To nie był fałszywy alarm. Niepokojące ustalenia po incydencie w Lubartowie

To nie był fałszywy alarm. Niepokojące ustalenia po incydencie w Lubartowie

Dodano: 
Kto włączył syreny alarmowe w Lubartowie?
Kto włączył syreny alarmowe w Lubartowie? Źródło: Wikimedia Commons / Olek Remesz (wiki-pl: Orem, commons: Orem)/GFDL/CC
Alarm powietrzny, który 6 grudnia nad ranem rozległ się w Lubartowie i kilku gminach powiatu lubartowskiego, nie był bezpodstawny.

Jak informuj Wirtualna Polska, wojsko wykryło wówczas potencjalne zagrożenie w przestrzeni powietrznej i nadało komunikat ostrzegawczy w związku z rosyjskimi atakami prowadzonymi w pobliżu granicy Polski. Po około 20 minutach zagrożenie zostało wykluczone, jednak procedury alarmowe zostały wcześniej uruchomione.

Zabawa w głuchy telefon?

Do problemów miało dojść na etapie przekazywania informacji. Komunikat wojskowy nie dotarł oficjalnym kanałem do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie, które zgodnie z obowiązującymi zasadami powinno przekazać decyzję o uruchomieniu syren do powiatów. W efekcie województwo nie wydało formalnej dyspozycji, mimo że sygnał o zagrożeniu istniał. Jak podaje portal, syreny alarmowe w Lubartowie uruchomiono w wyniku nieformalnego obiegu informacji między urzędnikami powiatowymi.

Jeden z nich odebrał sygnał wojskowy innym kanałem i przekazał ostrzeżenie telefonicznie do sąsiednich powiatów. Informacja dotarła do Lubartowa, gdzie urzędnicy, kierując się zasadą ostrożności, rozpoczęli powiadamianie gmin o konieczności uruchomienia syren. Alarm ogłoszono w części gmin, po czym, po weryfikacji sytuacji w centrum wojewódzkim, konieczne było jego odwołanie.

Urzędnicy chcą decyzji na piśmie

Ja podkreśla Wirtualna Polska, zdarzenie ujawniło istotne braki w systemie ostrzegania. Przekazywanie informacji odbywa się wielostopniowo: od wojska, przez województwo i powiat, aż po gminy, co generuje opóźnienia i zwiększa ryzyko błędów. Dodatkowo wiele samorządów nie dysponuje sprzętem umożliwiającym bezpośredni odbiór wojskowych komunikatów, a syreny alarmowe wciąż często uruchamiane są ręcznie.

Incydent wywołał również efekt mrożący wśród urzędników odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysowe. Część z nich deklaruje, że w przyszłości bez jednoznacznego, pisemnego polecenia nie zdecyduje się na uruchomienie syren, nawet w sytuacji potencjalnego zagrożenia. To rodzi obawy, że w przypadku realnego ataku reakcja może być spóźniona.

Czytaj też:
Syreny alarmowe w Polsce. Wskazano dwa regiony


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Wirtualna Polska / DoRzeczy.pl
Czytaj także