KrajPotrzebowała pomocy, zabrali jej dzieci

Potrzebowała pomocy, zabrali jej dzieci

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Flickr / Boris Kerah/(CC BY 2.0)
Dodano 22
Młodą matkę partner zostawił z półtoraroczną Nikolą i trzymiesięcznym Mikołajem. Kiedy kobieta przeżywała trudne chwile i nie radziła sobie emocjonalnie z sytuacją, jej bliscy poszli do Ośrodka Pomocy Społecznej, aby prosić o pomoc asystenta rodziny. Pracownik socjalny zamiast pomóc przyjechał zabrać dzieci do rodziny zastępczej. Teraz kobieta walczy o ich powrót przed sądem.

W pokoju zostały dziecięce zabawki, ubranka i puste łóżeczka. 17 lutego pracowniczka Ośrodka Pomocy Społecznej w Błoniu w asyście policji weszła do domu Klaudii Rajchert w mazowieckim Łaźniewie. Dwójka dzieci – półtoraroczna Nikola i trzymiesięczny Mikołaj – trafiła do rodziny zastępczej. Dzieci zostały zabrane w trybie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie po tym jak do OPS zgłosiła się ich babcia. Nie informowała jednak o przemocy wobec dzieci, ale prosiła o pomoc dla córki, która znalazła się w trudnej sytuacji życiowej. – Poszłam do OPS prosić o asystenta rodziny dla córki. Została sama z dwójką malutkich dzieci, chłopak ją zostawił. Nie radziła sobie z emocjami – mówi Anna Rajchert, babcia dzieci. Dziś żałuje, że zwróciła się do OPS. – Ja się nie spodziewałam czegoś takiego. Szukałam pomocy dla córki, a tymczasem zabrano jej dzieci – mówi wstrząśnięta.

Matka dzieci jest w trudnej sytuacji życiowej. Ma 20 lat. Mieszka w jednym domu z matką, jej nowym partnerem oraz dwójką swojego młodszego rodzeństwa. – Ojciec Nikoli i Mikołaja nie interesuje się dziećmi, nie łoży na nie, nie mam też zasądzonych alimentów. Trudno jest mi poradzić sobie z sytuacją i dlatego w domu często wybuchały kłótnie. Ala ja wyładowywałam swoje emocje na mamie a nie na dzieciach – mówi Klaudii Rajchert. Zapewnia, że przemocy wobec dzieci nigdy nie stosowała. Pokazuje dokumenty od pediatry, do którego chodziła z dziećmi. Lekarz poświadcza, że nie zauważył śladów przemocy. – Zrobię wszystko aby odzyskać dzieci. Są całym moim światem – podkreśla matka.

Ośrodek Pomocy Społecznej w Błoniu nie ma sobie nic do zarzucenia. Dyrektor Anna Fuglewicz odmówiła nam jednak komentarza. Stwierdziła, że już tłumaczyła się urzędnikowi z ministerstwa i wydała stosowne oświadczenie dziennikarce programu „Sprawa dla reportera” Elżbiecie Jaworowicz. Sprawa jest dla niej zamknięta, odsyła nas do postanowienia sądu w Grodzisku Mazowieckim, który na posiedzeniu 18 lutego podjął decyzję o umieszczeniu Nikoli i Mikołaja w rodzinie zastępczej na czas postępowania. W uzasadnieniu sędzia napisała, że w toku prowadzonych czynności „uprawdopodobniono”, że Klaudia Rajchert nie potrafi panować nad emocjami i wobec domowników stosuje „przemoc słowną”. Sędzia zwróciła uwagę, że uderzyła zabawką i zepchnęła z fotela swoją dziewięcioletnią siostrę, w napadzie złości rozchlapała jedzenie w kuchni, a w przeszłości leczyła się psychiatrycznie.

