KrajEpidemia nieszczepienia

Epidemia nieszczepienia

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Dodano 53
W tym roku szczepień odmawia już dwa razy więcej rodziców niż w 2016 r. Epidemiolodzy ostrzegają: jeśli liczba rodziców rezygnujących ze szczepień będzie nadal lawinowo rosła, to powrócą choroby zakaźne.

Niewiele osób pamięta, że w latach 50. i 60. XX w. umierało w Polsce co 10. niemowlę, a głównym powodem były choroby zakaźne. Dzisiaj wskaźnik umieralności niemowląt jest 20 razy niższy, co jest zasługą m.in. szczepień. Rzadko też można spotkać osobę z powikłaniami np. po polio, a błonicy nie obserwowała zdecydowana większość praktykujących obecnie w Polsce lekarzy. To dlatego częściej niż o korzyściach ze szczepień można dziś w Internecie przeczytać o ich możliwych powikłaniach – czyli niepożądanych odczynach poszczepiennych (NOP). 

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 45/2017
Cały artykuł dostępny jest w 45/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy
 53
  • ziomal IP
    W pierwszej kolejności powodem nie występowania chorób zakaźnych w takim stopniu jak w latach 50/60 jest znaczne poprawienie sie warunków bytowych. Oczywiście szczepienia pomogły powstrzymać rozszerzanie sie chorob zakaznych. Jednak nienaturalny nacisk na szczepienia jaki obserwujemy wskazuje na lobby branży szczepionkowej, wystarczy porównać program szczepień w Niemczech i w Polsce lub jeszcze z innych krajów Europy nawiedzach masa emigrantow stanowiących potencjalne zagrozenie
    Dodaj odpowiedź 1 1
      Odpowiedzi: 0
    • Luiza98 IP
      Codziennie robimy mnóstwo rzeczy, które są szansą na to, że zginiemy, chociażby jazda samochodem, chodzenie po schodach, czy wspinanie się po drabinie. Tymczasem w przypadku szczepionek szansa na zgon jest tak niewielka, że wręcz niemożliwa do oszacowania statystycznie. Sugeruje zajrzeć na stronę http://zaszczepsiewiedza.pl/
      Dodaj odpowiedź 2 7
        Odpowiedzi: 0
      • linoskoczek IP
        A co to za problem, że wrócą choroby zakaźne? Nie rozumiem w czym problem. Kto się boi niech zaszczepi siebie i swoją rodzinę i niech sprawdzi poziom przeciwciał. Problem z głowy. Poza tym kiedy pojawi się epidemia np. gruźlicy to tendencja będzie odwrotna - lawinowo będzie rosła liczba osób szczepiących się.
        Dodaj odpowiedź 1 5
          Odpowiedzi: 0
        • Kinga IP
          Niestety niewiedza wydaje takie owoce - i niechęć do nauki. Szczepienia oczywiście mogą, jak każdy lek, wywołać skutki uboczne, ale to bardzo rzadkie przypadki. Czy warto ryzykować, by dziecko zachorowało na polio, gruźlicę czy odrę. Poczytajcie ciekawą stronę na ten temat www.zaszczepsiewiedza.pl
          Dodaj odpowiedź 4 12
            Odpowiedzi: 0
          • mimosrodem IP
            Szwecja ! 5 szczepionek nieobowiazkowych, miliony uchodzcow. NIEMA EPIDEMII , Polska 14 szczepionek obowiazkowych , brak uchodzcow , niezaszczepienie grozi EPIDEMIA !!! Ludzie ktos mysli w ogole ?
            Dodaj odpowiedź 17 1
              Odpowiedzi: 0
            • Robert Wasilewski IP
              Ad vocem samego tylko tytułu tego debilnego pseudo artykułu.
              Ta paniusia, która go wysmażyła - pewnie najzupełniej bezinteresownie i bez niczyjej inspiracji - pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że mimochodem dokonała trawestacji (trudne słowo - sprawdzi sobie w wikisłowniku) tytułu wydanej niedawno książki "Epidemia szczepień", autorstwa Mary Holland. Książka ta - dostępna ciągle na polskim rynku, polecam - opisuje opłakane skutki niezwykle rozbudowanego programu szczepień w USA. Nie tylko niezliczone przykłady tragedii, jakie zafundowali amerykańskim rodzinom tamtejsi wakcyniści, ale także odsłania iście mafijne (korupcja, fałszerstwa) działania amerykańskiego lobby szczepionkowego.
              Po tę lekturę powinni sięgnąć przede wszystkim urzędnicy państwowi zajmujący się bezpieczeństwem kraju i służbami odpowiedzialnymi za ściganie przestępstw kryminalnych (z bardzo rozbudowanym wątkiem korupcyjnym) najcięższego kalibru. Przecież Polska znana jest z tego, że małpuje wszystkie największe debilizmy i patologie z zachodu, w tym również z USA. Ktoś, kto przeczyta tę książkę i porówna opisane tam amerykańskie patologie z tym, co dzieje się w tym temacie w Polsce, będzie musiał zadać sobie pytanie - dlaczego do tej pory CBA i CBŚ nie wkroczyły do tego booordelu Mengele Radziwiłła i Posobkiewicza, i nie wyprowadziły tych pajaców w kajdankach?
              Dodaj odpowiedź 14 2
                Odpowiedzi: 0
              • Robert Wasilewski IP
                Mengele Radziwiłł wprowadza faszyzm

