KrajDanuta Wałęsa: Obawiam się wyjść na ulicę

Danuta Wałęsa: Obawiam się wyjść na ulicę

Danuta Wałęsa
Danuta Wałęsa
Dodano 247
– Często widzę ludzi mi nieżyczliwych, wrogich, PIS-owców. Widać to po ich spojrzeniach, ich bezczelnym zachowaniu. To widać nawet w kościele – powiedziała w wywiadzie dla Deutsche Welle, Danuta Wałęsa.

Żona byłego prezydenta na łamach "Deutsche Welle" powiedziała, że za wszystkimi oskarżeniami o współpracę jej męża z SB, stoi Jarosław Kaczyński i ojciec Rydzyk. – Dla mnie nie jest kapłanem, tylko biznesmenem, który dla pieniędzy i korzyści własnych powie wszystko, co spodoba się PIS-owi, a wszystko to pod płaszczykiem religii – powiedziała o o. Rydzyku Danuta Wałęsa.

"Czuję się zniewolona"

– Co do sierpnia 1980 roku, to ja znakomicie pamiętam tamte dni. To były naprawdę piękne dni. Jaka była solidarność, jaka była zgoda między ludzi, wzajemne poszanowanie. Ludzie chodzili na piechotę do centrum miasta, do stoczni – bo tramwaje nie jeździły – ale ludzie nie krzyczeli, nie wyzywali się, szanowali się nawzajem i to było coś naprawdę pięknego. A teraz? Teraz to ja czuję się zniewolona i obawiam się wyjść na ulicę, na zakupy do sklepu, bo często widzę ludzi mi nieżyczliwych, wrogich, PIS-owców. Widać to po ich spojrzeniach, ich bezczelnym zachowaniu – mówiła była prezydentowa.

Danuta Wałęsa uznała, że Jarosław Kaczyński "chce za wszelką cenę zniszczyć" jej męża. – Choć był okres, kiedy obaj bracia bardzo mocno z moim mężem współpracowali, wspierając go choćby w kampanii prezydenckiej, pracowali w jego kancelarii już po wyborze Lecha na prezydenta. Jednak bodaj po dwóch latach mój mąż musiał ich odsunąć, zwolnić z pracy, bo nie dało się z nimi współpracować. To byli ludzie, którzy nie chcieli budować, a tylko burzyć – powiedziała.

