KrajEkoutopie. Ile kosztuje lepszy świat?

Ekoutopie. Ile kosztuje lepszy świat?

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: FOT. FOTOLIA
Dodano 18
W pędzie do coraz bardziej ekologicznego życia rzadko kto zauważa, że to, co ma być lepsze, wciąż jeszcze nie jest opłacalne.

Wszystko ma być bardziej ekologiczne, zdrowe i zielone. To już od dekad odgórnie obowiązujący trend, który sam w sobie nie jest zły. Ba, jest bardzo dobry. Płynąc jednak w nurcie powszechnej radości z coraz bardziej ekologicznego życia, wielu przestaje zauważać, że to, co określa się jako „eko”, często nie jest opłacalne – nie jest więc aż tak korzystne dla społeczeństwa, jak mogłoby się wydawać. Bywa też, że spośród kilku dróg wybierana jest ta, która kończy się ślepą uliczką.

NAŁADOWANI

Być może właśnie na taką uliczkę wjeżdżają elektryczne samochody, powszechnie uznawane obecnie za jedyną przyszłość motoryzacji. Czy na pewno?

Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją, musi pamiętać, że elektryczne samochody to żadna nowość. To wręcz prehistoria. Na przełomie XIX i XX w. w USA samochodów elektrycznych było mniej więcej tyle samo cobenzynowych. Rozpędzały się całkiem nieźle, a zasięg pozwalał na przejechanie ok. 100 km. Akumulatory można było naładować w pół doby. Dlaczego te konstrukcje przegrały wyścig z silnikami spalinowymi? Bo silnik benzynowy zapewniał większy zasięg i można go było szybko zasilić, by pojechać dalej. Czy to nie brzmi dziwnie znajomo? Dokładnie te same problemy dotyczą współczesnych konstrukcji elektrycznych wielkich koncernów. Zasięg samochodów elektrycznych wciąż jest nieporównywalnie mniejszy niż samochodów spalinowych, a ładowanie trwa tyle samo co ponad sto lat temu. W dodatku – co istotne – cena rynkowa tych pojazdów jest znacznie wyższa niż ich spalinowych odpowiedników.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 10/2017
Cały artykuł dostępny jest w 10/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
 18
  • Piotr IP
    Z wad to obecnie tylko cena pozostała. Tesla juz sprzedaje samochody e których zasięg śni czas ładowania nie są już problemem
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Marek IP
      Tak podsumowując dyskusje o autach elektrycznych - tu chodzi tylko o to aby nie skasowali dotacji dla bogatych osób za które my płacimy rachunki! W zeszłym roku w Londynie (przy słupie do ładowania auta) rozmawiałem z właścicielem najnowszego sportowego BMW na prąd (auto kosztuje 200.000 Euro) - On dostał dotacje na zakup auta 100.000 euro, prąd jest tam dotowany do takich celów - On załadował sobie za 1 funta energie na 60-100 km (litr paliwa tam to ok. 1 funt) - bo to auto dalej nie pojedzie - trzeba ładować na nowo. A w czym rzecz? trzeba mieć 100.000 Euro i bedą to dotowali zwykli obywatle i będzie można na ich koszt się nadymać że ma siętakie auto. Dania skasowała dopłaty do aut elektrycznych i prądu do nich - i jak reką odjął, nikt takich aut tam nie kupuje i zaczeli je sprzedwać do Niemiec i Beneluxu.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Gienek IP
        Entuzjaści samochodów elektrycznych najczęściej podają jako argument "za" niższy koszt przejechania 100 km "na prądzie" w stosunku do benzyny. Są to jednak tylko pozorne koszty. Nie wlicza się do tego konieczności wymiany całego pakietu akumulatorów co kilka lat których koszt jest niebagatelny. Koszt eksploatacji takiego samochodu wychodzi wtedy wyższy niż zwykłego. Mój przedmówca Marek słusznie również wspomniał o utylizacji akumulatorów - do tego trzeba dodać również fakt, że na świecie nie ma tyle zasobów litu aby wyprodukować miliony nowych akumulatorów.
        Dodaj odpowiedź 2 0
          Odpowiedzi: 0
        • Marek IP
          A które to auta elektryczne tak działają? Bo to wychodzi na "perpetum mobile" - czyli energia z nikąd. Sprawność energetyczna jest obecnie taka: z 1 kg paliwa w silnikach spalinowych mamy 60-70% energi, w przypadku elektrycznych 20-25% bo taka jest sprawność elektrowni i lini przesyłowych. Tu innna ciekawostka - Pralka zużywa 2 kW a  np.