                To, co stało się w Białogardzie - próba odebrania rodzicom dziecka zaraz po urodzeniu - jest czarnym dniem w naszej najnowszej historii, pokłosiem działania prezydenta Dudy, oraz dwóch faszyzujących gnnnid - ministra Radziwiłła i GIS Posobkiewicza.

                To, że medyczny faszyzm rozwija się w Polsce prężnie i ma wielu wpływowych aktywistów, ludziom zorientowanym w temacie (a więc rodzicom mającym małe dzieci, na których funkcjonariusze medyczni - zwani nie wiedzieć czemu lekarzami – prowadzą dla koncernów farmaceutycznych rozmaite podejrzane eksperymenty), wiadomo już od kilku lat.


                Polska jest największym w Europie poligonem doświadczalnym koncernów farmaceutycznych. Polskim dzieciom przymusowo podaje się szczepionki WYCOFANE WIELE LAT TEMU w krajach poważnych, takich jak Niemcy, Szwecja, Francja, Holandia, z powodu potwierdzenia występowania po nich wielu poważnych skutków ubocznych.
                Jesteśmy (razem z Bułgarią i Rumunią) krajem, który jest w sposób szczególny lobbowany (ŁAPÓWKI), by utrzymać nie tylko przymus szczepień, ale i ciągle dokładać nowe - wbrew danym pokazującym jasno, że im więcej szczepień, tym większa śmiertelność i wyższy wskaźnik poważnych chorób przewlekłych u dzieci.
                Istnieją doskonale zorganizowane struktury międzynarodowe (finansowane przez koncerny szczepionkowe), które za pomocą swojej agentury (owi polscy łasi na międzynarodowe granty "specjaliści" od szczepień - widujesz ich w telewizji co drugi dzień), troszczą się właśnie o to, by utrzymać prowadzenie tych eksperymentów medycznych na polskich dzieciach, oraz czerpać zyski liczone w MILIARDACH dolarów.

                Polscy ministrowie (niejaki Łanda - ostatnio zdymisjonowany) pracują na dodatkowych etatach w koncernach, które potem wygrywają "przetargi" na swoje szczepionki i uzyskują możliwość BEZKARNEGO (bez żadnej odpowiedzialności) okaleczania tysięcy dzieci i czerpania zysków liczonych w MILIARDACH dolarów rocznie, ze sprzedaży tego świństwa. Dla nie zorientowanych - koszt produkcji jednej szczepionki, to kilkanaście centów. Skorumpowane rządy kupują je masowo (ok. 400 tys. urodzin dzieci w Polsce rocznie - po 26 dawek w "kalendarzu szczepień" - kilka rocznie) już po KILKADZIESIĄT dolarów sztuka i wmuszają to potem w NASZE dzieci. To przebitka 10 razy lepsza, niż przy handlu narkotykami. Narkoman może kupi porcję hery, może nie - trzeba go sobie wyhodować. A tu wystarczy wprowadzić przymus - że niby to dla naszego dobra.

                Polskie dzieci (jako jedyne w Europie - z bułgarskimi i rumuńskimi) stają się królikami doświadczalnymi dla koncernów, a hordy łapówkarzy (począwszy od ministerstwa) uczyniły sobie szczurzy interes z okaleczania pod przymusem CUDZYCH dzieci. Jak np. w Niemczech lub innym poważnym kraju, po DOBROWOLNYM szczepieniu (jeżeli głupi rodzice zdecydują się na te gusła), dziecko zostanie okaleczone (co dość często potwierdzają sądy), to koncern produkujący szczepionkę musi takim rodzicom wypłacić gigantyczne odszkodowanie. W Polsce, TYSIĄCE dzieci rocznie jest okaleczonych (nieodwracalne kalectwo - autyzm, padaczka, narkolepsja, choroby skórne, nerek, jelit, AZS, cukrzyca, poszczepienne polio i gruźlica, choroba Leśniowskiego – Crohna, alergie i niezwykle niebezpieczne choroby autoimmunologiczne prowadzące nawet do nowotworów) PRZYMUSOWYMI szczepieniami i rzecz oczywista, żadna rodzina nie dostanie za to ANI GROSZA. Mało tego - SSanepid będzie ich zmuszał do kolejnych szczepień (wysokie grzywny, liczone w tysiącach złotych), a ogłupieni tą szczepionkową propagandą lekarze, będą wmawiać rodzicom urągające rozumowi brednie, że choroba dziecka nie ma żadnego związku ze szczepieniem (bo te są wspaniałe) - nawet, jeżeli dziecko dostanie drgawek 5 minut po szczepieniu. Komar przeleciał, zła karma spłynęła z kosmosu i stąd agonia u dziecka, bo przecież nie od szczepionki. TAKICH SPRAW SĄ TYSIĄCE ROCZNIE - a szczepień PRZYMUSOWYCH przybywa.
                Szczepionkowa mafia sięga nie tylko ministerstwa, ale i akademii medycznych, w których (znów, jesteśmy w tym temacie ewenementem w Europie), ogłupia się już studentów medycyny, wymagając od nich podejścia do szczepień raczej przypominającego sekciarską indoktrynację, niż naukowego krytycyzmu i konfrontacji teorii z praktyką. Lekarzy starej daty - którzy widząc to ogłupianie młodych lekarzy protestują, ciąga się po sądach i wytacza im sprawy o odebranie prawa wykonywania zawodu. Lekarz pediatra w przychodni, który ma na swojej liście pacjentów choćby kilka nieszczepionych dzieci (0.5%), zaraz jest wzywany do kierownictwa przychodni (nie wykonał planu sprzedaży) i surowo upominany. A jak jeszcze wydałoby się, że uświadomił rodzicom, że szczepienia łączą się także z poważnym ryzykiem okaleczenia dziecka - i ci wówczas odmówili szczepienia - to może od razu składać CV na kasę do "Biedronki", bo w zawodzie lekarza już pracy nie dostanie.

