Projekty Polski 2050 i Lewicy krytykowane przez rządy UE. Długa lista zarzutów

Projekty Polski 2050 i Lewicy krytykowane przez rządy UE. Długa lista zarzutów

Dodano: 
Flagi Unii Europejskiej
Flagi Unii Europejskiej Źródło: Pixabay
Rząd, Senat i grupy posłów domagają się nowych ograniczeń w sprzedaży i promocji alkoholu. Jednak te pomysły mogą naruszać unijne zasady wolnego rynku i nie jest pewne, czy uda się je wprowadzić – donosi "Rzeczpospolita".

"Rzeczpospolita" wskazuje, że w polskim parlamencie widać "antyalkoholową krucjatę". Powód? Chodzi o projekty zmian przepisów trzeźwościowych. "Cztery są w Sejmie, a piąty pokazało pokazało Ministerstwo Zdrowia (choć jeszcze nie przyjął go rząd). Każdy na swój sposób przewiduje restrykcje w dostępności alkoholu i w zasadach jego promocji. Wszystkie dotyczą ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi" – przybliża dziennik.

Wątpliwości w Unii Europejskiej

Chociaż projekty różnią się między sobą, to ich uzasadnienia są podobne. Rządzący przekonują, że chodzi o zdrowie obywateli, zwłaszcza osób młodych. Tyle, że wśród zapisów znalazły się te, które uderzają w przedsiębiorców. Projekt Lewicy całkowicie zakazuje reklamy wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, a także zakazuje sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Z kolei drugi projekt – przygotowany przez posłów Polski 2050 – również całkowicie zakazuje reklamy alkoholu, a ponadto przyznaje gminom większe uprawnienia do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu i podnosi opłaty za uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. W projektach "zaszyto" również zastanawiające zapisy, np. eliminujący całą kategorię piwa ze sprzedaży w małych sklepach.

Okazuje się jednak, że wprowadzanie tego typu zakazów może się okazać niełatwe, ponieważ mogą one ograniczać swobodę działalności gospodarczej firm zaangażowanych w produkcję, handel hurtowy i detaliczny napojami alkoholowymi. I to na poziomie nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej.

"Projekty Lewicy i Polski 2050, czyli te jako zawierające przepisy potencjalnie mające wpływ na podmioty z innych krajów Unii Europejskiej, zostały zgłoszone do procedury notyfikacji unijnej. Jest ona nazywana TRIS (Technical Regulations Information System), a dotyczy uzgadniania przepisów technicznych. Oznacza to, że przed wdrożeniem takich projektów krajowy ustawodawca musi wziąć pod uwagę zastrzeżenia innych krajów UE oraz ewentualnie też Komisji Europejskiej. W czasie procedury notyfikacyjnej regulacja nie może wejść w życie. Ten czas zawieszenia dla obu projektów, pierwotnie ustanowiony do kwietnia, został przedłużony do 20 lipca (PL 2050) i 27 lipca (Lewica)" – pisze "Rzeczpospolita".

Nadmierna regulacja i ograniczenie handlu

TRIS to obowiązkowa procedura w UE, w ramach której państwa członkowskie muszą zgłaszać Komisji Europejskiej projekty nowych przepisów technicznych dotyczących produktów i usług, aby zapobiec powstawaniu barier handlowych i umożliwić dialog. System ten pozwala na informowanie, konsultacje i analizę potencjalnego wpływu tych przepisów na rynek wewnętrzny UE (swobodny przepływ towarów, usług, przedsiębiorczość), dając KE i innym państwom czas na reakcję (okres zawieszenia).

"Rzeczpospolita" wskazuje, że w ramach procedury TRIS swoje stanowisko do projektu Polski 2050 złożyła Komisja Europejska, rządy Węgier, Rumunii, Słowacji i Francji, a także szereg organizacji gospodarczych. "KE wezwała projektodawców do sporządzenia bardziej szczegółowej oceny skutków regulacji. Szczególne zastrzeżenia Komisji wzbudził zakaz stosowania opakowań produktów alkoholowych, których wygląd może się kojarzyć z produktami spożywczymi niezawierającymi alkoholu. Według Komisji może to naruszać art. 34 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, przewidującego swobodę handlu. Komisja zwraca też uwagę na wiele nieprecyzyjnych sformułowań w projekcie, np. odnoszących się do wyrobów bezalkoholowych" – czytamy w dzienniku.