          przeciętne słabe auto 50 kW - taką energie trzeba tam wpompować bo akumulator nic sam nie wyprodukuje. Pozatym - nikt tego zauważył - a policzyli to fachowcy że gdyby np. w Warszawie wszystkie auta byłyby elektryczne to trzeba by wybudować jeszcze ok 8-10 elektrowni - ładnie byśmy wyglądali między tymi ekologicznymi kominami a i zużycie paliw poszłoby 3 razy do góry. Należy jeszcze wspomnieć o problemach utylizacji akumulatorów litowych stosowanych w tych autach - tam są bardzo szkodliwe związki. Mam wykształcenie techniczne (projektowanie aut) i nieco się na tym znam.
          Dodaj odpowiedź 3 2
            Odpowiedzi: 0
          • shark IP
            Podobnie można mówić o eksploracji kosmosu : bez sensu, bo i tak nie mamy szans na dotarcie nawet do najbliższej podobnej ziemi planety. A jednak ma to sens tak jak tworzenie kolejnych prototypów aut elektrycznych bo to daje szansę na postęp, na odkrywanie nowych możliwości. Niema postępu kiedy się nad czymś nie pracuje. Koła też nie wymyślono w jeden dzień. To co dziś jest nieopłacalne w przyszłości może być jedynym możliwym rozwiązaniem.
            Dodaj odpowiedź 4 0
              Odpowiedzi: 0
            • Letawi IP
              Do Artek - a czy Ty nie widziales okolic elektrowni? Poza atomowymi - brod, smrod i troche bogactwa (bo jest skad cos wyniesc).A atomowki sa teraz bardzo beee. I tam rodzi sie energia do aut elektrycznych. Wcale nie jest czystsza. A do tego trzeba przetransportowac - ze stratami do 40%. Madre, czy nie?
              Dodaj odpowiedź 3 0
                Odpowiedzi: 1
              • Artek IP
                stoczniowec, a pomyślałeś, że wyprodukowanie paliwa to też dość brudny proces? Jak nie, to podjedź pod jakąś rafinerię i się przyjrzyj. Nie wspominam już o tym, że ropę trzeba wydobyć i przetransportować.
                Dodaj odpowiedź 1 6
                  Odpowiedzi: 1
                • stoczniowiec IP
                  Następna "akcja" robienia ludzi w konika. Wielkie słowo , EKOLOGIA. A czy ktoś z odbiorców propagandowej akcji "ekologia" zastanowił się nad tym, że aby naładować akumulatory w tych pojazdach trzeba tą energię wyprodukować i przesłać. Więc muszą być zwiększone "moce" przerobowe wszelkich elektrowni. A co za tym idzie zwiększone zapotrzebowanie na kopaliny, zwiększona emisja CO2 do atmosfery po ich spaleniu. Następny przekręt "ekologiczny" aby wydrenowac kieszenie odbiorców.
                  Dodaj odpowiedź 11 1
                    Odpowiedzi: 0
                  • Artek IP
                    Nie, żebym się czepiał, ale przed napisaniem takiego artykułu warto byłoby sprawdzić, czy jakiś postęp technologiczny nie nastąpił, żeby potem głupot nie pisać.
                    Obecny zasięg samochodów elektrycznych sięga 500 km (sporo spalinowych ma mniejszy), a czas ładowania wynosi 15-45 minut
                    Dodaj odpowiedź 8 4
                      Odpowiedzi: 1
                    • Batyak IP
                      No ale jest państwo "przodownik" które zamierza utopić miliardy w poronionym programie budowy "narodowego samochodu elektrycznego". A może to pomysł na ciepłe posadki dla kolesi?
                      Dodaj odpowiedź 3 3
                        Odpowiedzi: 1
                      • Eko-loko pac pod oko IP
                        Eko-duraczenie nic więcej w politycznej ekologii nie ma.
                        Dodaj odpowiedź 5 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • Adam K. IP
                          Co to jest "ekologiczne życie" ? Co to jest "ekologia"? Naturalnym stanem symulacji zwanej Ziemia, jest ciągła zmienność wizualizacji środowiska graficznego. Debilne siłowanie się o utrzymanie stanu tzw. środowiska w niezmienionej postaci, jest sprzeczne z tzw. naturą czyli wbudowaną w kod wspomnianą wyżej zmiennością. Tylko nieświadomi sensu życia, niedouczeni debile mogą prowadzić takie działania.
                          Dodaj odpowiedź 3 0
                            Odpowiedzi: 0

                          Czytaj także