Romanowski: Opozycja prowadzi obrzydliwą grę polityczną i straszy Polaków

Romanowski: Opozycja prowadzi obrzydliwą grę polityczną i straszy Polaków

Dodano: 53
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
– Opozycja nie ma w ręku żadnego merytorycznego argumentu, prowadzi więc obrzydliwą grę polityczną polegającą na straszeniu Polaków i wywoływaniu jeszcze większych podziałów społecznych – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Marcin Romanowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Politycy KO i Lewicy przekonują, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. wyższości Konstytucji RP nad prawem unijnym to prosta droga do Polexitu. Czy zgadza się Pan z tą opinią?

Marcin Romanowski: Opozycja nie ma w ręku żadnego merytorycznego argumentu, prowadzi więc obrzydliwą grę polityczną polegającą na straszeniu Polaków i wywoływaniu jeszcze większych podziałów społecznych. Wyrok TK jest utrwaleniem utrwalonej linii orzeczniczej, która kształtowała się od samego momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Co więcej, decyzja polskiego TK wpisuje się w praktyki z innych państw członkowskich m.in. Hiszpanii, Francji, Belgii, Niemiec, Rumunii czy Czech, gdzie już wcześniej potwierdzano prymat krajowych konstytucji. Dla przykładu niemiecki FTK odrzucił możliwość uznawania wyroków TSUE odnoszących się do sądownictwa. Czy któreś z tych państw opuściło już Unię?

Z traktatów jasno wynika jakie są granice uprawnień instytucji unijnych i, że państwa członkowskie są niepodległymi dysponentami unijnych traktatów. Żadne szanujące się suwerenne państwo nie może dopuszczać do sytuacji, w której zewnętrzne instytucje ingerują wykraczają poza przyznane kompetencje i narzucają swoją politykę bez poszanowania niezależności i demokratycznego mandatu władz krajowych. Wyrok TK absolutnie nie jest krokiem w kierunku Polexitu. Wręcz przeciwnie, to sygnał, że Rzeczpospolita Polska żąda poszanowania własnej suwerenności. Unia Europejska może być silna tylko jako wspólnota silnych i niepodległych państw. Obecnie, Bruksela zmierza jednak w innym kierunku i prowadzi federalistyczną politykę anty-państwową. O sprawach ustrojowych mogą i muszą decydować Polacy, nie biurokraci z unijnych instytucji. Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego opozycja z Donaldem Tuskiem na czele, chce Polakom to prawo odebrać.

Jak postrzega Pan niedzielną manifestację sprzeciwu wobec decyzji TK zorganizowaną przez Donalda Tuska?

Niby ten zespół odświeżył nieco skład i sceniczny image, lecz nadal gra tak samo słabą muzykę, co potwierdziła frekwencja. Polacy są już zmęczeni starą platformeską płytą pełną antypolskich piosenek. Nic w tym dziwnego, po Kijowskim, Donald Tusk sięgnął jeszcze głębiej do worka z pato-aktywistami stając ramię w ramię m.in. z wulgarną Martą Lempart. Na siłę, można znaleźć w tym odrobinę sensu, w końcu ciężko byłoby atakować znaczenie konstytucji z hasłami i postaciami które wcześniej miały być symbolem walki w „obronie” konstytucji. To pokazuje też jak mało znaczą dla opozycji symbole takie jak konstytucja, dla nich to tylko hasła mające wzbudzić w ludziach silne emocje na potrzeby politycznej rozgrywki. Słabnie też efekt powrotu „króla Europy”, bo coraz mniej osób chce słuchać służebnych wobec Niemiec przemówień i nieustannego stawiania Polski w roli słabszego i gorszego.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła sposób wykorzystania finansów przez Fundusz Sprawiedliwości. Jak odnosi się Pan do zarzutu zmarnowania 280 mln zł z budżetu państwa?

