Śledczy sprawdzają, czy doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci, za co grozi do 5 lat więzienia. Prokuratorzy badają postępowanie personelu izby wytrzeźwień oraz działań Straży Miejskiej. – Głównie chodzi o sprawdzenie czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków ze strony funkcjonariuszy, wchodzących w skład interweniującego patrolu – mówi RMF24 rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Patrol strażników miejskich interweniował przed godz. 9, a do szpitala przewieziono kobietę dopiero o 12.30. Nieprzytomna kobieta leżała na chodniku przy skrzyżowaniu ulic Zachodniej i Lutomierskiej w Łodzi. Tam odnalazł ją w piątek rano patrol Straży Miejskiej. Funkcjonariusze podejrzewali, że kobieta jest w stanie upojenia alkoholowego i zawieźli ją do izby wytrzeźwień. Tam zatrzymało się krążenie pacjentki; podjęto reanimację i około południa kobietę przewieziono do szpitala im. Jonschera w Łodzi. Gdy chorą przyjmowano do szpitala, temperatura jej ciała wynosiła zaledwie 27 stopni Celsjusza. Okazało się także, że kobieta była trzeźwa – opisuje sprawę RMF24.
Walka o życie kobiety trwała kilkanaście godzin. Ostatecznie jej krążenie ustało w sobotę po godz. 3 nad ranem. Lekarz ustalił, że wstępną przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