/ Źródło: dw.com
/ mma

Czytaj także

 247
  • zdrowy rozum IP
    Wspolczuje pani Danucie Walesa, ze jest zona znienawidzonego czlowieka. To trudna rola zyciowa, tu milosc, a tu nienawisc ze strony spoleczenstwa i narodu. Kazdy zapracowuje sobie na szacunek i to mu potem procentuje na starosc. Bolkowi ciagle malo, wiec dolewa oliwy do ognia, zeby mu nie zapomniano zdrady, donosicielstwa, wspolniszczenia Polski i Polakow.
    Dodaj odpowiedź 11 1
      Odpowiedzi: 0
    • emeryt z miedzi IP
      i słusznie jak znajdą się dokumenty na kogo donosił twój kochaś to tylko Putin
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 0
      • jarek IP
        no nareszcie ubeckie wtyki i ich rodziny zaczynają się bać. jeszcze powinni się zacząć wstydzić
        Dodaj odpowiedź 18 1
          Odpowiedzi: 0
        • basia IP
          Mieszkam na południu Polski i jakoś nie zauważylam żeby ktoś bał się wyjść na ulicę. Ludzie w Gdańsku miasta w ktorym niepodzielnie rządzi Po muszą nieżle mieć do Pani i Pana Wałęsy żal i pretensje że czuje się Pani nieswojo. To pani mąż pluje jadem na Kaczyńskiego i wymyśla różne bzdury. To Pani mąż oskarża, ubliża i stara się poniżyć go  nie bacząc czy ma na to dowody czy nie. To Pani mąż zamieszcza fałszywe lojalki na facebooku. W końcu to pani na pamiętnym proteście ubliżała Kaczyńskiemu że jest małym czlowieczkiem , bez rodziny, z kotem itp. To cud że Kaczyński nie puścil was za te obelgi z torbami. W państwie policyjnym dawno byście za to siedzieli. Cieszcie się więc że żyjecie w demokratycznym państwie. Trzeba było wpłynąć na męża żeby dal spokój narodowi i sobie, zajął się rodziną i cieszyl się niemałą pensyjką byłego prezydenta. Ludzie dużo zapominają ale ciągłego judzenia , donoszenia poza granice kraju, nadawania na Polskę i obrażania nie popuszczą.
          Dodaj odpowiedź 33 3
            Odpowiedzi: 0
          • realistka IP
            Nie wytrzymam, pisowców poznaje po oczach!!!!To jakaś psychoza!!!!!
            Dodaj odpowiedź 24 2
              Odpowiedzi: 0
            • sorry IP
              Ciesz się,że nie pluja ci w twarz !!!!!! A, powinni,tak jak twojemu Bolkowi !!!!!!
              Dodaj odpowiedź 18 3
                Odpowiedzi: 0
              • gringo IP
                Daniu a jak idzie w totka,napisz proszę gdzie ty pracowałaś,POwiec panu co wyda polecenie aby zagrał w totka.
                Dodaj odpowiedź 19 2
                  Odpowiedzi: 0
                • Jaśko IP
                  Za czasów PO nie bałaś się? A tak traktowali przechodniów, jak gestapo:
                  youtube
                  Dodaj odpowiedź 32 1
                    Odpowiedzi: 0
                  • stoczniowiec IP
                    "Boję się wyjść na ulicę " ? To taka sama reakcja, jak u złodzieja. Każdy dzwonek do drzwi, złodziej dostaje sraczki. A  Uczciwi ludzie niczego się nie boją.
                    Dodaj odpowiedź 40 2
                      Odpowiedzi: 0
                    • J.Wanna IP
                      Dziwne, że większość społeczeństwa nie boi się wyjść na ulicę! Ciekawe dlaczego?
                      Dodaj odpowiedź 46 2
                        Odpowiedzi: 0
                      • maurycy IP
                        oczywiscie strach ,ludziom w oczy patrzyc .
                        Uspokuj tego blazna kobieto i starzejcie sie godnie .
                        Dodaj odpowiedź 37 2
                          Odpowiedzi: 0
                        • KARA BOSKA IP
                          Wszystkie tajemnice Jarosława Kaczyńskiego. Jaki naprawdę jest prezes PiS?
                          Zatrudniał sekretarkę, która wcześniej pracowała dla Mieczysława Moczara, a ludzi potrafił się pozbyć na podstawie nieprawdziwego donosu. Nad życie kochał matkę i brata, a z założenia rodziny zrezygnował, by zająć się polityką .
                          Jarosław Kaczyński nie zawsze trafnie oceniał ludzi i niektórych potrafił wyrzucić tylko na podstawie niesprawdzonego donosu lub wzajemnych antypatii. W czasach inwigilacji prawicy sekretarką Jarosława Kaczyńskiego była Krystyna Czetwertyńska. Podejrzewano ją, że była agentką UOP celowo umieszczoną w otoczeniu prawicowego polityka. Z czasem okazało się, że naprawdę nazywała się Sz., a nazwisko wymyśliła, by móc opowiadać, że ma arystokratyczne korzenie.
                          W czasie jej pracy dla Kaczyńskiego wyszło na jaw, że w czasach PRL w Najwyższej Izbie Kontroli była sekretarką Mieczysława Moczara, funkcjonariusza bezpieki, szefa MSW i sowieckiego szpiega. Prezes PiS nie robił z tego jednak problemu: - Jak nie ta, bo będzie inna, nie lepsza - relacjonuje słowa Kaczyńskiego jego ówczesny bliski współpracownik Piotr Perszewski.
