KrajPolacy mieli rację

Polacy mieli rację

Uchodźcy w Macedonii
Uchodźcy w Macedonii / Źródło: Flickr / Trollman Capote / Domena Publiczna
Dodano 187

Całkiem niedawno trafiłem w Internecie na filmik pokazujący interwencję wojska na jednej z ulic Neapolu. Chociaż właściwie trudno to nazwać interwencją. Raczej była to nieudana próba aresztowania, zatrzymania jednego z imigrantów. Ledwo pochwycili go żołnierze, zaraz otoczył ich tłum podnieconych, agresywnych młodzieńców, którzy swojego ziomka wyrwali z rąk wojska. Obraz ten, dwuminutowa sekwencja zdarzeń przekazana przez ukrytą amatorską kamerę, to – pomyślałem – właściwie symbol.

Po pierwsze, do zdarzenia doszło w Neapolu, czyli na ulicach jednego z największych włoskich miast. Tak, to samo centrum Unii Europejskiej – gdyby ktoś pytał. To nie są zaułki jednego z upadających państw środkowej lub północnej Afryki. W samym centrum Europy widać, że coraz częściej państwo traci kontrolę nad własnym terytorium.

Po drugie, najwyraźniej mieszkający tam przybysze mają poczucie bezkarności. Wiedzą, że żołnierze, reprezentujący przecież siłę państwa, są niczym papierowy tygrys. Sroży się i nadyma, ale w środku słabiutki ci on i bezradny. Ani mundury, ani karabiny nic nie znaczą. Są jak eksponaty w muzeum. 

Funkcjonariusze państwa zostali bowiem, i to jest kolejna nauka, skutecznie sparaliżowani strachem przed polityczną poprawnością. Dlatego wiadomo, że broni nie użyją. Skąd to wiadomo? Czują to dobrze otaczające ich wyrostki i sam zatrzymany. Czują to gapie i sami żołnierze – nawet nie próbują udawać, że noszona przez nich broń może wypalić. Wszyscy razem wiedzą, że gdyby tak się stało i karabin by wypalił, i jeszcze kogoś zranił, to następnego dnia, ba, może już po kilku godzinach w Internecie i na różnych stronach oraz podstronach w mediach społecznościowych rzuciłaby się na nich wściekła lewicowa sfora, wrzeszcząca, że faszyzm, siła, wojsko, prześladowania. Rozwścieczona i ideologicznie pobudzona tłuszcza wymachiwałaby zdjęciem rannego, a przerażony minister, a może i premier biliby się w piersi oraz tłumaczyli. A więc ten filmik to jest symbol. Upadku państwa, klęski poczucia własnej godności, tchórzliwej rezygnacji z tożsamości, wreszcie uległości wobec lewicowej ideologii multikulturalizmu.

Zdarzenie w Neapolu to taki sam symbol bezradności jak kolejne zamachy, ostatnio w Barcelonie. 

Morał dla Polaków jest też prosty: w żadnym razie nie wolno ulegać szantażowi Unii i nie wolno zgadzać się na przyjmowanie muzułmańskich imigrantów. Jeśli nie chcemy, żeby polskie miasta przypominały zachodnie, to trzeba – tak samo jak to robi polski rząd – mówić Komisji Europejskiej „nie”. Jeśli nie chcemy, żeby polskie katedry i zabytki otoczone były barierkami oraz wozami pancernymi, żeby po ulicach i w centrach handlowych krążyli uzbrojeni po zęby żołnierze, to nie wolno ulec absurdalnej presji.

Wszystkie te opowieści o niewielkiej rzekomo liczbie uchodźców, o tym, że to będą tylko kobiety i dzieci itp., itd., można między bajki włożyć. Do kobiet i dzieci dołączą mężczyźni, do nich przyjadą następni i następne. Jedno ustępstwo pociągnie za sobą kolejne i nim się zorientujemy, sprawa będzie przegrana. Obawy polskiego społeczeństwa wynikają nie z fobii i urazów, ale są przejawem roztropności oraz umiejętności uczenia się na cudzych błędach. Tak, tym razem przysłowie „Mądry Polak po szkodzie” się nie sprawdza. Raczej z każdym dniem widać, że powinniśmy odczuwać dumę z tego, iż nie ulegliśmy namowom ani szaleństwu. Tym razem jesteśmy mądrzy przed szkodą.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 34/2017
Artykuł został opublikowany w 34/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mpu

