COVID-19: USA – rekordzista świata, Francja – rekordzista Europy

COVID-19: USA – rekordzista świata, Francja – rekordzista Europy

Dodano: 65
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki / Źródło: PAP / Jacek Turczyk
"Biało-Czerwone" to barwy niezwyciężone | | Ostania globalna statystyka COVID-19 jest nieubłagana: najwięcej zachorowań dziennie (przedostatnia doba) – na pierwszym miejscu USA: prawie 62,5 tysiąca przypadków. Najwięcej zachorowań w Europie: Francja – ponad 25 tysięcy zarażonych.

Charakterystyczne, że ani Stany Zjednoczone Ameryki nie są najliczniejszym krajem świata, ani Francja nie jest najludniejszym państwem Starego Kontynentu. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że Chiny ukrywają prawdziwą liczbę zarażonych, choć zapewne niełatwo jest znaleźć dowody na obronę takiej tezy. Ktoś inny powie, że szereg krajów Azji czy Afryki tak naprawdę nie rejestruje przypadków koronawirusa, stąd nie uwzględnia się ich lub prawie nie uwzględnia w zestawieniach dotyczących pandemii. Nie zmienia to wcale faktu, że te bardzo prawdopodobne hipotezy w niczym nie umniejszają powagi problemu stojącego przed Amerykanami i Francuzami oraz władzami tych państw.

Przy okazji, jak na dłoni, widać całą hipokryzję amerykańskiej i światowej lewicy (w USA zwanej często liberałami). Oto bowiem oskarżano prezydenta Trumpa, że USA nie radzą sobie z zarazą właśnie dlatego, że mają takiego,a nie innego lokatora Białego Domu. Skądinąd było w tym, uwaga, niemało prawdy, bo rzeczywiście 45. prezydent w dziejach Stanów Zjednoczonych zareagował na koronawirusa z szybkością godną Włochów czy Hiszpanów, a do tego jeszcze publicznie lekceważył pandemię, opowiadając banialuki o „takiej większej grypie”. To było nie do obrony i nikt nie powinien go za to rozgrzeszać. Rzecz w tym, że formalnie Trumpa nie ma już trzy tygodnie, a Stany Zjednoczone jak były niechlubnym liderem COVID-owej światowej statystyki pandemicznej, tak nim pozostały. Nie mówię, że to wina Bidena, bo miał za mało czasu, żeby coś systemowo zdziałać, ale jak na dłoni wychodzą te obrzydliwe „double standards” (czyli „powojnie standardy”) lewactwa, które waliło w Trumpa za liczby zgonów i zarażeń, a teraz haniebnie nabierają wody w usta.

Skądinąd administracja amerykańska miała złagodzić kryteria przy testach, co byłoby sposobem automatycznego zmniejszenia liczby zarażonych. Cóż, się gra – się ma...

O ile wiosną 2021 katastrofalnie spisały się, w kontekście pandemii, władze w Rzymie i Madrycie (ale także, nie ukrywajmy, społeczeństwa tych krajów), a później dołączyła do nich Belgia z najwyższą w Europie umieralnością na 1000 mieszkańców – tak teraz obserwujemy katastrofę w innym czołowym państwie Europy Zachodniej czyli Francji. Chodzi o powszechnie krytykowana, także przez media sprzyjające prezydentowi Macronowi, akcje szczepionkowa, jak i też najwyższe statystyk zarażeń w Europie.

A ja, jako Polak, cieszę się, że w moim kraju, którego liczba ludności jest 1,5 razy mniejsza niż we Francji, mamy dziennie pięć razy mniej przypadków stwierdzenia COVID-19…


Ryszard Czarnecki jest europosłem PiS, byłym wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 65
Czytaj także