                Obecnie toczy się kilka takich spraw (wewnętrzne kapturowe sądy lekarskie - odbierające prawo wykonywania zawodu) przeciwko lekarzom z kilkudziesięcioletnią nienaganną praktyką zawodową, którzy uratowali pewnie życie setkom dzieci. Ale nie chcą być bezkrytycznymi członkami szczepionkowej sekty/mafii i odważyli się powiedzieć, jakie negatywne skutki szczepień widzieli u dzieci.
                W powstałym zaledwie 6 lat temu stowarzyszeniu rodziców dzieci poszkodowanych przez szczepienia STOP NOP (stop niepożądanym odczynom poszczepiennym) zarejestrowanych jest już ponad 40 tys. przypadków naprawdę ciężkich okaleczeń dzieci po szczepieniach – ze zgonami włącznie. Jeżeli ktoś zastanawia się, czy to dużo, czy mało – jak na te 6 lat działalności – to przypominam, że są to jedynie przypadki zgłoszone w stowarzyszeniu, a więc przypadki rodziców na tyle świadomych i ogarniętych, by dochodzić przyczyny kalectwa swojego zdrowego do chwili szczepienia dziecka. Potrafiących szukać informacji i pomocy u lekarzy krytycznych wobec szczepień (w tych jest bardzo mało, bo jak wspomniałem wyżej - są albo ogłupieni, albo skorumpowani, albo skutecznie zastraszeni), oraz zdolnych dotrzeć do informacji o istnieniu takiego stowarzyszenia. A przecież łatwo sobie wyobrazić, ilu rodziców, których dzieci po szczepieniu doznały poważnego kalectwa, uwierzyło w tłumaczenia lekarzy, że późniejszy stan dziecka, to tylko efekt nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, albo wręcz – u co bardziej bezczelnych konowałów – że to wszystko dlatego, że szczepienie zostało wykonane za późno i dlatego dziecko tak poważnie zachorowało. Z podstawowych praw statystyki wiadomo, że działalnością sformalizowaną w jakimkolwiek stowarzyszeniu, objętych jest najwyżej 5% ludzi zainteresowanych danym tematem. Nie tylko ludzie zgromadzeni w stowarzyszeniu hodowców rybek mają akwaria – wręcz przeciwnie, do takiego stowarzyszenia należy ułamek posiadaczy akwariów. Gdyby przełożyć to porównanie na naszą problematykę, to wyszłoby, że tych rodzin poszkodowanych jest kilkadziesiąt razy więcej. Zgadzałoby się to z analogicznymi danymi na ten temat, publikowanym za oceanem, w amerykańskiej, rządowej bazie powikłań poszczepiennych (VAERS), według której, do trafia do niej zaledwie do 5% wszystkich przypadków. Jeżeli zatem przemnożymy sobie owo 40 tys. razy 20, to otrzymamy faktyczną liczbę powikłań poszczepiennych w Polsce – ponad 130 tys. rocznie, na 400 tys. urodzin. Czyli, co trzecie dziecko dostaje po szczepieniach jakichś powikłań i wymaga potem specjalistycznego, czasem wieloletniego leczenia. Co znów zgadza się z oficjalnymi danymi na stronach GUS – od podwojenia liczby obowiązkowych szczepień w połowie lat '90, śmiertelność i liczba hospitalizacji dzieci do 2 roku życia (a więc w okresie kiedy dziecku podawanych jest ponad 20 dawek szczepień) wzrosła o 50%.
                Niestety, świadomość i wiedza o nawet podstawowych chorobach i zagadnieniach medycznych, jest – wbrew pozorom – w Polsce koszmarnie niska, stąd też rodzice bardzo często uginają się pod autorytetem tytułu medycznego, choćby lekarz wygadywał najbardziej sprzeczne z logiką i faktami bzdury.

