Kto chce zbić kapitał polityczny na niepełnosprawnych? Ks. Isakowicz-Zaleski o "złym duchu" protestu w Sejmie
  • Anna M. PiotrowskaAutor:Anna M. Piotrowska

Kto chce zbić kapitał polityczny na niepełnosprawnych? Ks. Isakowicz-Zaleski o "złym duchu" protestu w Sejmie

Dodano: 88
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski / Źródło: PAP / Waldemar Deska
O błędach popełnionych przez Prawo i Sprawiedliwość w kwestii pomocy osobom niepełnosprawnym i ich rodzinom, o trwającym w Sejmie proteście oraz o tym kto i dlaczego próbuje zbić na nim kapitał polityczny – mówi dla DoRzeczy.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

"Popełniono błędy"

W rozmowie z portalem DoRzeczy.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski odniósł się do przyczyn trwającego od kilkunastu dni protestu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych. Zapytany, czy w swoim szerokim pakiecie socjalnym Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście zapomniało o tej najsłabszej i najbardziej potrzebującej grupie społecznej, duchowny przyznał że popełniono błędy.

– W czasie kampanii wyborczej obiecywano temu środowisku zmianę. Ta zmiana oczywiście nastąpiła w niektórych aspektach, jednak według mnie, zabrakło spójności. Pewne rzeczy się rozwiązuje, a inne odkłada. A odłożono kilka spraw naprawdę trudnych. Myślę, że wypowiedź pana premiera Morawieckiego w której stwierdził, że ma wiele miliardów do rozdania m.in. na drogi powiatowe i inne sprawy, jednak pominą tu sprawy osób niepełnosprawnych, była iskrą na beczkę prochu, która spowodowała ten protest – ocenił ks. Isakowicz-Zaleski.

Zdaniem duchownego, choć rzeczywiście w kwestii tej grupy społecznej pozostaje wiele spraw nierozwiązanych, istnieje jeszcze inny wymiar tego problemu. – PiS wyraźnie ma problem z komunikacją ze społeczeństwem. W wielu rzeczach słucha głosu społecznego, ale w innych sprawach w ogóle głos do władz PiS-u nie dociera. Bywa też odwrotnie: kiedy dzieje się coś dobrego, społeczeństwo jakby nie zdaje sobie z tego sprawy – tłumaczył.

"Zły duch" protestu w Sejmie

Odnosząc się do samego protestu, ks. Isakowicz-Zaleski przyznał, że nie ma wątpliwości iż jest on w dużej mierze inspirowany politycznie. Wskazał tu konkretnie na posłankę Nowoczesnej Joannę Scheuring-Wielgus. – Od samego początku od kiedy pani poseł zaprosiła te osoby do Sejmu, one były przygotowane do strajku. Nie wszyscy zostali jednak zaproszeni. Proszę pamiętać, że wiele osób, które protestowały w roku 2014 nie znalazło się w tej grupie. Czyli była grupa w pewien sposób ukształtowana, wyselekcjonowana – mówił. Duchowny tłumaczył, że są to osoby z Torunia i choć nie ma nic przeciwko ich działaniom, to jednak nie można powiedzieć, że reprezentują one środowisko osób niepełnosprawnych. Samą posłankę Nowoczesnej ks. Isakowicz-Zaleski określił jako "złego ducha" tego protestu. – Przecież ona z jednej strony jest aborcjonistką i postuluje zabijanie osób niepełnosprawnych, a z drugiej cały czas pilnuje tego protestu, krąży wokół tego – ocenił.

Rozmówca DoRzeczy.pl podejrzewa, że Joanna Scheuring-Wielgus upatruje w tym proteście szansę na zbicie kapitału politycznego i ma to związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. – Parę lat temu zaciekle walczyła o prezydenturę Torunia, przegrała. Teraz, z tego co słyszę, znów ma kandydować. Ona po prostu zbija na tym kapitał. Ale to jest hipokryzja i ja się nie boję tego słowa. Ona jest z Torunia, ale nigdy nie pomogła. Raz była w naszej placówce na Wigilii i nigdy się tymi sprawami nie interesowała. Nagle stała się ekspertem od spraw niepełnosprawnych. Myślę, że robi sobie kampanię i chce się wykreować jako obrończyni niepełnosprawnych, będąc jednocześnie po stronie aborcji, czyli zabijania niepełnosprawnych. To jest już jakiś szczyt odwrócenia pojęć – podkreślał ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Dobro dzieci przede wszystkim

Zapytany, czy brak porozumienia pomiędzy rządzącymi a grupą osób protestujących może być wynikiem tego nacisku politycznego, duchowny przywołał protest opiekunów osób niepełnosprawnych sprzed czterech lat, w którym sam uczestniczył. Jak relacjonował, wówczas po 17 dniach protestu zrealizowano zaledwie jeden z 14 postulatów, jednak mimo tego, rodzice podjęli decyzję o zakończeniu protestu z uwagi na dobro swoich dzieci, które nie wytrzymywały tych warunków.

