O wynagrodzeniach lekarzy napisała w poniedziałek (23 lutego) na pierwszej stronie "Gazeta Wyborcza" informując, że więcej niż 100 tys. zł miesięcznie zarabia w Polsce jedynie od 400 do 800 medyków spośród ok. 200 tys. praktykujących.
"Od 1 lipca podstawa wynagrodzenia lekarza na etacie ma wynieść minimum 13 tys. zł, a pielęgniarki – 11,5 tys. zł. Narodowy Fundusz Zdrowia na podwyżki nie ma pieniędzy, a resort zdrowia nie ma projektu ustawy, który mógłby zatrzymać wzrost pensji. Minister Jolanta Sobierańska-Grenda wciąż zapowiada, co chciałaby w niej zmienić, a potem wycofuje się z niektórych propozycji" – czytamy w artykule.
"Tajne" zarobki lekarzy w Polsce
Według gazety, żadna instytucja w Polsce nie wie, ile dokładnie zarabiają lekarze. "Większość posługuje się medianą wynagrodzeń, czyli «wartością środkową» dzielącą zbiór danych na dwie części. Jedna połowa to wartości niższe od mediany, druga zaś – wyższe" – wyjaśniono w tekście.
Dziennikarze "Wyborczej" poprosili publiczne szpitale w całej Polsce o dokładnie informacje na temat lekarskich pensji. Chcieli sprawdzić, jak naprawdę wynagradzane są osoby odpowiedzialne za zdrowie i życie Polaków.
"Okazało się, że zbiór danych jest zawiły i niejasny, bo w różnych placówkach medycznych funkcjonują różne formy zatrudnienia i współpracy" – podaje "GW".
Szpitale nie chcą ujawnić pensji medyków
Większość szpitali odmówiła gazecie informacji, zignorowała prośby, nie odpisała, prosiła o doprecyzowanie pytań, albo odpisała na wniosek tak, aby udowodnić, że żadnych informacji podać nie może.
Jak podkreśla dziennik, Szpital Miejski w Gliwicach odmówił podania wysokości kontraktów wypłacanych lekarzom, zasłaniając się... tajemnicą przedsiębiorstwa.
Według Łukasza Jankowskiego, prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, ujawnienie dokładnych danych o wynagrodzeniach nie jest w interesie zarządzających szpitalami.
– Problemem nie są jednak zarobki, ale system. Mapy potrzeb zdrowotnych nie działają, jeśli po dwóch stronach ulicy są szpitale, które mają różnych właścicieli, ale te same oddziały i rywalizują o tę samą kadrę – powiedział szef NIL w rozmowie z "Wyborczą".
Czytaj też:
Uważaj na tę wiadomość od NFZ. Ostrzeż zwłaszcza osoby starsze