                A jednak – choćby wskutek tej działalności stowarzyszenia i osobistych doświadczeń coraz większej grupy rodziców – świadomość zwłaszcza młodych rodziców rośnie, a zaufanie do szczepień spada. W internecie pojawia się coraz więcej profesjonalnie sporządzonych materiałów naukowych, publikowanych zarówno przez lekarzy praktyków z wysokimi tytułami naukowymi, jak i akademików – badaczy prowadzących doświadczenia laboratoryjne, odsłaniających nieznane dotąd szerszej opinii publicznej mroczne strony szczepień i całego związanego z nimi przemysłu – niewyobrażalna korupcja, fałszowanie i pozorowanie badań dowodzących ich rzekomego bezpieczeństwa i skuteczności, używanie do szczepionek tkanek z abortowanych w tym celu płodów ludzkich, ukrywanie skali powikłań wywoływanych przez szczepienia, oraz terroryzowanie i niszczenie w sposób absolutnie bandycki lekarzy, którzy ośmielą się powiedzieć na temat szczepień choć słowo odbiegające od oficjalnej propagandy.
                Mnie na studiach - na wykładach z filozofii i metodologii nauk - uczono jeszcze paradygmatu Karla Poppera, że nauką jest tylko to, co może zostać zakwestionowane i poddane weryfikacji w toku doświadczenia. Tam zaś, gdzie krytykowanie jakiejś teorii i próba poddania jej obiektywnej weryfikacji spotykają się z represjami, nie mamy do czynienia z nauką, tylko z religią (i to w wydaniu sekciarskim) lub niebezpieczną ideologią, będącą instrumentem propagandy systemu totalitarnego.

                Mimo to, jak wspomniałem, liczba rodziców odmawiających szczepień dzieci (zwłaszcza w okresie niemowlęcym) ciągle wzrasta – co prawda powoli, ale jednak systematycznie. Są to rodzice zorientowani w tym temacie niekiedy dużo lepiej od stręczących im szczepienia pediatrów – których cała wiedza o szczepionkach sprowadza się do wydukania wbitej im na studiach mantry, że szczepionki „uratowały świat” - co jest bzdurą o tyle oczywistą, że na wiele groźnych chorób (trąd, cholera, dżuma) nigdy żadnych szczepionek nie było, a zapomnieliśmy o nich już dawno wskutek poprawy warunków życia i higieny, dostępu do czystej wody i kanalizacji pozwalającej bezpiecznie utylizować nieczystości. Rodzice ci potrafią już z pamięci wyliczyć wszystkie toksyczne i niebezpieczne składniki szczepionek (rtęć, aluminium, formaldehyd, polisorbat 80, fosforan tributylu, siarczan neomycyny, polimyksyna B, obce genetycznie białka pochodzące z ludzkich i zwierzęcych płodów), wykazać o ile przekraczają one normy dopuszczalne nawet dla dorosłych – a co dopiero dla niemowląt, opisać i uzasadnić (z użyciem fachowej terminologii medycznej) możliwe powikłania i ich szkodliwy wpływ na organizm dziecka. Słowem, powiedzieć to, o czym na ogół dyplomowane KONOWAŁY (a takich jest już niestety większość) nie mają nawet bladego pojęcia, bo jedyne czego ich uczono na studiach o szczepieniach to, że jak pielęgniarka przechodzi ze strzykawką, to trzeba przyklęknąć, ukłonić się i wymamrotać zaklęcie dziękczynne wpojone im przez kapłanów sekty wyznawców kultu ropnych gałganków. Pojmują też oni w lot, że jeżeli ich akwizycja i sprzedaż szczepionkowych guseł będzie dochodzić do 100%, to mają szansę na „granty” od koncernów i raz na jakiś czas luksusową wycieczkę, podczas gdy spadek sprzedaży, może skończyć się dla nich nawet pożegnaniem z zawodem. Że to niemoralne? Jak w takim razie ci ludzie mogą potem patrzeć w lustro? Nie boją się? SYSTEM skutecznie dba o ich dobre samopoczucie i zapewnia, że wszystko co robią, jest wspaniałe. Do tego stopnia, że lekarz może nawet bezkarnie zabić pacjenta (dziecko), byle tylko robił to zgodnie z procedurami, czyli podawał szczepionki - nawet tak, jak szympans. Widzi, że już po pierwszej dziecko się dusi, to od razu podaje drugą i trzecią – żeby tylko zdążyć, zanim dziecko umrze (żeby szczepionka zeszła ze stanu magazynowego), bo wstrzykiwanie w zwłoki, to już jednak lekkie przegięcie – w każdym razie, jak dotąd. I absolutnie NIC mu za to nie grozi. I odwrotnie – lekarzowi, który obiektywnie poprawiłby stan zdrowia dziecka lub nawet uratował mu życie, ale zrobił to niezgodnie z „procedurami” i "wytycznymi" z ministerstwa, grozi odpowiedzialność korporacyjna (odebranie prawa wykonywania zawodu) lub nawet karna.