                          szef NIK Krzysztof Kwiatkowski w latach 90. należał do partii Kaczyńskiego Porozumienie Centrum, w pewnym momencie jednak zaczyna działać w Akcji Wyborczej Solidarność. Nie wszystkim się to podoba. By się go pozbyć z PC, Przemysław Gosiewski, wieloletni współpracownik Kaczyńskiego napisał donos na Kwiatkowskiego. "W maju ub. r. w moim mieszkaniu miało miejsce spotkaniem w którym oprócz mnie uczestniczyli członkowie Forum Młodych PC (...). W trakcie tego spotkania kol. Krzysztof Kwiatkowski oświadczył, że w jednej z pierwszych klas szkoły średniej zapisał się do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej" - cytuje pismo do Kaczyńskiego autor książki. Decyzją Jarosława Kaczyńskiego Kwiatkowski zostaje "wydalony z PC". Działacze partii odnajdują dokumenty z archiwum, w których nie ma słowa na temat przynależności wyrzuconego do ZSMP. Kaczyński nie zmienia jednak zdania.
                          Podobny los spotkał wieloletniego kierowcę prezesa PiS Tadeusza Kopczyńskiego. Kaczyński wyrzucił go tylko dlatego, że mężczyzna nie odpowiadał politykowi PC, a obecnie PiS Wojciechowi Jasińskiemu. "Wojtek postawił mi ultimatum. Albo on, albo ty. Muszę wybrać jego, nie mam wyjścia" - relacjonuje po latach rozmowę z Kaczyńskim jego były kierowca. "Tak, to wypier...lam" - odpowiedział Kopczyński. "To wypier..." - miał odrzec polityk.
                          Jadwigę Kaczyńską prezes PiS zawsze stawiał na piedestale. Przerywał najważniejsze spotkania, by odebrać od niej telefon. Nie chciał, żeby martwiła się, że coś mu się stało. Priorytetem dla obu braci Kaczyńskich było jej zdrowie, z którym niemal od zawsze miała problemy. Z książki dowiadujemy się, że gdy jeszcze przed katastrofą smoleńską Jadwiga Kaczyńska po raz pierwszy poważnie zachorowała, prezes PiS pojechał na Jasną Górę i złożył śluby abstynencji. Wbrew częstym opiniom, na co dzień sięga po alkohol nie rzadziej niż przeciętny człowiek. Lubi piwo, chętnie sięga też po wino, a czasem whisky.
                          Czasem politykę trudno było oddzielić od życia prywatnego. Kilka tygodni po tym, jak Jarosław Kaczyński został premierem, stanowisko stracił szef Biura Ochrony Rządu płk Damian Jakubowski. Oficjalnie nie podano powodów jego odejścia. W książce sprawę relacjonuje jeden z funkcjonariuszy BOR: - Zaczęło się od telefonu prezydenta do mamy, która akurat źle się poczuła. Lech Kaczyński przywołał szefa swojej ochrony Krzysztofa Olszowca i wysłał go na Żoliborz. Krzysiek wsiadł w samochód, bomby na dach i ognia. Okazało się, że z mamą rzeczywiście jest nie najlepiej i trzeba ją zawieźć do szpitala na Szaserów. Interwencja nie spodobała się szefowi BOR, który zapowiedział wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w sprawie - jak to nazwano - ochraniania osoby nieuprawnionej. Olszowiec poskarżył się prezydentowi, ten zadzwonił do brata i Jakubowskiemu ścięto głowę.
                          Drugą, ale wcale nie mniej ważną osobą dla prezesa PiS był jego brat bliźniak. Od zawsze byli bardzo zżyci i dopiero po studiach ich drogi na trochę się rozeszły. Lech wyjechał do pracy w Trójmieście. Po latach w wywiadzie prezes PiS stwierdził: - Momentem, który rozstrzygnął o życiu Leszka, a i pewnie o śmierci, przedwczesnej, straszliwie przedwczesnej, był 2 kwietnia 1971 roku (wyjazd do Gdańska - przyp. WP). Gdyby został wtedy w Warszawie, to pewnie jego życie ułożyłoby się inaczej.
                          W kwietniu 2010 roku, przed pogrzebem tragicznie zmarłego prezydenta, Jarosław Kaczyński chciał po raz ostatni zobaczyć brata takiego, jakim był za życia. Poprosił współpracowników o zlecenie zabiegu pośmiertnej kosmetyki. Zdecydował także o przełożeniu ciała brata z rosyjskiej trumny. Do nowej włożył bliźniakowi trzy bardzo osobiste przedmioty, ale nikomu nie zdradził, co to było.
                          Gdy pojawiła się idea, by pochować prezydenta na Wawelu, Jarosław Kaczyński się sprzeciwił. - Chcę mieć Leszka bliżej - relacjonują jego słowa współpracownicy. Ostatecznie jednak uznał Kraków za godne miejsce pochówku brata, a na warszawskich Powązkach postawił mu grób symboliczny, który bardzo często odwiedza. Jeden z polityków PiS twierdzi, że po śmierci Lecha Kaczyńskiego Jarosław przestał obchodził urodziny, które zawsze starali się świętować wspólnie.
