Worki na śmieci i szczątki ośmiu ciał w trumnie admirała Karwety. "Może to kłamstwo nas podzieliło?"

Worki na śmieci i szczątki ośmiu ciał w trumnie admirała Karwety. "Może to kłamstwo nas podzieliło?"

Dodano: 
Trumna z ciałem dowódcy Marynarki Wojennej RP admirała Andrzeja Karwety przed kompanią honorową Marynarki Wojennej podczas rozpoczętych przy historycznym okręcie wojennym ORP Błyskawica na Skwerze Kościuszki w Gdyni
Trumna z ciałem dowódcy Marynarki Wojennej RP admirała Andrzeja Karwety przed kompanią honorową Marynarki Wojennej podczas rozpoczętych przy historycznym okręcie wojennym ORP Błyskawica na Skwerze Kościuszki w Gdyni Źródło: PAP / Adam Warżawa
Mariola Karweta, wdowa po śp. admirale Andrzeju Karwecie, który zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie pod Smoleńskiem, na specjalnej konferencji prasowej ujawniła, że w trumnie jej męża znajdowały się dwa worki na śmieci, w których były szczątki ośmiu innych osób oraz żółta reklamówka. – Mam ogromny żal do rządu, który nie zadbał o bezpieczeństwo człowieka, który dbał także o nasze bezpieczeństwo, nie zadbał o godny pochówek. Mam ogromny żal do ludzi, którzy teraz mówią, że trzeba było zrobić wspólną mogiłę i nie byłoby problemu – mówiła.

Po ekshumacji, której dokonano w Baninie k. Gdańska, szczątki Andrzeja Karwety zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Okazało się, że w trumnie znaleziono liczne części ciał innych członków delegacji.

Czytaj też:
W trumnie Andrzeja Karwety znaleziono liczne części ciał innych osób. "Śledczy byli zszokowani"

Dzisiaj do sprawy odniosła się Mariola Karweta, wdowa po admirale Karwecie. – Mam ogromny żal do rządu, który nie zadbał o bezpieczeństwo człowieka, który dbał także o nasze bezpieczeństwo, nie zadbał o godny pochówek. Mam ogromny żal do ludzi, którzy teraz mówią, że trzeba było zrobić wspólną mogiłę i nie byłoby problemu – mówiła.

– Otwarto trumnę, zobaczyłam mundur mojego męża. Pod mundurem bielizna, nie jego - mała, w znacznie mniejszym rozmiarze, zielona, sądzę, że należała do przedstawiciela wojsk lądowych, szczuplejszego, niższego od mojego męża. Pod bielizną worki - jeden to worek, w jakim zwykle są transportowane ciała ofiar katastrof, morderstw, tyle tylko, że zwinięty i powiązany białym sznurem nylonowym, na jakim wieszano pranie. Obok dwa worki duże, ciemne, na śmieci. I reklamówka żółta, przejrzysta. Tak pochowano mojego męża, ale to nie wszystko – mówiła.

– Wszystko we mnie krzyczy, kiedy słyszę, że państwo się sprawdziło, kiedy słyszę, że komuś żal wycinanych bezbronnych drzew. A co z nami? Nas wam nie żal? Nie żal wam, że przez 7 lat przechodzimy gehennę, że przez 7 lat żyjemy w nieustającej żałobie? Ludzi nie żal? To kłamstwo podzieliło Polskę, nie prezes Kaczyński – mówiła.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także