Klaudia Rajchert wyjaśnia, że w czasie interwencji na żądanie OPS została zawieziona do szpitala psychiatrycznego w Tworkach. ‒ Jako dziecko miałam problem z emocjami, leczyłam się. Zgodziłam się na wizytę w szpitalu i leczenia, ale lekarz na izbie przyjęć nie widział potrzeby zatrzymania mnie w szpitalu i podjęcia leczenia – mówi. Jeszcze tego samego dnia wróciła do domu. Pokazuje nam pismo z izby przyjęć. Lekarz pisze w nim, że nie zauważył zaburzeń psychotycznych, a pacjentka ciepło i z miłością wyrażała się na temat dzieci.

Matka w kajdankach

Sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich Klaudii Rajchert jest w toku. W pomoc młodej matce włączyła się Fundacja Rzecznik Praw Rodziców, która przyjrzała się przypadkowi po tym jak rodzina zadzwoniła na Telefon Wsparcia Rodziców zagrożonych odebraniem dzieci prowadzony przez fundację. Marzena Kąkała, która zajmuje się sprawą jest zdania, że dzieci zostały zabrane z domu pochopnie. – Została wdrożona procedura z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, którą stosuje się w razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą w rodzinie. W takim przypadku pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny bez decyzji sądu. Zastosowana procedura doprowadziła do naruszenia dóbr dzieci, poprzez rozrywanie biologicznych więzi rodzinnych w sytuacji, która tak radykalnych działań nie wymagała. Pracownik socjalny zamiast objąć wsparciem matkę z dziećmi wybrała jedną z najdrastyczniejszych form ingerencji w rodzinę, w naszej opinii zupełnie nieuzasadnioną okolicznościami ‒ mówi Marzena Kąkała. Dodaje, że w przypadku dzieci Klaudii Rajchert po wizycie babci w OPS pracownik socjalny przyjechał do domu już z zamiarem zabrania dzieci. ‒ Obecna była nie tylko policja i pogotowie ratunkowe, ale także rodzina zastępcza, do której trafiły dzieci. To działania niezrozumiałe, bo pracownikowi socjalnemu powinno zależeć na tym by pomóc matce, dać jej szansę. Zabranie dziecka z domu, to dla niego ogromna trauma. Młodsze dziecko było jeszcze karmione piersią. Przemoc słowna, o której napisał sąd nie jest wystarczającym powodem, by zabrać dzieci do rodziny zastępczej.

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców zwraca też uwagę na dantejskie sceny w domu Rajchertów podczas interwencji OPS. Młoda matka została zakuta w kajdanki, doszło do szarpaniny z policją. ‒ Miałam małego na rękach, a policja założyła mi kajdanki – relacjonuje Klaudia Rajchert. – Zaczęli nawet dusić Klaudię. Krzyczałam do nich, żeby ją zostawili bo zaduszą mi dziecko – mówi z kolei babcia.

Ewelina Gromek-Oćwieja oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego tłumaczy, że podczas interwencji matka dzieci „wykazywała zachowania agresywne oraz wyrażała groźby autoagresji”. ‒ Z uwagi na zachowanie kobiety podczas interwencji oraz nie wykonywanie przez nią poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy, zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego zgodnie z ustawą z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, a następnie doprowadzono ją do karetki pogotowia i przetransportowano do szpitala – odpowiedziała „Do Rzeczy” Gromek-Oćwieja.

Marzena Kąkała wyjaśnia, że rodzice różnie zachowują się, kiedy w domu zjawiają się służby chcące odebrać im dzieci. Często reagują bardzo emocjonalnie. ‒ I trudno się im dziwić. Jeśli wcześniej się z nami kontaktują uczulamy ich na to, by podczas interwencji trzymali nerwy na wodzy. Rodzina Rajchertów zgłosiła się do nas już po interwencji OPS – mówi.

Rajchertowie twierdzą, że konieczności zabrania dzieci nie widział nawet lekarz pogotowia, który został wezwany. ‒ Ten lekarz kilkakrotnie przyjmował moje dzieci, gdy były chore. Nie widział powodu, żeby je zabierać. Kiedy odjechał, pracownica OPS skontaktowała się z sądem. Wezwała karetkę powtórnie i podała sądowi lekarza do telefonu. Za drugim razem się podpisał – relacjonuje matka dzieci. Czy lekarz rzeczywiście został zmuszony do podpisania się pod protokołem? Powiatowa Stacja Ratownictwa Medycznego Powiatu Warszawskiego Zachodniego odmówiła nam odpowiedzi na pytanie, zasłaniając się ochroną danych wrażliwych.

