Historię kobiety opisuje dzisiejszy "Super Express". Patrycja Jung uległa wypadkowi samochodowemu 27 lutego, kiedy odwoziła do przedszkola swoją 4-letnią córkę Zosię. Na jedni leżał dywan, którego poderwał wiatr. Kobieta przestraszyła się i straciła panowanie nad kierownicą. Samochód wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Dziewczynce nic się nie stało. Jej mama została przewieziona do szpitala w Gdańsku, gdzie trafiła na oddział intensywnej terapii. Zapadła w śpiączkę, więc po pewnym czasie przetransportowano ją do innego szpitala. Tam obudziła się po 71 dniach od wypadku. Było to tuż przed Dniem Matki.
– Wierzyłam, że mamusia nie prześpi Dnia Matki. W przedszkolu szykowaliśmy przedstawienie z okazji tego święta i dowiedziałam się wtedy, że się obudziła – mówi cytowana przez "SE" dziewczynka, która spotkała się z mamą właśnie w Dzień Matki. Kuzynka kobiety relacjonując to spotkanie, mówi że polały się "potoki łez". – Zosia położyła się na łóżku obok Patrycji. Tuliły się przez dwie godziny. Nie mogły się od siebie oderwać – mówi Magdalena Hajduk.
Patrycja Jung powoli wraca do zdrowia, jednak przed nią jeszcze długa i kosztowna rehabilitacja. W zbiórkę na pomoc dla mamy Zosi można włączyć się przez Fundację Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym.