                3 czerwca – w tym roku – w Warszawie odbyła się wielka demonstracja przeciwko przymusowi szczepień. Sami organizatorzy ze STOP NOP nie spodziewali się takiej frekwencji. Zapowiadało się ok. 600 osób, a przybyło ok. 10 tys. A przecież, jak potem wynikało z wpisów na profilu stowarzyszenia, kilka razy więcej rodziców przepraszało, że nie mogą przyjechać, bo przecież kalekie dzieci z autyzmem, padaczką lub innymi chorobami uniemożliwiającymi jakąkolwiek mobilność. Przemarsz ulicami Warszawy trwał ponad dwie godziny – a potem jeszcze wiec na Starówce. Oczywiście – ŻADNA telewizja nie pokazała nawet 10 sekund. 10 tys. ludzi z całej Polski przyjeżdża (z okaleczonymi dziećmi – często na wózkach) demonstrować w tak ważnej sprawie i nic. CISZA. WSI-24 i PolSZMATU nie liczę – ale i TVPiS, z tym małym kundelkiem Kurskim, również stanęło na wysokości zadania. Goebbels byłby z niego dumny. ANI słowa o takim wydarzeniu. Zamiast tego, była 10 minutowa relacja (na pół „wiadomości”) z parady pederastów.

                Trudno więc dziwić się, że ów spadkowy trend w kwestii sprzedaży szczepień – choć na razie w skali ponad 95%, tzw. „wyszczepialności” marginalny – został już zauważony przez koncerny i ich AGENTURĘ w ministerstwie, oraz na medycznych uczelniach i natychmiast przystąpiły one go agresywnego kontrataku. Działalność mediów (dziennikooorwy) pomijam – nie warto nawet w to wnikać. Wystarczy policzyć sobie procent reklam koncernów farmaceutycznych w czasie największej oglądalności – ponad 80% wszystkich reklam, to reklamy leków. Trudno zatem, by dziennikooorwy nie kłamały tak, jak najlepszy klient żąda i płaci.

                Oprócz propagandy, potrzebne były jeszcze represje prawne – do roboty ostro wzięły się więc dwie iście faszystowskie gnnnidy – Mengele Radziwiłł i jego kapo Posobkiewicz (GIS). Ich publiczne wypowiedzi dotyczące zaostrzenia kar dla lekarzy, którzy ośmielą się krytykować szczepienia podziałały i niektóre KOOORWY w białych fartuchach (bo nie nazwę ich lekarzami) w mig pojęły, co mają robić, by ułatwić sobie karierę. Rozpoczęły się więc donosy do sądów rodzinnych, na rodziców, którzy w trosce o swoje dziecko, odmawiali poddania go tym skrajnie szkodliwym, szamańskim – ale niezwykle dochodowym dla przemysłu farmaceutycznego - gusłom. I wnioski o odebranie praw rodzicielskich – pod pozorem „działania na szkodę dziecka”.
                Pierwsza taka spektakularna sprawa miała miejsce w Inowrocławiu, kiedy to 24 sierpnia, odbyła się taka rozprawa przeciw rodzicom (o odebranie praw rodzicielskich za to, że odmówili szczepienia dziecka – po tym jak poprzednie zostało po szczepieniu poważnie okaleczone). Sąd, zamiast odrzucić ten absurdalny donos ze strony kierownika przychodni, podjął sprawę. W dniu procesu, trybie natychmiastowym, z całej Polski zjechali się do Inowrocławia rodzice ze stowarzyszenia STOP NOP – kto mógł, brał urlop i wsiadał w pociąg, autokar lub samochód. Mimo wczesnej pory – sprawa zaczynała się o 9.00 – i tego, że był to środek tygodnia (ludzie jednak pracują, a tu trzeba dojechać z drugiego końca Polski na tak wczesną godzinę), pod sądem zebrało się ok. 800 osób z transparentami. Piszący te słowa również wziął urlop i przejechał w tym celu ponad 600 km tam i z powrotem. Atmosfera pod budynkiem sądu była tak gorąca – okrzyki pod adresem sądu i owego dr Mengele, który zaczął tę kuriozalną aferę – że sąd (mimo najszczerszych chęci wydania wyroku przeciwnego) musiał oddalić sprawę, jako bezzasadną, choć w uzasadnieniu wyroku znalazła się oczywiście mantra o wspaniałości szczepień. Wyrecytowana machinalnie tak, jak wypowiada się większość fałszywych sloganów - bez kontroli mózgu, ot tak z przyzwyczajenia. Tym niemniej sąd uznał, że jednak nie ma podstaw do podejmowania tak drastycznych kroków wobec rodziny. Demonstranci odetchnęli z ulgą (a niektórzy – w tym piszący te słowa – już szykowali się do ewentualnego zrywania kostki brukowej) i odebrawszy podziękowania od wychodzących z sądu rodziców tego dziecka, rozjechali się do domów.