Wizyty raz na tydzień

Co dalej z Nikolą i Mikołajem? ‒ W dniu dzisiejszym uczestniczyliśmy w sprawie w trybie zamkniętym o ograniczenie władzy rodzicielskiej Klaudii Rajchert w Sądzie Rodzinnym w Grodzisku Mazowieckim. Sąd postanowił utajnić proces. Kolejne posiedzenie odbędzie się już 20 kwietnia w celu przesłuchania kolejnych świadków w sprawie ‒ mówi Marzena Kąkała.

Od blisko dwóch miesięcy matka widuje się z dziećmi raz w tygodniu. – Godzę się na wszystko, aby tylko dzieci wróciły. Byłam na prywatnej wizycie u psychiatry, zgłosiłam się na warsztaty rodzicielskie w Błoniu, jestem umówiona na rozmowę z psychologiem, już znalazłam pracę, podpisałam umowę zlecenie – wylicza młoda matka.

Dorota Trautman Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie zaznacza, że postanowienie sądu rejonowego w Grodzisku Mazowieckim, który podjął decyzję o umieszczeniu dzieci w rodzinie zastępczej ma charakter tymczasowy, może zostać zmienione w każdym czasie w zależności od okoliczności sprawy i ewentualnych nowych ustaleń czy zgromadzonych nowych dowodów. – Po wydaniu postanowienia z 18 lutego 2017 r. zlecone zostały dalsze czynności mające na celu ustalenie i wyjaśnienie okoliczności istotnych dla ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy – tłumaczy Trautman. – W ramach prowadzonego postępowania sąd opiekuńczy może podejmować działanie ukierunkowane na ingerencję we władzę rodzicielską, ale i działania ukierunkowane na uruchomienie potrzebnego rodzinie wsparcia i pomocy. Wszystko jest uzależnione od indywidualnego przypadku i okoliczności faktycznych danej sprawy. Mogę jedynie wskazać, że z poczynionych dotychczas ustaleń wynika, iż rodzina małoletnich niewątpliwie wymaga wsparcia, zakres którego zostanie ustalony w wyniku toczącego się postępowania.

