W skład Koła Razem w Sejmie wchodzi czworo posłów – Marcelina Zawisza, Marta Stożek, Maciej Konieczny oraz Adrian Zandberg (szef partii Razem). Do złożenia projektu ustawy potrzebnych jest 15 podpisów parlamentarzystów, więc jeżeli Razem chce wyjść z jakąś inicjatywą, musi szukać wsparcia o konkurencji. PAP przypomina, że dotychczas partia zebrała wystarczającą liczbę podpisów dla dwóch propozycji legislacyjnych – pierwsza dotyczy zmniejszenia liczebności grup w przedszkolach, druga zaś bezpłatnych posiłków w szkołach. Projekt dotyczący darmowych obiadów nie trafił jednak do pierwszego czytania w komisji i utknął w sejmowej "zamrażarce".
Przewodnicząca koła Razem Marcelina Zawisza przekonuje, że doszło do nieformalnej blokady wobec jej ugrupowania. Niektórzy z parlamentarzystów mają rzekomo wyrażać chęć dalszej współpracy nad projektami Razem, jednak ostatecznie się na to nie decydują. – Niestety często jest tak, że podchodzą do nas posłowie i mówią, że bardzo chętnie podpisaliby się pod naszym projektem, ale nie mogą, bo nie mają zgody szefostwa klubu. I to ze wszystkich klubów w Sejmie, chyba z wyjątkiem PSL-u – mówi parlamentarzystka.
Biejat odpowiada. "Nie ma się co obrażać"
Z kolei wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, była liderka Razem, która w 2024 r. opuściła partię, ale pozostał w klubie Lewicy, odrzuca stwierdzenia o systemowym blokowaniu pomysłów Razem. – To jest bardzo proste, naprawdę, tu się nie ma co obrażać. Jak państwo chcieli mieć wystarczającą liczbę posłów do zbierania podpisów, to mogli zostać w klubie Lewicy. Teraz wyszli z klubu Lewicy, mają tyle posłów, ile mają i muszą sobie radzić, takie jest życie – powiedziała Biejat. Podkreśliła, że "nie ma zwyczaju sprzeciwiać się jakiemuś projektowi tylko dlatego, że napisał go ktoś inny niż ona".
Marcowy sondaż CBOS pokazał, że Razem może liczyć na 3,8 proc. poparcia, podczas gdy Nowa Lewica uzyskała 3,5 proc.
Przypomnijmy, że po wyborach parlamentarnych w 2023 roku Razem nie weszło do koalicji, ale początkowo wspierało rząd Donalda Tuska. Z czasem jednak formacja stawała się coraz bardziej opozycyjna i coraz ostrzej krytykowała działania władzy.
Czytaj też:
KO zwiększa przewagę nad PiS. Tusk ma jednak powody do obaw
