Rosyjski dziennikarz: „W Polsce odradza się nazizm”
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Rosyjski dziennikarz: „W Polsce odradza się nazizm”

Dodano: 85
Kreml
Kreml
Pakt Ribbentrop-Mołotow nie był przyczyną II wojny światowej, w Polsce nie było antyhitlerowskiej partyzantki, a Żołnierze Wyklęci byli nazistami. Taka interpretacja historii w programach publicystycznych na antenie rosyjskiej telewizji publicznej jest normą.

Prokremlowskie media jak mantrę powtarzają chwytającą za serce „wielkoruskiego patrioty” opowieść o tym, jak to niewdzięczna Europa Środkowo-Wschodnia podważa zasługi „wyzwolicielskiej” Armii Czerwonej w zwycięstwie nad faszyzmem. W ubiegłym tygodniu goście programu publicystycznego „Osobajastatja” („Sprawa nadzwyczajna”) na antenie państwowej telewizji „Zwiezda” dyskutowali właśnie na temat „Bitwy o historię”. Punktem wyjścia do debaty był felieton, którego narrator bił na alarm: „na zachodzie piszą na nowo historię!”. W tej „nowej, skandalicznej wersji dziejów” Stalin jest zbrodniarzem równym Hitlerowi, pakt Ribbentrop-Mołotow – przyczyną II wojny światowej, a Armia Czerwona przyniosła Ukrainie, Polsce czy krajom bałtyckim zniewolenie. A to, zdaniem prokremlowskich publicystów i polityków, narracja niedopuszczalna. I to wcale niekoniecznie dlatego, ze zdaniem Rosjan nieprawdziwa. Nie kwestionują bowiem, że w 1939 roku wkroczyli do Polski. Nie uważają tego jednak za zbrodnię porównywalną z agresją niemiecką.

„Polscy okupanci i sowieccy wyzwoliciele"

„Ukraińcy witali kwiatami Armię Czerwoną, bo przyniosła im wyzwolenie spod polskiej okupacji!” - argumentował Aleksandr Czalenko, dziennikarz, powtarzając przy tym w zasadzie dosłownie sowiecką propagandę tamtych czasów, w myśl której najazd ze wschodu przyniósł nie tylko wolność, ale i cywilizację: „Moja babcia została 1939 roku wysłana na zachodnią Ukrainę, uczyć niepiśmienne dzieci ukraińskie!”. W pakcie Ribbentrop-Mołotow też nie było niczego zdrożnego – w końcu Polska w 1934 roku też podpisała pakt z Niemcami. I nie ma znaczenia dla rosyjskich publicystów, że porozumienie to nie zakładało żadnych rozbiorów innego państwa. Poza tym, zdaniem Rosjan, pakt niemiecko-sowiecki był niczym w porównaniu z Monachium, tymczasem przedstawiany jest jako „niemalże spisek dwóch totalitarnych państw!”. Reasumując: w myśl tej narracji przyczyną wybuchu wojny była niemiecka agresja, z którą Stalin nie miał nic wspólnego, ponieważ po pierwsze, jakiekolwiek porozumienie z Hitlerem podpisał jako ostatni z wielkich graczy europejskich, po drugie zaś – był do tego „zmuszony” wobec niechęci Zachodu.

„Polscy naziści nie zasługują na swoje państwo”

Przede wszystkim jednak Związek Sowiecki, co słychać z Kremla już od dawna, „wyzwolił Polskę od faszyzmu”. Tomasz Maciejczuk, polski dziennikarz udzielający się w rosyjskich mediach, stwierdził, że czerwonoarmiści byliby bohaterami jedynie wówczas, gdyby po „wyzwoleniu” wycofali się z Polski, zamiast ją okupować. Na to z wielkim żarem i rozbrajającą szczerością odpowiedział Andriej Fjefjełow, redaktor naczelny stacji telewizyjnej „Djeń” („Dzień”): „A co wy byście chcieli: żeby rosyjski żołnierz przegonił Hitlera z Polski, a potem tak po prostu dał jej wolność, żeby znowu się dogadała z Anglią przeciw Rosji?! Zresztą, swoje pretensje kierujcie do Roosevelta i Churchilla, nie do nas!”. Maciejczuk próbował polemizować, argumentując, że przecież Polacy w latach 1939-1945 walczyli z hitlerowskimi Niemcami”. Fjefjełow zbył ten argument lekceważącym gestem, komentując: „Dajcie spokój z tymi mitami, to tak sami, jakby powiedzieć, że banderowcy walczyli z Niemcami!”. Prowadzący zadał polskiemu dziennikarzowi prowokacyjne pytanie „Czy zgadza się pan, że Polska nie walczyła z niemieckim okupantem?”. Maciejczuk, protestując, przypomniał o Powstaniu Warszawskim, które nie doczekało się pomocy Stalina. Nikt jednak nie zwracał uwagi na tę argumentację. W pewnym momencie zarówno prowadzący, jak i adwersarze polskiego dziennikarza, zaczęli mówić językiem polskiej i zachodnioeuropejskiej lewicy. Stwierdzili, że w Europie Środkowej odradza się faszyzm. I nie mieli na myśli jedynie Ukrainy, bynajmniej. „Naziści, którzy w Polsce współpracowali z III Rzeszą, teraz są traktowani jako bohaterowie!” krzyczał wręcz Fjefjełow, ignorując protesty Maciejczuka. Wtórował mu prowadzący program, bezkrytycznie cytując fragment artykułu z gazety „Argumenty niedjeli” („Argumenty tygodnia”): „W polskim mieście Hajnówka odbył się tzw. marsz Żołnierzy Wyklętych”. Żołnierzami Wyklętymi nazywano uzbrojone grupy nazistów, którzy działali na terenie Polski po II wojnie światowej i dokonywali zbrodni wojennych pod szczytnymi hasłami walki o wolność ojczyzny”. Fjefjełow stwierdził ponadto, że „Polacy, niestety, nie mają prawa do własnego państwa”, a „niepodległość Polski to bzdura”.

Źródło: DoRzeczy.pl
 85
Czytaj także