Marzena Kąkała zwraca uwagę, że wciąż dochodzi do sytuacji, gdzie odebranie dzieci rodzicom wzbudza duże wątpliwości, co do zasadności takiego kroku. W ciągu miesiąca poprzez Telefon Wsparcia Rzecznika Praw Rodziców zgłaszanych jest kilkanaście takich spraw.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ zma
 22
  • Do Pani Agnieszki Od Angeliki.G IP
    Plus dodam jeszcze że jej rodzina nie poszła do ops ze względu na to że Klaudia sobie nie radzi . Poszli by powiedzieć o tym że nie radzą sobie Z NIĄ . Po tym jak wyważyła drzwi w mieszkaniu gdzie po drugiej stronie stała mała Nikola jej rodzina zaprotestowała i powiedziała DOŚĆ ! . A ja za to byłam obwiniana . Że to moja wina i że to ja zgłosiłam . Usłyszałam przepraszam ? Nie . Matka 2 małych dzieci doprowadziła mnie do tego bym poroniła . Kiedy byłam w ciąży ona ze swoją mamą ciągle dzwoniły i ciągle straszyły i wyzywały . Byłam w 4 msc ciąży! po jednym z telefonów od nich zaczęłam ronić . Kiedy było już po wszystkim usłyszłam takie o to słowa : Bardzo ci tak dobrze szma##o ! twoje dziecko wyczuło że będzie mieć matkę ku##e i spier### od ciebie. Byłam z tym na policji ale nic innego nie usłyszałam jak : Proszę założyć sprawę my nic z tym nie możemy zrobić . Jeśli Pani Agnieszka to czyta to prosiła bym o zmienienie artykułu na prawdziwy . Ja wiem że jej mam Anna ma pewne znajomości w gazetach i tv ale to nie oznacza że można bez karnie głosić kłamstwo i na dodatek obarczać winą nie winnego faceta który sam w tym wszystkim jest poszkodowany .
    Dodaj odpowiedź 1 1
      Odpowiedzi: 0
    • Angelika . G IP
      Dlaczego wy jej w to wierzycie? Jestem obecną Partnerką tego oto "drania" który ją zostawił . Zostawił ją bo go biła okradała i się nad nim znęcała wraz ze swoją rodziną ! Wyrzucała go o 3 w nocy w zimę z domu bez kurtki portfela i telefonu komórkowego bo nie kupił jej paczki papierosów . Jej rodzina również jest przez nią zastraszona . Dlaczego jej ojczym sobie założył sejf w swoim własnym domu ? Dlatego że Pani Klaudia Rajchert go okradała . Ja do dnia dziś niestety mam same nie przyjemności ze strony tej rodziny . Jestem wyzywana nękana zastraszana itp . Po jej ostatnim sms z wyzwiskami powiedziałam że pójdę z tym na policję . Zagroziła mi od razu że wyląduje w szpitalu z obitą twarzą . Kiedy Emil od niej się uwolnił chciał kontaktu z dziećmi na co mu nie pozwalano bo szły w jego kierunku grozby że jeżeli przyjedzie do jej rodzinnego miasteczka to zostanie wywieziony do lasu . Nie dziwi mnie to że się bał skoro już przeżył tyle nie przyjemności ze strony tych ludzi . Ojczym Klaudii zadał mu kiedyś pytanie . Po co ty z nią jesteś ? zniszczysz sobie życie chłopaku .I miał racje . To nie jest tak jak ona o tym mówi . Dzieci zostały zabrane ze względu na to że ich matka nie ma najlepiej w głowie . Nikolka była karmiona chipsami Colą i chińskimi zupkami . Najprawdopodobniej przez te błędy żywieniowe nabawiła się atopowego zapalenia skóry . Dzieci kiedy trafiły do rodziny zastępczej były w opłakanym stanie Nikola miała na całym ciele rany i przy rozbieraniu jej do kąpieli płakała z bólu w niebo głosy . Pani z rodziny zastępczej musiała ją najpierw namoczyć żeby zdjąć z niej ubranka . Książeczka zdrowia Nikoli jest pusta . Ma jedyny wpis ze szpitala w którym wylądowała w wieku 3 msc przez Panią Klaudię ze względu na to że jezdziła w zimę z Nikosią do Warszawy by spotkać się ze swoim kochankiem dilerem Jerzym i ze swoją koleżanką Basią której również zabrali dzieci ponieważ miała duże problemy z narkotykami . Kiedy była w pierwszej ciąży zdradzała biologicznego ojca jej dzieci z jego przyjacielem . Mały Mikołaj który również został zabrany miał potworne odparzenia na pupie i nie tylko . Pani Klaudia przewijając dziecko nie używała do tego kąpieli tylko samej chusteczki i pampersa . Klaudia tuż po urodzeniu dziecka balowała ciągle . Przebywała w lokalach gdzie były narkotyki alkohol i kilometrowe