                          Z dwóch braci to Lech chętniej chadzał na imprezy z przyjaciółmi. Jarosław wolał książki. Jednak prezes PiS nie stronił zupełnie od spotkań z przyjaciółmi. W pamięci jego znajomych w pamięć szczególnie zapadło to z dnia wyboru Lecha Wałęsy na prezydenta. "Dziewczyny tańczą na redakcyjnym stole, a Jarosław przechadza się w meloniku z napisem "Sex instructor. First lesson free" (Instruktor seksu. Pierwsza lekcja gratis - przyp. WP), który jedna z dziennikarek przywiozła ze zbierania truskawek w Norwegii" - czytamy w książce.
                          Media dużo rozpisywały się o jedynej kobiecie w życiu polityka. Jego matka w jednym z wywiadów powiedziała, że była muzykologiem. - Przeciwny temu związkowi był ojciec dziewczyny. Ona później wyszła za mąż, urodziła dzieci innemu mężczyźnie i została profesorem. Po latach Jarosław wspominał o tym lekko i bez emocji, ale pani Jadwiga opowiadała mi, że prezes wbrew pozorom jest wrażliwy i uczuciowy. A to była wielka miłość zakończona bolesnym rozstaniem - mówi w książce wieloletni współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. Autor książki pisze, że spośród znajomych prezesa PiS do relacji pasuje tylko profesor Uniwersytetu Warszawskiego Anna Gruszczyńska-Ziółkowska, etnomuzykolog. Polityk cały czas utrzymuje z nią kontakty koleżeńskie.
                          Nie kobiety a polityka była pasją byłego premiera. W rozmowach z przyjaciółmi dziwił się, że zakładają rodziny, ograniczając w ten sposób czas niezbędny do zajmowania się sprawami partii. W pracy prezes PiS potrafi siedzieć do późnego wieczora, a później w domu nawet do trzeciej nad ranem analizuje dokumenty lub czyta książki. Pisze zawsze odręcznie.
                          W czerwcu 2010 r. w czasie kampanii prezydenckiej prezes dostał zaproszenie od telewizji śniadaniowej na wywiad o życiu prywatnym. Najpierw się zgodził, ale dzień przed programem zrezygnował. Sztabowcy namawiali go jednak, by poszedł do studia. Wieczorem do jego domu pojechały ówczesne posłanki PiS Elżbieta Jakubiak i Joanna Kluzik-Rostkowska. Kaczyński nie chciał ich wpuścić i rozmawiał z nimi przed domofon przy furtce. - Dlaczego nie chcesz tam jechać? - pytała Jakubiak. - Opowiedziałbyś, jakie książki czytasz, co robisz w wolnym czasie, jak wygląda twój dzień... - namawiała. - Ale o czym ja miałbym opowiadać? Że codziennie rano piję tę samą herbatę i jej kanapkę z serkiem Almette? Przecież tu nie ma o czym mówić. Moje życie jest smutne... - odpowiedział Jarosław Kaczyński.
                          Dodaj odpowiedź 3 24
                            Odpowiedzi: 0
                          • Karolina IP
                            Pomijając wszystko - czy ktoś lubi Wałęsę, czy Kaczyńskiego to jego sprawa, natomiast to, co zrobili z ludźmi przez ostatnie lata , zarówno PO jak i PiS jest straszne. Nie ma normalnych rozmów, nie ma życzliwości, ciągłe spory, beznadziejne wręcz dyskusje. Poziom żaden. Mogą sobie politycy, wszystkich opcji, po prostu pogratulować. I tak serio, to uważam, że doskonale sobie z tego zdają sprawę i jest to po prostu jeden z celów działania - ciągłe podsycanie emocji i utrzymywanie konfliktu w społeczeństwie. I to jest naprawdę przykre.
                            Dodaj odpowiedź 2 17
                              Odpowiedzi: 0
                            • niestety IP
                              Pani Danuta ma rację, to co wyprawiają kodziarze i totalna opozycja woła o pomstę do nieba. Strach wyjść na ulicę, nawet w święta dokazują. Wiadomo, to nie ich święta, są innego wyznania, a katolików nienawidzą, więc jak jest okazja to szkodzą. To święta pokoju miłości i pojedn ania, a oni straszą karabinami, granatami, szabelką potrząsają, starają się sprowokować jakiś zamęt, zadymę zrobić akurat na urodziny znienawidzonego przez nich Jezusa Chrystusa. Psucie świąt sprawia im wielką satysfakcję, jak widać.
                              Dodaj odpowiedź 20 1
                                Odpowiedzi: 0
                              • antyM IP
                                Cała Polska z was się śmieje,
                                Wy kapusie wy złodzieje
                                Na ulicę wyjść się boicie
                                Ale dla szmalu się gnoicie
                                Historia wam tego nie wybaczy
                                Ona inaczej niż UB patrzy
                                A krzywda ludzka w oczy kole
                                I marnie skończy kapuś Bolek
                                Dodaj odpowiedź 19 2
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także