O zdjęciu drzewa z wiewiórką wykonanym w stołecznym Parku Szczęśliwickim, które stało się dla niektórych mediów i internautów symbolem "Lex Szyszko" pisaliśmy już dziś rano. Sprawę ostatecznie kończy stanowisko urzędu Dzielnicy Ochota.
Jego rzeczniczka, Monika Beuth-Lutyk poinformowała, że drzewa (które miało być ofiarą polityki ministra środowiska - red.) nikt nie wyciął, ale że zostało złamane przez ubiegłotygodniową wichurę. – Wiewiórki tam wtedy nie było, więc albo sama się tam teraz położyła, albo ktoś znalazł i położył – zasugerowała rzeczniczka, która dodała, że zwierzę nie żyje. – Jest nam jej szkoda, ale nie wiemy, jak się stało, że jest martwa – przyznała.
Czytaj też:
Akcja wiewiórka. "GW i lewactwo grzeje się fotką, a drzewa wycięła Gronkiewicz-Waltz w 2016"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