                Mengele Radziwiłł zrozumiał, że popełnił spory błąd. Tamta sprawa z Inowrocławia przygotowana była w sposób partacki – pozew do sądu wpłynął z dużym uprzedzeniem i te setki innych rodziców zdołały zorganizować skuteczną obronę napadniętej rodziny.
                I Białogardzie już takiego niedopatrzenia nie było – kiedy tylko rodzice po porodzie odmówili wstrzykiwania w ich noworodka tych toksycznych świństw, sąd pojawił się w szpitalu natychmiast. Przechodzili z tragarzami i przy okazji zorganizowali w tym szpitalu błyskawiczny (niczym stalinowskie „trójki”) proces – bez obrońcy dla rodziny i w ogóle, nawet jakiegokolwiek dania im prawa do obrony.
                Na szczęście - mimo owego BANDYCKIEGO napadu przez tę "nadludzicę" -  z "nadzwyczajnej kasty" - w todze i jej „wyrokom”, rodzice zdołali opuścić szpital wraz z dzieckiem, chroniąc je przed wstrzyknięciem tych trucizn. Zamiast cieszyć się opieką nad swoim szczęściem, muszą ukrywać się przed policją – wspierani na szczęście (finansowo i duchowo) przez dziesiątki tysięcy rodziców ze stowarzyszenia i nie tylko – w tej chwili, kiedy to piszę, kwota zebranych dla nich w sieci pieniędzy przekroczyła 10 tys. i rośnie lawinowo.

