"W kopalni Borynia-Zofiówka Ruch Zofiówka w przodku D4a na poziomie 900 doszło do wstrząsu wysokoenergetycznego połączonego z intensywnym wypływem metanu" – czytamy w komunikacie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia.
Do zdarzenia doszło o 3:40 w nocy. W rejonie wypadku było 52 pracowników, 42 z nich wyszło o własnych siłach.
Sztab akcji nie ma kontaktu z dziesięcioma pracownikami. Trwa akcja ratownicza – podaje JSW.
Morawiecki: Myślami jestem z ich rodzinami
"Kolejne smutne wieści ze Śląska - w nocy w KWK Borynia Zofiówka Ruch Zofiówka w Jastrzębiu Zdroju miał miejsce wstrząs wysokoenergetyczny. Nie ma kontaktu z 10 pracownikami pracującymi w tym rejonie. Myślami jestem z ich rodzinami, które otrzymają niezbędną opiekę i wsparcie" – napisał w sobotę na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.
Według komunikatu JSW, 600 metrów dzieli ratowników górniczych od czoła przodka, w którym prawdopodobnie znajduje się 10 poszukiwanych górników.
– Akcja ratownicza trwa, pierwszy zastęp dotarł do wyrobiska, w którym nastąpił wstrząs. Akcja jest trudna ze względu na atmosferę, która jest w całym wyrobisku. Nie ma jednak żadnych oznak wskazujących na zapłon czy pożar – powiedział Tomasz Cudny, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Z kolei dyrektor pracy w kopalni Zofiówka Marcin Gołębiowski przekazał, że wszystkie rodziny poszkodowanych górników zostały poinformowane o zdarzeniu i mają zapewnioną opiekę, zarówno psychologiczną, jak i medyczną. – Jest nam wszystkim ciężko i modlimy się o to, aby szybko dotrzeć do naszych kolegów – podkreślił Gołębiowski.
Czytaj też:
Akcja ratownicza w kopalni Pniówek nie będzie kontynuowana
