Donald Tusk zdecydował, że flagowy projekt Lewicy ws. reformy PIP trafi do kosza. – Przesadna władza urzędników, którzy decydowaliby o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. (...) Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Sprawę uważam za zamkniętą – oświadczył we wtorek premier Donald Tusk.
Szef rządu przypomniał, że "w wersji skrajnej" przekształcanie decyzją administracyjną umów cywilnoprawnych w umowy o pracę "odbywałoby się bez pytania o zgodę i akceptację zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy". Przeciwko tej zmianie byli przedsiębiorcy, broniły jej zaś związki zawodowe.
Z kolei na portalu X premier napisał: "Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł. Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników".
Na słowa premiera Donalda Tuska odpowiedział w ostrych słowach lider partii Razem. "Albo ktoś jest zatrudniony, albo prowadzi działalność gospodarczą. Jak ktoś jest zatrudniony, a na papierze szef kazał mu zarejestrować działalność gospodarczą, żeby zaoszczędzić kosztem pracownika, to jest to działalność pozorna" – stwierdził Adrian Zandberg. Na koniec dodał kpiąco: "Dziadek Donald nie ogarnia jak dziś wygląda rynek pracy czy broni nieuczciwych szefów?".
Tusk zablokował jej reformę. Tak zareagowała
Za reformę PIP odpowiadała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. Polityk stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, że decyzja premiera uderzy w polskich pracowników. Minister wskazała, że pracownicy zatrudnieni na umowie zlecenie obecnie "mogą być pozbawieni pracy z dnia na dzień", nie przysługuje im okres wypowiedzenia, a także nie mają prawa do urlopu wypoczynkowego, czy odprawy w przypadku zwolnienia.
Dziemianowicz-Bąk zapewniła, że Lewica nadal będzie dążyć do likwidacji tzw. umów śmieciowych i zaproponuje nowe rozwiązania w tej kwestii. – Rozumiemy, że każdy może mieć własną opinię, własne zdanie, ale cel, jakim jest ochrona polskich pracowników, pozostaje niezmienny – zaznaczyła.
Czytaj też:
Czemu PiS nie zmienił prawa? Kaczyński: Opór przedsiębiorców jest bardzo mocny
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