Czytaj także

 187
  • Karol IP
    Gdzie można zobaczyć ten film?
    Dodaj odpowiedź 6 0
      Odpowiedzi: 0
    • Andrzej T. IP
      Nie ma takiej opcji żeby islam panował w Europie, przecież to jest nasza ojczyzna. Ta religia lub system zwany islamem jest zacofana o ok. 650 lat w porównaniu do cywilizowanej Europy. Trzeba rozliczyć tych, którzy doprowadzili do sprowadzenia nieszczęść na tylu niewinnych ludzi w Europie i poczuć się we własnym kraju jak prawdziwy gospodarz. Tzn. głodnych nakarmić, nagich przyodziać, a wrogów odtransportować samolotem do kraju pochodzenia i w powietrzu wolno puścić.
      Dodaj odpowiedź 11 1
        Odpowiedzi: 1
      • Wrona IP
        My już mamy kogo nienawidzić - Po co nam jeszcze jakiś muzułmanin?
        Dodaj odpowiedź 9 7
          Odpowiedzi: 0
        • renard IP
          Panie Redaktorze,
          Palnął Pan straszne głupstwo na końcu. Nie ma co się chwalić tym, że u nas katedry i zabytki nie są otoczone barierkami i wozami pancernymi, bo w tym momencie jest to standard bezpieczeństwa (co najmniej od zamachu w Nicei), tak samo jak kontrole na lotniskach. Gdyby w Barcelonie zagrodzono wjazd, nie doszłoby do zamachu. Do przeprowadzenia takiego zamachu nie trzeba tysięcy terrorystów, ale jednego z samochodem. Mam nadzieję, że nic się w Polsce nie stanie, ale brak takich zabezpieczeń to jak zaproszenie do ataków. Byłem niedawno w Pizie i w niczym nie przeszkadzało mi, że przy krzywej wieży stoją carabinieri z furgonetką. Brak takich zabezpieczeń przy naszych katedrach to zwykła głupota poparta niczym nieuzasadnionym przekonaniem, że "nam nic nie grozi, bo u nas nie ma islamistów". Niestety, dał Pan wyraz takiemu podejściu. Co by Pan powiedział o człowieku, który nie zamyka drzwi, nie wyłącza kuchenki gazowej, tylko wychodzi z domu z radosnym przekonaniem, że u niego w mieście nie ma złodziei ani pożarów ?
          Pozdrawiam,
          Dodaj odpowiedź 4 23
            Odpowiedzi: 3
          • 22paragrafy22 IP
            Muzułmanie, to niespójna grupa, co ma dla nich o tyle istotne znaczenie, że każdy spoza danej grupy muzułmańskiej, to zdrajca, którego należy unicestwić, nawet gdy leży jeszcze w kołysce. Różnice między tymi grupami są dla Europejczyka mało istotne z punktu widzenia zagrożeń, gdyż sprowadzają się one jedynie do szybkości i sposobu unicestwienia europejskiej cywilizacji. Nie dotyczą one jednak zasadniczego obowiązku każdego muzułmanina, podejmowania i wspierania wszelkich czynności, prowadzących do świata wolnego od innowierców. To oczywistość dla każdego, kto wykazał zainteresowanie tym tematem. Do pozostałych oczywistość ta zaczyna docierać dopiero przez masmedia, ukazujące bestialstwo wyznawców Mahometa i zwierzęcy sadyzm reguł, którymi się kierują jego wyznawcy. Mamy okazję to podziwiać codziennie w wiadomościach z Bliskiego Wschodu, Afryki, czy też tej Europy, która zapewniła muzułmanom gościnność. W tej sytuacji lewactwo europejskie dostrzega, że ich multikulti przez myślących ludzi traktowane jest jako wyraz intelektualnej i moralnej degrengolady, ale w demokracji nie o mądrość i przyzwoitość chodzi, a o większość, stawiają na głupotę wyborczą. Dla ułatwienia tępej części społeczeństwa akceptacji wypracowali teorię podział muzułmanów na radykałów i liberałów. Podział ten zakłada, że głąb oszczędza swą energię w szczególności wówczas, gdy ma ją