chmury z dymu papierosowego . W  kwietniu dostała NAKAZ od lekarza by zdjęto Nikosi kolczyki ze względu na to że ma naderwane ucho i rany zaczęły się paskudzić . Koczyki jednym słowem się nie przyjęły . Niestety Klaudia ich nie zdjęła . Zrobiła to za nią Pani z rodziny zastępczej . Tą dziewczynę powinno się leczyć . Na dzień dzisiejszy oboje z rodziców mają ograniczone prawa rodzicielskie z pozwoleniem na widzenia . Ale co z tego . Ich ojciec a mój partner miał zostać powiadomiony dorogą listowną o każdej sprawie . Niestety nie przyszło ani awizo ani żaden listonosz bo Pani Klaudia podała celowo błędnie jego dane . Ja mam wszystkie rozmowy z nią nagrane na dyktafon . Wszystkie sms itp . I uwierzcie mi że tym dzieciom teraz Bóg zesłał dar w postaci szczęścia w dniu kiedy zostały jej odebrane . Jeśli chodzi o interwencje policji w dniu zabierania jej dzieci to funkcjonariusze musieli reagować ponieważ Klaudia była agresywna nie tylko w stosunku co do nich . To że do Tworek pojechała to tylko i wyłącznie może sobie sama podziękować . Kto normalny dzwoni do OPS i mówi cyt: Dzień dobry czy Państwo mogli by zabrać moje dzieci bo ja bym się chciała zabić . Ludzie nie wierzcie w te bzdury . Wysłuchajcie sądu , jej kuratorki którą ma od czasów gimnazjalnych czy nawet wcześniejszych , wysłuchajcie też 2 strony żeby postawić jakiekolwiek wnioski . Nie życzę nikomu by w waszym życiu pojawił się ktoś taki jak Pani Klaudia Rajchert ponieważ to nic dobrego nie wniesie wam do waszego życia . Pierwsze dziecko Nikolę zrobiła sobie po to by wyjść z ośrodka . 2 dziecko prawdopodobnie nie należy do niego ponieważ w tym czasie gdy doszło do zapłodnienia pojechała na mokotów bawić się w najlepsze i ćpać . A znalazła się tam tylko i dlatego bo  facet który im wynajmował mieszkanie wyrzucił Klaudie za drzwi bo rozwaliła pół mieszkania , pobiła swojego wtedy obecnego partnera a ojca Nikoli . Gdzie było wtedy dziecko ? Leżało w łóżeczku i płakało na cały głos patrząc na to wszystko . Tyle ile mogłam powiedzieć w tej sprawie to powiedziałam . Nie potrafię zrozumieć tego do dnia dziś czemu taki człowiek jak ona bez karnie chodzi po tym świecie . Dziękuję za uwagę .
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0
      • PRZECIW PRZEMOCY ,OŚRODKOM SPOŁECZNYM STOP IP
        W większości OPS w Polsce powinni zmienić na nie Ośrodki pomocy społecznej tylko ośrodki przemocy społecznej,
        bądź w uzasadnieniach piszą to co chcą tak by zaszkodzić danej rodzinie, a żeby na ich stronę było ze pomagają, pomagają owszem ale dla straty dla dzieci i wpierają ludziom rzeczy różne które później mają negatywne konsekfencję
        więc niech zajmą się takie ośrodki pomocą a nie wykańczaniem ludzi tak jak to się dzieje na Mazowszu nie daleko Ostrołęki
        Dodaj odpowiedź 2 0
          Odpowiedzi: 0
        • Bwana Kubwa IP
          Handele handele. Niemcy dobrze płacą za polskie dzieci.
          Dodaj odpowiedź 6 0
            Odpowiedzi: 0
          • pytek IP
            Dlaczego w rodzinach np., muzułmańskich NIKT nie odważy się zabrać dziecka?
            Dodaj odpowiedź 7 1
              Odpowiedzi: 0
            • Coxco IP
              Kilka takich spraw, i pracownicy opieki społecznej zaczną się bać zabierania dzieci z naprawdę niebezpiecznych dla nich domów. Aż dojdzie do tragedii, to wtedy oczywiście prasa będzie krzyczeć "a gdzie była opieka społeczna?".
              Dodaj odpowiedź 5 24
                Odpowiedzi: 0
              • Leming IP
                Podsumujmy - 20 lat, dwójka dzieci, "chłopak odszedł", mieszka z matką i "jej nowym partnerem". Poza tym " w domu często wybuchały kłótnie" . Znamienne, że w tekście nie ma ani słowa o tym, jakim zawodem para się jego bohaterka, ani jej matka (ani nawet "jej nowy partner"). Córeczka nazywa się, jak należy - Nicola. Synowi natomiast dali jakieś dziwne imię - w takich kręgach obowiązuje raczej Brajan czy inny Kłentin.