                Czy te faszyzujące i skorumpowane SKOOORWYSYNY – zarówno te szeregowe, składające takie szmatławe donosy, jak i podjudzający ich do tego przełożeni w rodzaju tych faszystowskich gnnnid - Mengele Radziwiłła i Posobkiewicza – odpowiedzą kiedyś za tych dziesiątki zmarłych i setki tysięcy okaleczonych przez nich dzieci? Jeszcze 70 lat temu, takie gnnnidy robiące terrorem eksperymenty medyczne na ludziach, wieszano w Norymberdze. Dziś, kiedy kara śmierci została zniesiona, pewnie już im to nie grozi. Ale może kiedyś, jakiś zdesperowany ojciec takiej zniszczonej rodziny lub okaleczonego dziecka, nie mający już nic do stracenia, wymierzy im sprawiedliwość własnoręcznie – łopatą, siekierą lub cegłą. Na razie, dokąd są na urzędzie, chroni ich BOR, ale wiecznie z obstawą chodzić nie będą – kiedyś przestaną być ministrami i będą musieli chodzić ulicami bez trzech uzbrojonych goryli za plecami. I niech modlą się, bym to nie był ja – bo ręka nie drgnęłaby mi nawet przez sekundę.
                Mam też nadzieję, że ta kolejna faszystowska KOOORWA, która stoi za tym ostatnim donosem i sprawą z Białogardu, dostanie taką nauczkę, że się nie pozbiera. Pieniądze dla tej rodziny zbierane są dalej. Może, kiedy sprawa się wyjaśni, uda się zebrać sumę pozwalającą wynająć najlepszego adwokata, by wytoczyć tej GNNNIDZIE proces cywilny – o napaść na rodzinę i dziecko, oraz niewyobrażalny stres dla matki i dziecka, a także niemożliwe do oszacowania straty moralne. I zażądać takiego odszkodowania, by ten faszystowski pomiot musiał sprzedać obie nerki, by je zapłacić, a potem jeszcze skończył bezdomny pod mostem. Jeżeli już teraz nie odetniemy tej faszystowskiej łapy, która w imię szczurzych interesików bandy skorumpowanych polityków i "profesorów", podnosi się na rodzinę, to tylko patrzeć, jak i nam dorosłym zaczną wstrzykiwać bez pytania rozmaite świństwa i karać nas mandatami (na początek), że nie kupujemy i nie łykamy jakichś tabletek, które minister dla nas przygotował. A informuję – za słowami jednego z przedstawicieli koncernów szczepionkowych – że na rejestrację czeka już ponad 20 szczepionek dla dorosłych i tylko patrzeć, jak owi Mengele przegłosują obowiązek wstrzykiwania ich także nam.
                P.S.
                Wpis o podobnej treści (nie mniej dosadny i zawierający określenia podkreślone tu z wielkiej litery), umieśiłem na facebookowych profilach obu zainteresowanych, wymienionych tu dygnitarzy kilka tygodni temu - na specjalne życzenie mogę przesłać screen z ekranu. Czekałem na pozew. Chętnie powtórzyłbym im to raz jeszcze w sądzie - tym razem już twarzą w twarz. Nie doczekałem się - wpisy zostały usunięte. Wrzuciłem więc ponownie i i po kilku godzinach usunięto je po raz kolejny. I tak trzy razy. Za czwartym, nie mogłem już wejść na ich profil. Musieli mnie zablokować. To są polscy ministrowie. Małe, tchórzliwe gnojki, drobne cwaniaczki o rozbieganych oczkach bazarowych szachrajów od trzech kart. Bez honoru, cywilnej odwagi - napluj im w twarz, to forsę schowają, a mordę wytrą. Cytując zdanie z kultowgo filmu - "nie ma w słowniku ludzi cywilizowanych, słów dostatecznie obelżywych, by opisać takie kanalie".
                Dodaj odpowiedź 17 4
                  Odpowiedzi: 1
                • Robert Wasilewski IP
                  Dodaj odpowiedź 3 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • Robert Wasilewski IP
                    Bełkot niedouczonych półgówków - lub raczej osób, tzw. lekkich obyczajów, bo industria Kultu Ropnych Gałganków płaci swoim alphonsom sporą kasę. Tymczasem, przez takie KOOORWY, Polska jest największym w Europie poligonem doświadczalnym dla koncernów farmaceutycznych. Dla swoich szczurzych interesików, ten Mengele Radziwiłł, z tym swoim kapo Posobkiewiczem, robią z polskich dzieci świnki doświadczalne.
                    Chciałbym zobaczyć tego pół mózga, który wymyślił "co dziesiąte dziecko umierające" w latach '60. W latach '50 śmiertelność poporodowa była owszem dość wysoka, ale wynikało to jedynie z warunków powojennych. Potworne wyniszczenie biologiczne ludności podczas wojny, kraj w 80% zrujnowany, bez podstawowej infrastruktury - czysta woda i kanalizacja, niedożywienie, bezdomność, brak podstawowych artykułów higienicznych (wszystkie naturalne powojenne patologie zniszczonego kraju, spotęgowane jeszcze prze socjalizm z jego wynaturzeniami i debilizmami) - ale lata '60, to już inna bajka. Jak to w socjalizmie, raju nie było, ale próby wciskania propagandy Sekty Wyznawców Kultu Ropnych Gałganków, że umierało wtedy co 10 dziecko, to już skooorwienie absolutne.
                    Mam propozycję dla tej paniusi, która napisała ten debilny artykuł. Jak już tak nie może żyć bez mastu...cji do tego współczesnego łysenkizmu, jakim jest ta cała "wakcynologia" (ta cała banda durniów od tej pseudo nauki, rzeczywiście powinna wrócić do pasania krów), do tego kultu ropnych gałganków - to proponuję jej prosty deal.
                    Zapłacę jej za cały program szczepienny, jaki tak - coraz bardziej faszystowskimi metodami - stręczy polskim rodzinom. Wstrzykniemy jej komisyjnie cały program szczepień dla dzieci - ale zgodnie z regułami toksykologii i farmakokinetyki, w dawkach proporcjonalnie dopasowanych do masy ciała. Czyli, jeżeli niemowlę (3.5 kg) dostaje w strzykawce np. 5 ml, to jej, ważącej pewnie z 50, wstrzykniemy 75 ml. Tę całą rtęć, aluminium, formaldehyd, polisorbat 80, ludzkie tkanki pochodzące z aborcji, setki nieznanych nawet producentom tego śmiecia retrowirusów (mykoplazma), którymi są skażone - ostatnie, z tego roku, badania WSZYSTKICH szczepionek, włoskiego toksykologa Stefano Montenari.
                    I tak 26 razy w ciągu dwóch lat. I tak będzie miała fory w stosunku do niemowlęcia - bo ono jeszcze nie ma ani bariery krew-mózg (wykształca się całkowicie gdzieś dopiero około 3 roku), ani własnego układu odpornościowego (układ immunologiczny niemowlęcia do 6 miesiąca bazuje głównie na przeciwciałach matki pobieranych z mleka - o ile kobieta karmi), wątroba i nerki niemowlęcia nie są jeszcze w pełni rozwinięte i nie są w stanie filtrować wszystkich toksyn. Połączenia neuronalne układu nerwowego też dopiero się tworzą, pozostając całkowicie bezbronne wobec jakichkolwiek czynników patogennych, które jeżeli je zaatakują, to uszkodzą je już nieodwracalnie - a w szczepionkach mamy co najmniej kilkanaście potencjalnie śmiertelnych trucizn (już pomijam same bakterie lub wirusy) wstrzykiwanych prosto do krwi.
                    CZY TA PANI PODEJMIE TAKIE WYZWANIE?
                    Dodaj odpowiedź 14 3
                      Odpowiedzi: 0
                    • Ernest Nemecek IP
                      Ludzie rodzą się wolni i mają prawo o sobie decydować. Reszta to komunizm.
                      Dodaj odpowiedź 13 5
                        Odpowiedzi: 0
                      • ggggg IP
                        Pewnie jakby policzyć osoby, które ucierpiały od aspiryny i te od szczepień, to tych pierwszych byłoby więcej. Co do uratowanych istnień - sytuacja jest zupełnie przeciwna. No, ale jak łeb boli to jest konkret, a uniknięcie choroby, na którą umiera 1%, nie brzmi atrakcyjnie, zwłaszcza jak ręka boli 2 dni. Rozumiem. No i w filmikach na YouTube pan z szaleństwem w oku i zapłakana mamuśka już „wszystko wyjaśnili”.
                        Dodaj odpowiedź 6 11
                          Odpowiedzi: 0
                        • Adam Weishaupt IP
                          Mam wrażenie, że współczesna popularność przeciwników masowych szczepień (poza wyjaśnieniem nasywającym się automatycznie, a więc spiskiem koncernów farmaceutycznych, którym powrót chorób byłby na rękę, ale teorie spiskowe to temat na inną rozmowę) może być przynajmniej po części dość istotnym skutkiem znaczącego poszerzenia i przyspieszenia planu szczepień ochronnych. W latach 70. i 80. dzieci szczepione były przeciwko 6 różnym chorobom (gruźlicy, polio, dyfterytowi, krztuścowi, tężcowi, odrze) w przeciągu pierwszych 24 miesięcy życia (zwykle: gruźlica - do 2 tygodni, OPV - 3 miesiąc, Di-Per-Te - 6 miesiąc, odra - 12-14 miesiąc). Dzisiaj szczepień jest dwukrotnie więcej (gruźlica, polio, wirusowe zapalenie wątroby typu B, dyfteryt, krzusiec, tężec, grypa typu b (Hib), pneumomoki, odra, zapalenie przyusznic, różyczka, ospa wietrzna), przy czym normą jest podawanie szczepionek skojarzonych (najczęściej Di-Per-Te + WZW-B + Hib + polio). Spotkałem się również z podawaniem wszystkich szczepień w ciągu tygodnia lub dwóch (nie wiem, na ile jest to powszechne, znane mi przypadki mają charakter anegdotyczny). Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że większa koncentracja szczepień może przekładać się na wyższą częstotliwość wystąpienia efektów ubocznych, a zatem ewentualną przyczyną problemów mogą być nie tyle same szczepienia, co ich harmonogram.

