Znów zrobiło się głośno wokół sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. W ubiegłym tygodniu uwagę mieszkańców Sopotu zwróciła akcja policji przeprowadzona przy ulicy Polnej. Funkcjonariusze pojawili się tam w białych kombinezonach ochronnych, a pomiędzy budynkami rozstawiono granatowy namiot policyjny.
Prokurator Eryk Stasielak, naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Krakowie, czyli słynnego prokuratorskiego Archiwum X, zaprzeczył, że działania te miały związek ze sprawą zaginionej przed laty młodej gdańszczanki.
– Czynności przy ulicy Polnej w Sopocie nie dotyczyły sprawy Iwony Wieczorek. To była czysta koincydencja czasowa. Czynności dotyczyły zaginięcia dwóch nastolatek w Zakopanem wiele lat temu. Zresztą prowadzi to postępowanie ten sam prokurator, który pracuje nad sprawą Iwony, prokurator Tomasz Boduch – wyjaśnił w rozmowie z "Faktem" prok. Stasielak.
"Nowe fakty, nowe dowody"
– Dominującą wersją jest ta, że Iwona Wieczorek nie żyje i została zamordowana. Biorąc pod uwagę okoliczności faktyczne i doświadczenie życiowe, jest niewielkie prawdopodobieństwo, że Iwona jeszcze żyje, bo przecież gdyby żyła, to w jakiś sposób by się z kimś skontaktowała. Ludzie nie znikają tak po prostu i gdzieś się rozpływają w czasoprzestrzeni – powiedział.
Naczelnik słynnego prokuratorskiego Archiwum X zapowiedział "czynności zakrojone na szerszą skalę", które "nie będą prowadzone tylko w Sopocie". Zaznaczył jednak, że nie może zdradzać więcej szczegółów. – To jest kwestia tygodni, a nie dni. Prokurator się przygotowuje do tego i działa z policją. To są czynności, które wymagają czasu – oznajmił.
– Nie mogę użyć stwierdzenia, że to jest przełom. Mogę tylko powiedzieć, że pojawiły się nowe fakty, nowe dowody, nad którymi teraz intensywnie pracujemy i je sprawdzamy, a jaki będzie rezultat tych czynności, to się okaże – dodał.
Zaginięcie Iwony Wieczorek
Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat w Polsce. Doszło do niego nad ranem 17 lipca 2010 r. Dziewczyna bawiła się ze znajomymi w sopockim klubie, ale po kłótni miała się od nich odłączyć.
Kamera miejskiego monitoringu ostatni raz zarejestrowała Wieczorek przy wejściu numer 63 na plażę w gdańskim Jelitkowie. Z tego miejsca do domu miała ok. 2 km, ale aby tam dotrzeć, musiała przejść przez tereny leśno-parkowe. Tu ślad po dziewczynie się urywa.
W ostatnim czasie Komenda Stołeczna Policji zwróciła się o pomoc w ustaleniu tożsamości kierowcy Fiata Cinquecento. Auto było widziane 17 lipca 2010 r. w Gdańsku i przemieszczało się w kierunku Rumi, Redy i okolic Pucka.
Czytaj też:
Przełom ws. zabójstwa dziennikarza? ABW przekazała prokuraturze tajne archiwa
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
