Każdego dnia sprzedawanych jest ponad milion "małpek". Trudno o precyzyjne dane, ponieważ w obiegu medialnym i eksperckim pojawiają się różne szacunki. Wszystkie są jednak gigantyczne. Według danych przytaczanych przez Demagog na bazie CMR: ok. 1,3 mln "małpek" dziennie, z czego znacząca część kupowana rano. Pojawia się też liczba 3 milionów sztuk. W ujęciu miesięcznym pada poziom co najmniej 40 mln sztuk. "Małpki" są dostępne niemal wszędzie, a ich niska cena i łatwa dostępność sprzyjają impulsywnemu spożyciu alkoholu i przyczyniają się do problemów społecznych i zdrowotnych oraz zaśmiecania terenów publicznych.
Warto przy tym pamiętać, że butelki jednorazowe, takie jak "małpkowe" są wyłączone z systemu kaucyjnego. W efekcie puste butelki po napojach alkoholowych (do 0,2 litra) są jednym z najczęściej znajdowanych odpadów w przestrzeni publicznej. Obecnie cała odpowiedzialność za sprzątanie tzw. małpek spada na gminy i służby komunalne, które często są niedoinwestowane i mają problemy z realizacją swoich podstawowych zadań.
Opłata za zaśmiecanie "małpek"?
Chociaż minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała że "małpki" zostaną włączone do systemu kaucyjnego, to niemal od razu zaczął się pojawiać opór ze strony branży spirytusowej i handlu. W efekcie nie wiadomo, czy decyzja zostanie w ogóle podjęta, a jeśli tak, to od kiedy zacznie obowiązywać. Problem z wszechobecnymi pustymi "małpkami" jest jednak palący.
Co ciekawe, senacka Komisja Petycji zdecydowała o dalszym procedowaniu petycji Waste Free Oceans dot. objęcia tzw. „małpek” dodatkową opłatą za zaśmiecanie przestrzeni publicznej. Autorzy petycji apelują o wprowadzenie dodatkowej opłaty środowiskowej, w wysokości co najmniej 1 złoty do każdej sprzedanej sztuki "małpki", która byłaby następnie przekazywana do budżetów gminnych z przeznaczeniem na: sprzątanie przestrzeni publicznych, edukację ekologiczną oraz rozwój lokalnych systemów zbierania odpadów. Szacuje się, że dzięki takiej opłacie samorządy lokalne mogłyby dostać z tego tytułu nawet 700 milionów złotych rocznie.
Filip Piotrowski z Waste Free Oceans podkreśla, że propozycja zawarta w petycji jest bardzo prosta. "Skoro ktoś zarabia na wprowadzaniu na rynek produktu, który masowo kończy jako odpad w przestrzeni publicznej, powinien też realnie partycypować w kosztach jego sprzątania, edukacji i organizacji lokalnych systemów zbiórki. Nie chodzi o symboliczną dyskusję o małpkach. Chodzi o odpowiedzialność producentów, czyste przestrzenie publiczne, bezpieczeństwo mieszkańców i uczciwe rozłożenie kosztów do czasu wprowadzenia tych opakowań do systemu kaucyjnego" – tłumaczy.
Do petycji muszą się teraz odnieść Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Finansów.