                          Nie bez znaczenia są również zjawiska często pomijane w tej dyskusji, jako pozornie niezwiązane, takie jak znaczący wzrost występowania uczuleń bądź wzrost zapadalności na depresję (istotny zwłaszcza w świetle teorii łączącej depresję kliniczną ze stanem ogólnej utraty odporności somatycznej), co może oznaczać postepujący spadek odporności w kolejnych pokoleniach. Być może zwiększona częstotliwość występowania poszczepiennych efektów ubocznych nie jest wynikiem samych szczepionek (które jeżeli zmieniły się, to co najwyżej na lepsze) a ogólnym osłabieniem odporności, skutkującym większą wrażliwością. Jest to o tyle istotne, że np.: szczepionka przeciwko odrze, zapaleniu przyusznic i różyczce posiada bardzo silne przeciwwskazanie stosowania przy osłabieniu odporności. Co więcej, szczepionki Di-Per-Te oraz IPV są często stabilizowane tiomersalem, na których uczulenie wykazuje 3-7% dzieci (badanie sprzed kilku lat), co jest już wartością niebagatelną.

                          Nawiasem mówiąc, mnożenie szczepionek nie jest rzeczą aż tak konieczną, a rezygnacja z niektórych - tak straszną, jak się może wydawać. Większość czytelników mających powyżej 30 lat najprawdopodobniej nigdy nie była szczepiona przeciwko WZW, ospie wietrznej, różyczce i zapaleniu przyusznic, a jednak żadnych epidemii tych chorób w ciągu ostatnich klikunastu-kilkudziesięciu lat nie zanotowano. Osoby powyżej 40. roku życia nie byly również szczepione przeciwko durowi brzusznemu (chyba że należą do grupy ryzyka) ani ospie prawdziwej, chociaż ich starsi koledzy przechodzili takie szczepienia obowiązkowo. Epidemii tyfusu i ospy również nie pamiętam. Tak wiec mnożenie lub utrzymywanie szczepień ponad potrzebę nie jest rozwiązaniem racjonalnym, co nie oznacza, że szczepień należy unikać w ogóle.
                          Dodaj odpowiedź 9 2
                            Odpowiedzi: 2
                          • smokospoko IP
                            Największy interes na szczepionkach zbijają tacy jak Bill Gates i spółka. Większość miliarderów amerykańskich z Zuckerbergem do spółki. Pompują swoje miliardy w Big Pharma bo im za mało, im potrzebne so biliony, biliardy, tryliony...itd. Natomiast w Polsce nie brakuje cwaniaków błyskawicznego wzbogacania własnej kieszeni.
                            Dodaj odpowiedź 11 2
                              Odpowiedzi: 0
                            • smokospoko IP
                              Dodaj odpowiedź 4 0
                                Odpowiedzi: 0
                              • smokospoko IP
                                youtube
                                youtube
                                Dodaj odpowiedź 6 0
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także