W sobotni poranek doszło do skoordynowanego ataku sił zbrojnych USA i Izraela na Iran. Przeprowadzono szeroko zakrojone uderzenia z powietrza i morza wymierzone m.in. w instalacje wojskowe, budynki rządowe oraz obiekty wywiadowcze. Władze Izraela przekonują, że to "uderzenie wyprzedzające". Natomiast prezydent USA Donald Trump potwierdził rozpoczęcie "dużej operacji bojowej"
W odpowiedzi Iran zaatakował cele w Izraelu oraz amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie: baza lotnicza Al-Udeid w Katarze, baza lotnicza Al-Salem w Kuwejcie, baza lotnicza Al-Dhafra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz baza Piątej Floty USA w Bahrajnie.
Lisicki: Netanjahu dąży do budowy Wielkiego Izraela
Wydarzenia na Bliskich Wschodzie skomentował redaktor naczelny "Do Rzeczy". Paweł Lisicki wskazał, dlaczego doszło do amerykańskiej i izraelskiej interwencji.
– To, że dojdzie do ataku było bardzo prawdopodobne. Tym bardziej, że rozmowy, które miały miejsce w Genewie między delegacjami amerykańską a irańską zakończyły się bez przełomu (...) W tym przypadku Amerykanom zależało na czasie. Nie sposób w tym momencie ocenić, jak skuteczna będzie ta wojna (...) – powiedział redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.
– Ten atak nie ma nic wspólnego z obroną narodu amerykańskiego. Nie ma żadnej wątpliwości, że Iran nie stanowił żadnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych. Trzeba jakość uzasadnić, że doszło do tego ataku (...) Iran był zagrożeniem dla Izraela (...) Trzeba popatrzeć na całkowitą nierównowagę stron. Izrael ma broń atomową. Nie słyszałem, aby jakikolwiek inspektor albo grupa próbowali to zbadać – wskazał.
Lisicki uważa, że najważniejszym powodem ataku na Iran jest dążenie polityków skupionych wokół Benjamina Netanjahu do budowy "Wielkiego Izraela". Aby to jednak osiągnąć, konieczne jest podporządkowanie krajów na Bliskim Wschodzie.
Czytaj też:
"Piekielnie skomplikowana sytuacja". Sikorski odbył ważną rozmowęCzytaj też:
Spięcie na antenie. "TVP powtarzała narrację Islamskiej Republiki"