przeznaczyć na pracę swego mózgu. Pozwala to zastąpić pustkę jego czaszki dowolnym idiotyzmem, jeżeli tylko odpowiednio często będzie mu on serwowany. Czas konieczny, by z barana uczynić zombi, można poważnie skrócić, jeżeli udało się zaszczepić w nim uznanie jakowegoś ”autorytetu”. Autorytetem może być menel, ale musi dysponować dyplomem i często być prezentowanym w mediach. Dobrze jest, gdy paru wcześniej wykreowanych „autorytetów”, publicznie potwierdza, że jest ot autorytet. Umożliwia to każdemu baranowi, bez ryzyka wstydu, a przede wszystkim, bez konieczności myślenia, przejąc wszelkie wypowiedzi „autorytetu”. Tak zawsze było, to co nowe, to u POpapranych umysłów nie wolno obecnie tego czynić z otwartą gębą. Baran szuka baranów, a w szczególności barana, który nim pokieruje. Nie pokapują zatem nigdy najprostszego, bo ich autorytety też tego nie kapują. Nie znają zatem banałów, nawet takich, że koran jest dla muzułmanów świętą księgą, która inaczej niż inne księgi wiary, została stworzona osobiście przez ich boga, a Mahomet jedynie udostępnił ludziom jej treść. Jeszcze trudniej byłoby im wyciągnąć z tego tak proste wnioski, jak te, że dzieło wszechmocnego i wszechmądrego boga jest absolutnie doskonałe. Z tego względu człowiek nie może tego – jak to czyni z dziełami nawet bosko natchnionych ludzi, apostołów -  krytykować, zmieniać, czy też dowodzić błędności zawartych tam tez. Ba, zakazana jest zgoła interpretacja odbiegająca od potocznego rozumienia tam użytych słów. Twierdzenie, że bóg się pomylił, albo człowiek lepiej potrafi wyrazić jego myśl, niż on to uczynił, to blasfemia. Przewidziana za to jest kara śmierci. U muzułmanów zarzut blasfemii względem jednostki zagraża egzystencji nie tylko tej osoby, lecz całego rodu, ba, całego klanu, wraz z osobami, które z nim współpracują. Nie trudno z tego wywnioskować, że lewacki podział na liberalnych i radykalnych muzułmanów, to nic innego, jak podział na muzułmanów, którzy akurat są zdania, że jeszcze nie czas na wdrażanie obowiązku szerzenia ich wiary, lub dobitniej, rzezania innowierców, i tych, którzy są akurat innego zdania, i zaczęli to robić. Tym sposobem możemy łatwo stwierdzić, że ten, kto, nie znając skali zagrożenia dla siebie, swych bliskich, swego społeczeństwa, to nie tylko absolutny i nieodpowiedzialny półgłówek, ale to niebezpieczny łotr, który względem swych bliskich i swego społeczeństwa nie wywiązuje się ze swego obowiązku pieczy nad jego losem. To biologiczny mutant, któremu obce są naturalne skłonności opiekuńcze. To również człowiek bez charakteru. Typ niezdolny do samokrytyki, który wmawia sobie, że zawsze ma rację, bez zdolności zastanowienia się nad tym, co inni twierdzą. O dziwo, ci, których poznałem, dysponują dyplomami wyższych uczelni. Przytłaczająca część, to popierający multiculti ateiści, nieświadomi nawet tego, że ateista, to w kategoriach muzułmańskich stworzenie w hierarchii ustawione poniżej psa i zgoła przeklętej dla nich świni. POpaprani frajerzy, którym uśmiech na twarzy muzułmanina jest dowodem, że to dobry człowiek, nawet jeżeli w duchu muzułmanin ten ma obowiązek go przeklinać. To, żaden mój wymysł. To instytucja koranu i jego mędrców zwana „takya”, wprowadzania wrogów wiary w błąd. Głupców nie muszą, sami przecież chętnie czynią z siebie głąba.
            Dodaj odpowiedź 19 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także