                Jak widzę, tekst wywołał głębokie poruszenie u PiSiorstwa - zabrali matce dzieci, by te, jak osiągną wiek dwudziestu lat nie zostały wszczynającymi burdy bezrobotnymi z dwójką dzieci, bez partnera. A przecież prawidłowe rozwiązanie problemu brzmi: DAĆ im pięciopokojowe mieszkanie socjalne, hojny zasiłek i najlepiej pracownika socjalnego do pomocy, żeby to czasem przyszedł i posprzątał bądź ugotował. Aby to sfinansować, wystarczy tylko jeszcze trochę podnieść podatki tym, którzy już dziś oddają państwu ponad 60% tego, co zarobią, by opłacić KRUS, górników, księży, sędziów, prokuratorów no i Misiewiczów w urzędach skarbu państwa. To byłaby normalność a'la PiS...
                Dodaj odpowiedź 11 33
                  Odpowiedzi: 5
                • Oburzona matka IP
                  Ta urzędniczka natychmiast powinna stracić pracę!!!! Nie nadaje się do niej, zafundowała dzieciom traumę na całe życie!!! Ciekawe czy z bogatego domu tak bez konsekwencji zabraliby dzieci???!!!
                  Dodaj odpowiedź 27 7
                    Odpowiedzi: 0
                  • Matka IP
                    Zacznijmy od tego ze jeśli najbliższa rodzina nie mogła zapewnić jej wsparcia tylko chcieli dla nie asystenta rodziny tojuz to jest PATOLOGIa
                    Dodaj odpowiedź 8 27
                      Odpowiedzi: 0
                    • Andrzej IP
                      MOPS to zorganizowana grupa przestepcza. Kto dal im pozwolenie na ten preceder? Zastepcza rodzinka to ladnie brzmi. To jest handel dziecmi I ich organ am I.
                      Dodaj odpowiedź 32 8
                        Odpowiedzi: 0
                      • ZEZOWATE SZCZĘŚCIE Z OPS IP
                        OPS- to Ośrodek Pomocy Społecznej? Czy Ośrodek Potęgowania Stresów?
                        Czy u nas wszystko musi stać na głowie i potęgować koszty nie rozwiązując problemu, dokładać matce i dzieciom nowych i to bardziej dramatycznych?
                        Ile kosztuje nasze państwo pobyt dzieci w rodzinie zastępczej? Gdyby część z tych kosztów przekazać natychmiast matce na czas rozwiązania problemu przez OPS i sądy, do całej reszty stresów i dramatów nigdy by nie doszło.
                        Ile dramatycznych stresów przeżywają w tym czasie dzieci, matka i rodzina?
                        Dlaczego pomoc społeczna nie polega na tym, aby natychmiast uruchomić wypłatę alimentów z funduszu alimentacyjnego i zabrać się za ściągnięcie zadłużenia z należnych dzieciom alimentów od ojca dzieci?
                        Jeżeli w tym kierunku ruszyłaby pomoc matce dzieci, to cała ta niepotrzebna, dramatyczna akcja odebrania dzieci matce, NIGDY NIE BYŁABY REALIZOWANA, ale widać z działania OPS, że oni nie chcą pomagać rozwiązywać problemy dzieci, a tylko się PROBLEMU POZBYĆ.
                        I to wszystko podobno dla DOBRA DZIECI???
                        NIEEE!!! to dla dobra urzędasów i ich spokojnych, CIEPŁYCH STOŁKÓW - JAK DŁUGO JESZCZE?
                        Dodaj odpowiedź 34 6
                          Odpowiedzi: 0
                        • xiom- IP
                          Poza tym, tak się zazwyczaj kończy związek z "partnerem", kiedy trzeba naprawdę zatroszczyć się o dzieci i dom, a nie swoje ego. Lewackie recepty na "szczęście" nie mają ze szczęściem nic wspólnego.
                          Dodaj odpowiedź 33 6
                            Odpowiedzi: 1
                          • pytanie IP
                            skandal - po co są w ogóle tego typu instytucje jak "opieka" społeczna? chyba by były etaty dla "specjalistów"/"pomagierów"....
                            Dodaj odpowiedź 42 5
                              Odpowiedzi: 2

                            Czytaj także