Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta oskarżony. Jest oświadczenie

Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta oskarżony. Jest oświadczenie

Dodano: 
Zastępca szefa KPRP Adam Andruszkiewicz (L) w Pałacu Prezydenckim w Warszawie
Zastępca szefa KPRP Adam Andruszkiewicz (L) w Pałacu Prezydenckim w Warszawie Źródło: PAP / Albert Zawada
Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta Adamowi Andruszkiewiczowi. Głos w sprawie zabrał sam zainteresowany.

Śledztwo w tej sprawie trwało blisko 12 lat.

Jest akt oskarżenia przeciwko Adamowi Andruszkiewiczowi

Dotyczyło ono fałszowania podpisów pod listami poparcia kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej do sejmiku województwa podlaskiego, którzy startowali z list Ruchu Narodowego w wyborach w 2014 roku.

W sprawie tej zarzuty usłyszały trzy osoby. Wśród nich znalazł się właśnie wiceszef Kancelarii Prezydenta RP Adam Andruszkiewicz. Zdaniem śledczych, miał on kierować procederem fałszowania podpisów.

Andruszkiewicz wydał oświadczenie. "Element politycznej represji"

W związku z przełomem w sprawie głos zabrał sam zainteresowany. "Służbie Polsce poświęciłem większość swojego życia. Obecny 'akt oskarżenia' sklecony naprędce przez upolitycznioną prokuraturę traktuję wyłącznie jako element represji politycznej wykierowanej we mnie przez układ rządzący, który ma wiele powodów, by ze mną walczyć" – napisał na platformie X Adam Andruszkiewicz. Polityk zwrócił się do redakcji z prośbą o podawanie w publikacjach zarówno jego wizerunku, jak i pełnego nazwiska. Wszystkich zainteresowanych sprawą odesłał do swojego oświadczenia opublikowanego w lutym tego roku, kiedy w sprawie nastąpiło nioczekiwane przyspieszenie.

Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP został wówczas wezwany do prokuratury w charakterze podejrzanego. "12 lat szczegółowego śledztwa, kilkanaście opinii grafologicznych i wbrew oszczerstwom medialnym – zarzutów o fałszowanie podpisów brak. Mówiłem! Dziękuję tym, którzy od początku wierzyli w moją niewinność w tej sprawie. Jednak na potrzeby polityczne uznano, że jakiś zarzut musi być – zarzucono mi zatem, że rzekomo 'kazałem to zrobić'" – pisał wówczas.

Dalej Andruszkiewicz zapewniał, że nic nikomu nie kazał, a postawiony mu zarzut to "wyssana z palca bajeczka" użyta jako polityczna pałka. "Obalę tę kłamliwą tezę podobnie jak tę, że niby osobiście fałszowałem podpisy. Dziękuję wszystkim za wsparcie i działamy dalej na rzecz powrotu państwa prawa" – podkreślił w oświadczeniu.

Czytaj też:
Andruszkiewicz po wizycie w prokuraturze. "Zarzutów o fałszowanie podpisów brak"
Czytaj też:
"Nagle olśnienie". Nawrocki zabrał głos ws. Andruszkiewicza

Źródło: Interia.pl / dorzeczy.pl
Czytaj także