Środki, o których mowa były przeznaczone, na specjalistycznego sprzęt najnowszej technologii dla szpitali, czy na budowę kliniki „Budzik” oraz na sprzęt ratujący życie dla Ochotniczych Straży Pożarnych. Tego typu działania są nie tylko potrzebne ale i w pełni wpisują się w cel Funduszu, w którym zapisana jest przecież pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwem. Zdaniem NIK tak nie jest, chociaż to strażacy najczęściej są pierwsi na miejscu wypadku i to właśnie strażaków fundusz wyposaża w sprzęt umożliwiający ratowanie życia pokrzywdzonym w wypadkach, które często są też przestępstwami w rozumieniu prawa. Na potrzeby raportu kontrolerzy argumentują, że tylko 10% interwencji OSP dotyczyło wypadków drogowych”, ale już w innym raporcie nt. Funkcjonowania Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego ten sam NIK wyliczył, że takich interwencji jest ponad 50%. Tych informacji NIK już nie uwzględnił. To pokazuje jak wątpliwa jest rzetelność zarzutów zespołu Mariana Banasia - są one absurdalne i dobitnie świadczą o tym, że główną motywacją raportu jest polityczna gra prowadzona przez prezesa NIK.

Wśród poniesionych kosztów wymienia się m.in. wynajem sali na konferencję Fundacji Wyszehradzkiej, prowadzenie cywilnych kursów przedmałżeńskich przez Fundację Mamy i Taty oraz badanie prześladowań chrześcijan w Polsce. Jak skomentuje Pan te zarzuty?

To było bardzo duże wydarzenie o charakterze międzynarodowym, uczestniczyli w nim wybitni specjaliści z różnych dziedzin, panele dotyczyły wielu zagadnień dot. zwalczania i przeciwdziałania przestępczości. W mojej opinii to broni się samo. Zarzuty NIK w tej kwestii bardzo mnie zaskoczyły, szczególnie, że obecny prezes Marian Banaś sam brał w niej czynny udział. Jak sądzę wówczas doceniał wartość tej konferencji. Jeśli chodzi o Fundacje Mamy i Taty mamy tutaj do czynienia z hipokryzją i podwójnymi standardami NIK. Zwycięzców konkursów wyłaniają eksperci w drodze bardzo szczegółowej ewaluacji, na podstawie szeregu kryteriów i subiektywne zachcianki prezesa Banasia nie mogą wpływać na niezależny i obiektywny wybór.

Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości przekazało w komunikacie, że resort wyraża głęboki sprzeciw wobec próby podważenia przez Najwyższą Izbę Kontroli uczciwości i wiarygodności Ewy Błaszczyk prowadzącej klinikę "Budzik". Czy mógłby Pan rozwinąć tę odpowiedź?

Fundacja "Akogo?" Ewy Błaszczyk złożyła najlepszą, bardzo dobrze udokumentowaną ofertę i wygrała w konkursie w ramach tworzenia sieci pomocy pokrzywdzonym przestępstwem. Zgodnie z przyjętym programem oprócz sieci ośrodków świadczących darmową pomoc prawną i psychologiczną, a także całodobowej infolinii, przewiduje się też powołanie specjalistycznych centrów wsparcia realizowane przez fundacje Subvenio z Łodzi, wyspecjalizowana w pomocy rehabilitacyjnej dla ofiar wypadków komunikacyjnych, Profeto w Warszawie, czy właśnie „Budzik” dla osób w śpiączce. Każdego roku blisko 600 osób zapada w śpiączkę, w tym 150 dzieci. Między 50 a 70 proc. osób w śpiączce to ofiary przestępstw – pobicia, wypadków komunikacyjnych, niejednokrotnie spowodowanych przez pijanych kierowców. Próba podważenia pomocy niesionej przez Fundację „Akogo?” to najbardziej haniebny i obrzydliwy ze wszystkich, które wyprodukowano na potrzeby tego politycznego „raportu”. Najbardziej oburzające, że w toku kontroli Pani Ewa Błaszczak musiała odpowiadać na kuriozalne pytania, czy będzie leczyć również sprawców wypadków drogowych? Zdaniem NIK mogłoby się też okazać, że po zakończeniu umowy z Funduszem Sprawiedliwości prowadząca klinikę Ewa Błaszczyk zmieni przeznaczenie kliniki. I co miałoby powstać w miejsce tego wspaniałego i ogromnie potrzebnego projektu? Spa? Takie próby podważenia autorytetu Pani Błaszczak należy uznać za wyjątkowo perfidne, potwierdzają one też fatalny poziom merytoryczny raportu - w dokumentach podpisanych przez Fundusz i fundacje są klauzule gwarantujące ciągłość zadań po zakończeniu jego finansowania.

Źródło: DoRzeczy.pl
 53
Czytaj także