"Nie spełniła obowiązku". Trybunał Stanu po raz trzeci ukarał Małgorzatę Manowską

"Nie spełniła obowiązku". Trybunał Stanu po raz trzeci ukarał Małgorzatę Manowską

Dodano: 
I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska
I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska Źródło: Sąd Najwyższy
Trybunał Stanu po raz trzeci nałożył karę porządkową na byłą przewodniczącą tego organu Małgorzatę Manowską.

W środę trzyosobowy skład TS zdecydował o wymierzeniu jej kolejnej grzywny w wysokości 3 tys. zł za niezwołanie posiedzenia pełnego składu Trybunału, mimo wcześniejszych zobowiązań i wyznaczonych terminów. – To jest trzecia kara nałożona na Małgorzatę Manowską za niewykonanie prawnego obowiązku – powiedział przewodniczący składu orzekającego Przemysław Rosati. Jak dodał, była przewodnicząca TS "nie spełniła po raz kolejny ciążącego na niej obowiązku".

Chodzi o sprawę Macieja Świrskiego

Sprawa ma związek z postępowaniem przed Trybunałem Stanu dotyczącym byłego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego. W marcu trzej sędziowie TS – Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Zientarski – rozpoznający wniosek o wyłączenie ze sprawy sędziego Piotra Saka, skierowali do pełnego składu Trybunału pytania dotyczące zasad wyznaczania składów orzekających.

Według autorów pytań mechanizm kształtowania składów powinien wynikać z ustawy i regulaminu TS, a nie z zarządzenia przewodniczącego Trybunału. 11 marca skład zobowiązał Małgorzatę Manowską do zwołania pełnego składu TS do 4 kwietnia, pod rygorem kary porządkowej.

Trzy terminy, trzy kary

Do zwołania posiedzenia nie doszło ani w pierwszym terminie, ani w dwóch kolejnych. 8 kwietnia Trybunał po raz pierwszy ukarał Manowską grzywną w wysokości 3 tys. zł i wyznaczył nowy termin do 11 maja. Kiedy również ten termin nie został dotrzymany, 12 maja nałożono drugą karę i wyznaczono kolejny termin – do 9 czerwca. Ponieważ także do tego czasu pełny skład TS nie został zwołany, w środę zapadła decyzja o trzeciej grzywnie.

Rosati podkreślał, że Manowska mogła wykonać nałożony na nią obowiązek do końca swojej kadencji jako pierwsza prezes Sądu Najwyższego i przewodnicząca Trybunału Stanu. – Przewodnicząca Manowska do 26 maja, czyli do ostatniego dnia pełnienia funkcji przewodniczącej TS, mogła i powinna była wykonać nałożone na nią zobowiązania – mówił. Jak dodał, „swoim działaniem doprowadziła do permanentnej zwłoki w rozstrzygnięciu zagadnień prawnych sformułowanych 11 marca br. i stan ten konsekwentnie utrwalała do końca pełnienia przez siebie funkcji”.

Manowska mówi o politycznym tle

Sama Manowska już wcześniej odrzucała zarzuty dotyczące zwłoki. W oświadczeniu opublikowanym w marcu przekonywała, że oczekiwanie rozstrzygnięcia tak złożonej kwestii w ciągu półtora miesiąca jest nierealne.

"Oczekiwanie, że zagadnienie dotyczące wyznaczania składów orzekających w TS zostanie rozpoznane przez półtora miesiąca, można byłoby uznać za przejaw naiwności, gdyby nie to, że całokształt okoliczności wskazuje, iż chodzi raczej o działanie o wyraźnie politycznym podłożu" – napisała.

Czytaj też:
"Prezydent rozumie sytuację". Kapiński: Rozmawiałem z Nawrockim o SN
Czytaj też:
Reforma PIP w ogniu krytyki. SN mówi o zagrożeniu dla praw obywateli

Źródło: Onet.pl / Gazeta Wyborcza, Do Rzeczy, Onet
Czytaj także