej we Wrocławiu Marcin Repelewicz potwierdził, że postępowanie w sprawie cofnięcia zezwoleń na prowadzenie aptek sieci zostało wszczęte na wniosek Izby. Prezes ORA potwierdził także, że właściciele aptek w Legnicy i Brzegu kontaktowali się z Izbą w sprawie wyłączenia ich aptek z ogólnego postępowania, ale w ocenie Izby wniosek taki powinien być skierowany do Inspekcji Farmaceutycznej, gdyż „ Izba w żaden sposób nie jest dysponentem postępowania administracyjnego”. Do naszych pytań odniósł się również Główny Inspektor Farmaceutyczny, do którego trafiło zażalenie na decyzje podejmowane przez Wojewódzkich Inspektorów Farmaceutycznych. Jak stwierdziła Rzecznik GIF Dominika Walczak, postępowania w tej sprawie są w toku. Także w toku jest wniosek, który farmaceuci złożyli do Opolskiej Izby Aptekarskiej, w którym poprosili o dołączenie się Izby do postępowań dotyczących aptek w Brzegu. Jak czytamy w odpowiedzi Prezesa opolskiego samorządu farmaceutów – Marka Tomkowa, będzie on rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził, że wyraził zgodę na nabycie aptek w Legnicy i Brzegu przez farmaceutów, a także, że dalsze prowadzenie przez te apteki działalności było jednym z warunków wydania przez Urząd zgody na transakcje.

Apteka już nawet nie dla aptekarza

Sytuacja z aptekami na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie każe postawić sobie po raz kolejny pytanie – dla kogo w końcu są te apteki. W tym przypadku na pewno nie dla tysięcy pacjentów, którzy nie mogą z nich normalnie skorzystać już od ponad miesiąca. Wydaje się, że także nie dla aptekarzy, którzy mieli być beneficjentem zmian w prawie wprowadzonych w 2017 roku, ponieważ kiedy dochodzi do sytuacji, w której faktycznie kupują oni apteki i chcą działać na własny rachunek, ich także spotykają problemy ze strony urzędników i własnego samorządu zawodowego. Jeśli Inspekcja Farmaceutyczna będzie w tej sprawie dalej przeciągać wydanie decyzji, z rynku znikną kolejne apteki i nie skorzysta koniec końców nikt.

Źródło: DoRzeczy.pl
 27
Czytaj także