Z kolei Węgry w swojej opinii wskazały na potencjalne naruszenie art. 34 TFUE oraz zarzuciły projektodawcom niedostateczną analizę skutków regulacji. "Uzasadnieniu państwa członkowskiego powinna towarzyszyć analiza odpowiedniości i proporcjonalności środka przyjętego przez to państwo, a także dokładne dane na poparcie jego argumentacji" – czytamy w węgierskiej opinii.

Na możliwe naruszenie zasady swobodnego handlu wskazuje też rząd rumuński. W swojej opinii zauważa, że proponowane ograniczenia mogą wprowadzać "ukryte ograniczenie w handlu między państwami członkowskimi, prowadząc do fragmentacji jednolitego rynku".

Do projektu posłów Lewicy swoje opinie złożyły Węgry, Rumunia i Słowacja, a także Komisja Europejska. Opinie te nie są jeszcze publicznie dostępne. Jednak w upublicznionych opiniach organizacji gospodarczych widać ostrą krytykę projektu.

W opiniach składanych do projektów posłów Lewicy i Polski 2050 wskazuje się też na unijną zasadę legislacyjną, według której należy rozważać osiągnięcie zamierzonego celu środkami innymi niż tylko zakazy i restrykcje.

"Europejscy producenci piwa zrzeszeni w organizacji Brewers of Europe zarzucają projektowi, że restrykcje idą zbyt daleko w stosunku do potrzeb. Piętnują w szczególności zakaz sprzedaży alkoholi na stacjach paliw i nocną prohibicję. Zarzucają też projektowi niejasne i zbyt ogólne definicje, zwłaszcza pojęcia „promocji” alkoholi. Uważają, że to podważa pewność i przewidywalność prawną dla przedsiębiorców, dodatkowo powiększoną surowymi sankcjami karnymi i administracyjnymi. Z kolei Światowa Federacja Reklamodawców (World Federation of Advertisers) krytykuje całkowity zakaz promocji i reklamy alkoholi. W jej opinii czytamy m.in., że taki zakaz może przenieść skutki zupełnie inne od zamierzonych. Reklama odpowiedzialnego spożycia alkoholu może bowiem wpływać na redukcję jego spożycia i przyczynić się do zmniejszenia szkodliwych skutków społecznych" – pisze "Rzeczpospolita".

Eksperci krytykują

Dziennik ocenia, że wobec takich zastrzeżeń złożonych w procedurze TRIS, może się okazać, że prace nad nowelizacją ustawy trzeźwościowej potrwają jeszcze wiele miesięcy. Sprawę skomentował dla "Rz" prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem, jeśli przepisy weszłyby w życie w dzisiejszym kształcie, jest wysoce prawdopodobne, że zostałyby zaskarżone do Trybunału Sprawiedliwości UE, a ten mógłby orzec o ich niezgodności z prawem UE.

– Jeden z tych projektów zbliżałby nawet ograniczenia w sprzedaży alkoholu do pełnego restrykcji modelu szwedzkiego. Pomysły tam zawarte dotyczą też napojów bezalkoholowych, sprzedawanych w opakowaniach przypominających te z alkoholem. Obecna reakcja KE i kilku krajów członkowskich wskazuje, że nad projektami tymi należałoby bardzo ostrożnie procedować w Sejmie – uważa ekspert. Jego zdaniem należy w szczególności zapobiec powstaniu ewentualnych pośrednich naruszeń reguł funkcjonowania rynku wewnętrznego UE. – Pośpiech byłby tu niewskazany. Należałoby raczej sporządzić rzetelną Ocenę Skutków Regulacji, by uwzględnić wszystkie aspekty tych projektów, w tym rynkowe i zgodności z prawem UE – dodaje.

O tym, że planowane zakazy są nadmierne i zaszkodzą wielu branżom polskiej gospodarki, jest przekonany również Jakub Bińkowski, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Ograniczenia z pewnością uderzą w producentów alkoholi, zwłaszcza piwa, ale także w branże powiązane, w tym gastronomię i handel detaliczny. Ucierpią też przedsiębiorstwa zajmujące się organizacją rozrywki i wydarzeń kulturalnych, bo dotychczas branża piwowarska często była sponsorem wielu festiwali czy innych imprez – zauważa Bińkowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą". W jego ocenie, planowane ograniczenia, choć według projektodawców dyktowane troską o zdrowie obywateli, mogą być de facto próbą nieuzasadnionego zaszkodzenia legalnie działającym przedsiębiorcom.

Czytaj też:
Ważna interpelacja posłów PiS. Wróblewski: Konsekwencje są poważne
Czytaj też:
"Uderzenie w przedsiębiorców". Burzliwa dyskusja w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także