KrajGdy rozum śpi

Gdy rozum śpi

Dodano
Arabski  terroryzm ma wiele wspólnego z polską walką o ojczyznę aż do śmierci,  zaś islam bardziej szanuje życie niż „chrześcijański nazizm”. Dlaczego? Bo ten drugi „stworzył Auschwitz”. Takie brednie można było usłyszeć w niedzielnym programie „Bez Retuszu” w TVP Info. Gdybym nie oglądał, najzwyczajniej w świecie powiedziałbym, że nie wierzę. Parafrazując starą reklamę „Takie rzeczy tylko w Erze”.

W niedzielny wieczór kanał TVP Info w telewizji publicznej wyemitował program red. Marka Czyża poświęcony problemowi uchodźców z krajów arabskich. Sprawa ważna, warta ciekawej dyskusji. 

Telewizyjni decydenci postanowili też przy okazji udowodnić, jak rozumieją pluralizm debaty o ważnych dla naszego państwa sprawach zapraszając w charakterze niezależnych ekspertów dyskutantów reprezentujących różne punkty widzenia. A ściślej…

Zaproszono pięć osób, które wespół z prowadzącym program red. Czyżem bez ogródek wsparli ogłoszony najpierw przez kanclerz Merkel, i przyjęty przez polski rząd pomysł otwarcia granic przed imigrantami z państw arabskich. W gronie ekspertów znaleźli się więc: reprezentujący stanowisko niemieckiego rządu dziennikarz Klaus Bachmann;  prof. Tadeusz Bartoś, filozof i były dominikanin, który od czasu, gdy zrzucił sutannę dał się poznać jako zawzięty krytyk katolicyzmu; Jacek Żakowski - lewicowy dziennikarz; dr Marta Widy-Behiesse, kierowniczka Zakładu Islamu Europejskiego i dr Marcin Zaborowski, dyrektor zależnego od MSZ ośrodka o nazwie Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.

Zaproszono też jedną (słownie - jedną) osobę, która wobec pomysłu sprowadzania do Polski wyznawców Allaha w ilościach masowych, miała mocno krytyczne zdanie czyli Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego „Do Rzeczy” i  zarazem autora wydanej niedawno książki „Dżihad i samozagłada Zachodu”. Przy czym zadbano, by zbyt wielkiej szansy przedstawienia „islamo-sceptycznych” argumentów nie miał, niemal  nie dopuszczając go do głosu. Wicie, rozumicie - pluralizm taki w tej publicznej TV mamy.   

Co zatem mogli usłyszeć widzowie? 

- Budzi się godnościowa reakcja - to Jacek Żakowski o uchodźcach, którzy na Węgrzech okupowali dworzec, wyrzucając paczki z jedzeniem i wylewali podarowaną im wodę pitną.

-  Demonizujemy islam. 150 lat temu w Europie system wartości był taki jak w krajach islamskich. Nie było wolności słowa, ingerowano w ubiór kobiety, karano za stosunki homoseksualne - gorączkował się prof. Bartoś 

Bartosiowi wtórował redaktor Bachmann przekonując, że „na wsiach mieliśmy takie stosunki jak w krajach islamu”. Wysunął też odważną tezę, że większe zagrożenie dla bezpieczeństwa dzisiejszej Europy niesie na przykład baskijski terrorysta niż muzułmanin

Zawrzało wśród „niezależnych ekspertów”, gdy red.  Paweł Lisicki wytknął, że to jednak w islamie należy doszukiwać się pewnych źródeł  inspiracji dla terrorystów - samobójców, a więc można stawiać tezę, że islam ma dość ścisły związek z terroryzmem.

- Kraje islamskie mają podobną historię jak Polska. Okupacja spowodowała, że tu i tu religia ma większe znaczenie - zagotował się natychmiast redaktor Żakowski i zaczął udowadniać, że między islamskimi terrorystami, a chrześcijanami, zwłaszcza Polakami można postawić znak równości. Dlaczego? To proste. 

- Idea śmierci za ojczyznę, te wszystkie powstania wolnościowe - mówił Żakowski i poszedł jeszcze dalej.  - Kto ma większy szacunek dla życia. Islam czy chrześcijański nazizm? To chrześcijańskie Niemcy stworzyły Auschwitz - przekonywał.

Jak się program zaczął, tak skończył. Kuriozalnie. Profesor Tadeusz Bartoś oznajmił, że nic się nie stanie jeśli – uwaga - kilkaset tysięcy islamskich uchodźców przekroczy nasze granice, zaś niezmordowany Jacek Żakowski, spuentował, iż uchodźcy, te doskonale wykarmione byczki, stanowią dla nas doskonały kapitał. Dlaczego? Bo są już odchowani i inaczej niż w dzieci nie trzeba w nich inwestować. 

Argumentów red. Lisickiego, który ostrzegał, że fala islamskich uchodźców może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, a twierdzenia, że uciekają przed wojną i terrorem są dość bałamutne dyskutanci jak i prowadzący program nie bardzo  chcieli wysłuchać. 

W zasadzie można by powiedzieć, że niedzielny program „Bez Retuszu” był programem doskonałym. Doskonale pokazał, że telewizja publiczna swoją misję wypełnia bez zarzutu, tyle, że to misja powielania - w interesie grupy trzymającej władzę - propagandowej papki. 

/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także