– Byłem tam do samego końca i dla mnie jako osoby starszej – choć przecież nie niepełnosprawnej – były to warunki skrajne. Dorośli ludzie tego nie wytrzymują, a co dopiero dzieci. Wtedy podjęto – moim zdaniem – słuszną decyzję. Udało się sprawę nagłośnić, zdobyć ten pierwszy podstawowy punkt i możliwość szukania dalszych dróg. Natomiast teraz tak nie jest. Grupa jest wyselekcjonowana, nie są do niej dopuszczani przedstawiciele jakichkolwiek innych organizacji i są tak duże emocje, że z założenia idą na konfrontację – wskazywał kapłan.

Duchowny podkreślił, że choć zgadza się z częścią postulatów rodziców protestujących w Sejmie, nie akceptuje takiej formy protestu. Jak jednak dodał, starał się pomóc w rozwiązaniu sporu. – Byłem w kontakcie z panią Hartwich (Iwona Hartwich, jedna z matek protestujących w Sejmie - red.). Ona zadzwoniła do mnie z prośbą o przekazanie przez prezydenta listu pani prezydentowej. Zrobiłem to, ponieważ uważałem, że jest to krok w kierunku znalezienia kompromisu. Ten list, który przyszedł do mnie przez email, wręczyłem panu prezydentowi 2 maja w czasie uroczystości w Pałacu Prezydenckim. Pani prezydentowa podeszła do tego poważnie i na drugi dzień już przyszła, rozmawiała bez kamer. Bo przecież o to chodziło, żeby porozmawiać a nie robić show – zauważył ks. Isakowicz-Zaleski, dodając że wiele wystąpień osób protestujących postrzega jednak właśnie jako robienie show. Wymieniał tu eskalowanie emocji, agresji i daleko idącą krytykę.

– Natomiast kiedy widzę, że przez cały długi weekend wciąż na posadzce w Sejmie leży pięcioro niepełnosprawnych, to wiem że taki stres trudno im wytrzymać. Od 30 lat mieszkam pod jednym dachem z takimi osobami i wiem, że to się bardzo odbija na ich zdrowiu – tłumaczył. Kapłan przypomniał, że już dwukrotnie zaapelował do matek, żeby zawiesiły tę formę strajku i kontynuowały go, jeśli chcą, ale w innej formie – bez dzieci. – Żeby chociaż te dzieci znalazły się w innej sytuacji. Tu nie można przekroczyć pewnych granic, protestowania choćby i w słusznej sprawie, kosztem konkretnych dzieci. Dzieci, które będą cierpiały przez najbliższe lata – podkreślał.

Ks. Isakowicz-Zaleski złożył dziś matkom protestujących w Sejmie konkretną propozycję umożliwiającą kontynuację protestu, przy jednoczesnym nieangażowaniu dzieci.

twitter

Dobro dzieci czy żywa gotówka?

Pytany, czy jest jakiś odzew na tę propozycję, ksiądz Isakowicz-Zaleski odparł, że do tej pory nie otrzymał żadnej odpowiedzi. – Niech te matki się zastanowią, co jest dla nich najważniejsze: czy uzyskać żywą gotówkę – jak to mówią – czy dobro ich dzieci. Forma tego protestu jest bardzo wątpliwa i dzieje się z krzywdą dla tych dzieci. Niech się stanie jakiś wypadek, choroba, nagle zasłabnięcie. Przecież te osoby będą to wiele miesięcy odchorowywać. Kto za to weźmie odpowiedzialność? – pytał duchowny. Zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego sytuacja ta wymaga interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka.

"Ten protest jest sprowokowany przez polityków i reżyserowany przez nich"

Rozmówca DoRzeczy,pl przyznał też, że przebieg protestu jasno pokazuje, że elementy polityczne są bardzo silne, czego nie było przed czterema laty. – Ten protest jest sprowokowany przez polityków i w pewien sposób reżyserowany przez nich – oświadczył.

– Ja jestem odpowiedzialny za kilkaset osób niepełnosprawnych. Wiele razy protestowaliśmy np. w obronie warsztatów terapii zajęciowej, świetlic, ale nikt nie wpadł na to, aby to się działo kosztem osób niepełnosprawnych. Nawet jeśli niepełnosprawni szli na protest, to były to działania jednostkowe – wyjaśnił. Duchowny tłumaczył, że protest sprzed czterech lat pokazał, że choć mogą go wytrzymać osoby starsze, a i też nie wszystkie, to nie jest to już tak oczywiste w przypadku osób niepełnosprawnych z tak kruchą konstrukcją psychiczną. – Dlatego przedłużanie tej formy protestu przez te matki jest z krzywdą dla dzieci. Ja nad tym boleję, bo je popieram w pewnych sprawach. Ale nie tymi metodami – podkreślił kapłan.

Czytaj też:
Hartwich o proteście w Sejmie: Kompletnie nie rozumiemy tego muru
Czytaj też:
Wzrośnie wysokość renty socjalnej? Komisja pozytywnie zaopiniowała rządowy projekt

Źródło: DoRzeczy.pl
 88
Czytaj także