"Fundamentalna wada konstrukcyjna". Ekspert miażdży projekt Polski 2050

"Fundamentalna wada konstrukcyjna". Ekspert miażdży projekt Polski 2050

Dodano: 
Gmach Sejmu
Gmach Sejmu Źródło: PAP / kopuła Sali Posiedzeń Sejmu
Kolizja projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z rozporządzeniami UE to fundamentalna wada konstrukcyjna, której nie można usunąć redakcyjnie – wskazuje radca prawny Tomasz Kaczyński na łamach "Dziennika Gazety Prawnej".

W parlamencie trwają prace nad poselskimi projektami zmian ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Każdy na swój sposób przewiduje restrykcje w dostępności alkoholu i w zasadach jego promocji. Okazuje się, że są one niezgodne z prawem unijnym.

Projekt Lewicy całkowicie zakazuje reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Z kolei drugi projekt – przygotowany przez posłów Polski 2050 – również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. W projektach "zaszyto" również zastanawiające zapisy, np. eliminujący całą kategorię piwa ze sprzedaży w małych sklepach.

Radca prawny Tomasz Kaczyński na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" ocenił, że kolizja projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z rozporządzeniami UE to "fundamentalna wada konstrukcyjna, której nie można usunąć redakcyjnie". Ekspert pochylił się nad projektem autorstwa Polski 2050, wskazując, że wprowadza on kilka przepisów i zakazów, które kolidują z rozporządzeniami UE. Chodzi m.in. o zakaz wprowadzania do obrotu, sprzedaży i podawania produktów spożywczych, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystują podobieństwo lub są tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego. Kaczyński pochylił się również nad zakazem reklamowania i promowania napojów alkoholowych i bezalkoholowych. Z opinii zamieszczonej na łamach "DGP" wyłania się więc obraz projektu ustawy pełnego luk i sprzeczności z prawem UE.

Projekty Lewicy i Polski 2050 krytykowane w Europie

Warto przypomnieć, że projekty Lewicy i Polski 2050 zostały wcześniej zgłoszone do procedury notyfikacji unijnej. Jest ona nazywana TRIS (Technical Regulations Information System), a dotyczy uzgadniania przepisów technicznych. Oznacza to, że przed wdrożeniem takich projektów krajowy ustawodawca musi wziąć pod uwagę zastrzeżenia innych krajów UE oraz ewentualnie też Komisji Europejskiej. W czasie procedury notyfikacyjnej regulacja nie może wejść w życie. Ten czas zawieszenia dla obu projektów, pierwotnie ustanowiony do kwietnia, został przedłużony do 20 lipca (PL 2050) i 27 lipca (Lewica).

W maju "Rzeczpospolita" opisywała szczegółowo to zagadnienie. Swoje stanowisko do projektu Polski 2050 złożyły m.in. Komisja Europejska, rządy Węgier, Rumunii, Słowacji i Francji, a także szereg organizacji gospodarczych. "KE wezwała projektodawców do sporządzenia bardziej szczegółowej oceny skutków regulacji. Szczególne zastrzeżenia Komisji wzbudził zakaz stosowania opakowań produktów alkoholowych, których wygląd może się kojarzyć z produktami spożywczymi niezawierającymi alkoholu. Według Komisji może to naruszać art. 34 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, przewidującego swobodę handlu. Komisja zwraca też uwagę na wiele nieprecyzyjnych sformułowań w projekcie, np. odnoszących się do wyrobów bezalkoholowych" – donosił dziennik.

Z kolei Węgry w swojej opinii wskazały na potencjalne naruszenie art. 34 TFUE oraz zarzuciły projektodawcom niedostateczną analizę skutków regulacji. "Uzasadnieniu państwa członkowskiego powinna towarzyszyć analiza odpowiedniości i proporcjonalności środka przyjętego przez to państwo, a także dokładne dane na poparcie jego argumentacji" – można przeczytać w węgierskiej opinii.

Na możliwe naruszenie zasady swobodnego handlu wskazuje też rząd rumuński. W swojej opinii zauważa on, że proponowane ograniczenia mogą wprowadzać "ukryte ograniczenie w handlu między państwami członkowskimi, prowadząc do fragmentacji jednolitego rynku".

W opiniach składanych do projektów posłów Lewicy i Polski 2050 wskazuje się też na unijną zasadę legislacyjną, według której należy rozważać osiągnięcie zamierzonego celu środkami innymi niż tylko zakazy i restrykcje.

"Rzeczpospolita" oceniła wówczas, że wobec takich zastrzeżeń złożonych w procedurze TRIS, może się okazać, że prace nad nowelizacją ustawy trzeźwościowej potrwają jeszcze wiele miesięcy. Sprawę skomentował dla "Rz" prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem, jeśli przepisy weszłyby w życie w dzisiejszym kształcie, jest wysoce prawdopodobne, że zostałyby zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości UE, a ten mógłby orzec o ich niezgodności z prawem UE.

– Jeden z tych projektów zbliżałby nawet ograniczenia w sprzedaży alkoholu do pełnego restrykcji modelu szwedzkiego. Pomysły tam zawarte dotyczą też napojów bezalkoholowych, sprzedawanych w opakowaniach przypominających te z alkoholem. Obecna reakcja KE i kilku krajów członkowskich wskazuje, że nad projektami tymi należałoby bardzo ostrożnie procedować w Sejmie – ocenił ekspert.

Zdaniem eksperta należy w szczególności zapobiec powstaniu ewentualnych pośrednich naruszeń reguł funkcjonowania rynku wewnętrznego UE. – Pośpiech byłby tu niewskazany. Należałoby raczej sporządzić rzetelną Ocenę Skutków Regulacji, by uwzględnić wszystkie aspekty tych projektów, w tym rynkowe i zgodności z prawem UE – dodaje.

Czytaj też:
Samorządy dostaną 700 mln za sprzątanie "małpek"? Senat za dalszymi pracami nad petycją
Czytaj też:
"E-meliny". Tak Warszawiacy obchodzą nocną prohibicję

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / Rzeczpospolita, DoRzeczy.pl
Czytaj także