Grupa dywersantów chciała podpalić obiekt w Warszawie? Szokujące doniesienia

Grupa dywersantów chciała podpalić obiekt w Warszawie? Szokujące doniesienia

Dodano: 
Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Według nieoficjalnych doniesień, grupa dywersantów chciała podpalić w Warszawie obiekt wielkopowierzchniowy. Radio Zet opisuje kulisy akcji służb.

17 maja doszło do szeroko zakrojonej akcji policji i służb specjalnych w okolicach podwarszawskich Ząbek – podało Radio Zet. Zatrzymano jedną osobę. Według nieoficjalnych informacji, może chodzić o członka zagranicznej grupy sabotażowej, która miała działać na terytorium Polski.

Akcja służb była efektem pracy specjalnego sztabu, działającego w jednym z budynków Komendy Głównej Policji, który bada m.in. przypadki podpaleń pod kątem ewentualnych działań sabotażowych.

Duży obiekt miał spłonąć przez dywersantów?

Dziennikarze śledczy Radia Zet Mariusz Gierszewski i Radosław Gruca twierdzą, że w ostatnich dniach doszło do kolejnego zatrzymania. Podejrzany mógł brać udział w przygotowaniu podpalenia wielkopowierzchniowego obiektu w Warszawie. – Polskie służby specjalne znalazły, weszły w posiadanie urządzeń podpalających, co najmniej kilku, sterowanych drogą radiową, które miały być odpalone. Nasi informatorzy mówią, że było takich urządzeń osiem. Dwa urządzenia odpaliły się w tym obiekcie, ale pożar został szybko ugaszony. Na miejsce przyjechała policja i odkryła dodatkowe urządzenia. To było impulsem do uruchomienia naszych służb – oznajmił Gierszewski.

Radio Zet nie podało narodowości zatrzymanego.

Rosjanie stoją za pożarem Marywilskiej?

– Mamy odnotowanych siedem prób udanych lub zatrzymanych w ostatniej chwili prób sabotażu. Takiego bezpośredniego sabotażu. Mamy dowody, że osoby, które chciały do tego doprowadzić były wprost wynajęte przez rosyjskie służby. Mówimy tu o celowych podpaleniach, czy to lasy czy to centra handlowe, ale także o pobiciach na zlecenie białoruskiej i rosyjskiej służby specjalnej, więc to są bardzo poważne sprawy – powiedział w piątek na spotkaniu w Białymstoku premier Donald Tusk.

Wcześniej szef rządu oznajmił, że "jest dość prawdopodobne", iż służby rosyjskie "miały coś wspólnego" z pożarem centrum handlowego przy Marywilskiej 44 na warszawskiej Białołęce.

Czytaj też:
"Mamy dowody". Tusk mówi o próbach sabotażu w Polsce
Czytaj też:
Niepokojące słowa Tuska. "Akcje rosyjskie będą się nasilać"

Źródło: Radio Zet
Czytaj także