"Jeeest, jeeest!” – krzyczał rozradowany premier Donald Tusk, oglądając tenisowy mecz z udziałem Polaków, z niewiadomego powodu, na podłodze (telewizor również ustawiono na panelach). Ekscytacja polityka związana ze zwycięstwem naszych zawodników była ogromna. „Zawieje i zamiecie śnieżne i polityczne, a tu taka radość! Iga, Kasia, Hubi i Janek. Superteam” – cieszył się lider KO. W czasie, gdy Tusk śledził zmagania w ramach turnieju United Cup, polscy rolnicy załamywali ręce po szybkiej i uznawanej przez wielu za łamiącą zasady procedurze przyjęcia umowy z Mercosur. „Dlaczego wy to sobie robicie?”, „Jak zwykle przed TV, a nie w pracy”, „Ocieplanie wizerunku za pośrednictwem polskich sportowców. Nowe, nie znałem” – komentowali internauci. Tusk wie, że w kraju dzieje się dużo i źle, więc świadomie, co sam w końcu przyznaje, przykrywa problemy polityczne sprawami lżejszymi. To typowy dla tego polityka modus operandi.
Gdyby ktoś, nie znając w ogóle Donalda Tuska, przejrzał jego media społecznościowe, mógłby mieć poważny problem z określeniem roli, jaką odgrywa polityk w polskim systemie. „Grać też każdy może…” – tak lider KO opisał krótkie nagranie opublikowane w serwisie X trzy dni przed Wigilią.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
